Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Co oznacza dla mężczyzny deficyt ojca?

123rf.com
1 września 2016 in Psychologia by Beata Pawłowicz
Według psychologa Steve’a Biddulpha jeśli mężczyzna nie zaspokoi głodu ojca, nie będzie szczęśliwy, nie będzie w pełni mężczyzną, a kobieta nie znajdzie z nim szczęścia. Ale jak ten głód zaspokoić? – W Polsce dużo mówimy o ojcach, przyklejamy im gębę. Ale nie rozmawiamy z nimi i to czas zmienić – mówi psychoterapeuta Wojciech Eichelberger.

Steve Biddulph w bestselerze „Męskość. Nowe spojrzenie” pisze, że przyczyną przemocy, nałogów, samobójstw i wypadków (także tych na drogach, związanych z ryzykowną jazdą) jest brak realnej relacji z ojcem. Dopiero gdy dorosły syn pozna ojca, spróbuje zrozumieć i być może wybaczyć mu – ma szansę stać się mężczyzną. Jeśli ojca nie zna, powinien go odnaleźć i skłonić do szczerej rozmowy. Jeśli zerwał z nim relację  – wznowić ją. Ale czy to zawsze dobry pomysł? Przecież ojciec może być degeneratem, brutalem, egoistą?
Deficyt ojca jest rozpoznawany od lat jako problem dojrzewania mężczyzny, ja też piszę o tym w książce „Zdradzony przez ojca”. Celem powrotnej podróży ku ojcu jest odzyskanie go rzeczywistego, jakikolwiek jest. Najbardziej istotne okazuje się odnajdywanie ojców wyklętych i próba podjęcia ich psychologicznej rehabilitacji. Nieobecność ojców ma szczególnie destrukcyjny wpływ na synów. Brak im wówczas urealnionych, opartych na bezpośredniej relacji wzorców męskiej egzystencji – męskiego losu – a tym samym nie mają możliwości ich zrozumienia. Syn może odnaleźć wzorzec męskości, tylko gdy traktuje relację z ojcem jako związek krwi. Czas obalić krzywdzący stereotyp, że prawdziwym mężczyzną stajemy się, wypełniając określone role. Można i trzeba być prawdziwym mężczyzną, zanim posadzi się drzewo, zbuduje dom i spłodzi syna, jak również wtedy, gdy z jakichś powodów nie zrobi się tego. Czas skończyć z definiowaniem męskości poprzez role i zacząć ją definiować poprzez wewnętrzne kompetencje zwane niegdyś cnotami charakteru. Analogicznie rzecz się ma, jeśli chodzi o kobiety. Większość ról jest też napisana na okoliczność związku mężczyzny i kobiety oraz rodzica i dzieci, a to sprawia, że recenzentami męskości stają się kobiety i dzieci, a recenzentami kobiecości – mężczyźni i dzieci. W efekcie tracimy wewnętrzny kompas i gwiazdę, która wyznacza nam kierunek w odnalezieniu misji własnej płci, tracimy zdolność do wewnętrznej, autonomicznej podróży.

Synom bardziej niż córkom szkodzi brak szczerej i dobrej relacji z ojcem?
Zdecydowana większość matek nie opuszcza dzieci. Dzięki temu córki mogą mieć żywe, urealnione doświadczenie wzorca kobiecości. I gdy dorosną, naśladować go albo zwalczać. Mają się do czego odnieść. Synowie na ogół nie znają ojców. Muszą polegać na domysłach, wyobrażeniach, na wizerunku ojca stworzonym przez matki. A te – opuszczone, rozgoryczone – mają tendencję do przedstawiania synowi ojca w najgorszym świetle. Po pierwsze, po to, aby zniechęcić go do kontaktów z nim, co ma im zapewnić, wyłączność na synowską miłość, lojalność i wsparcie. Po drugie, po to, aby nie musieć brać swojej części winy i odpowiedzialności za rozpad małżeństwa. Rezultat jest taki, że syn nawet nie próbuje zakwestionować ani zweryfikować matczynej wizji ojca – odcina się od niego, czyniąc matkę ekspertem procesu przeistaczania się w mężczyznę. Wzorem męskości dla chłopca powinien być ojciec. Jeśli go zabrakło, odszedł, został wygnany i wyklęty, to zastępczym wzorcem stają się marzenia matki o idealnym mężczyźnie. A one niewiele mają wspólnego z męskością, bywają niespójne, a nawet sprzeczne. Dezorientują i zaburzają syna, czyniąc z niego infantylnego pazia, wykastrowanego misia albo nadmuchanego macho.

Ale może lepszy jest taki kobiecy wzorzec mężczyzny niż autentyczny, ale zdjęty z okrutnego, psychopatycznego ojca?
Wiele wskazuje na to, że realny kontakt nawet z takim ojcem jest lepszy niż noszenie w sercu znienawidzonego o nim wyobrażenia. Syn pozbawiony widoku realnego ojca – jakikolwiek by ten ojciec był – odcięty jest od prawdy o swoim męskim dziedzictwie, od źródła siły. I to się nie zmieni, póki nie zastąpi odrealnionych wyobrażeń o ojcu – opartych na migawkowych dziecięcych wspomnieniach i na oskarżeniach matki – realnym obrazem jego życia, sposobu myślenia i odczuwania. Niezwykle istotnym i koniecznym wymiarem tego procesu jest synowska rezygnacja z zapożyczonej od matki roli sędziego i recenzenta ojca. Syn musi wychodzić z mądrego założenia, że nigdy nie będzie wiedział o ojcu wystarczająco wiele, by móc go sprawiedliwie osądzić. Celem tej wyprawy nie jest też ocenienie ojca, ale poznanie go i zrozumienie. To wymaga determinacji, odporności i dojrzałości. Ale warto. Pod kostiumem złoczyńcy kryje się często wewnętrzna, ukryta mądrość i dobro. Odkrycie przez syna mądrego i dobrego aspektu „złego ojca” przywraca mu poczucie męskiej godności, siłę, radość życia i otwiera serce na miłość do własnego syna. Jakikolwiek by się ojciec wydawał, nawet jeśliby uciekał i odpychał – syn powinien się z nim spotkać i usłyszeć jego wersję ich wspólnego losu. Opuszczonemu synowi trudy podróży ku ojcu pomogą stawać się mężczyzną.

A jeśli syn nasiąknie złym wzorcem mężczyzny?
Unikając ojca, poprzestając na płytkim, stereotypowym poziomie kontaktu z nim, przed złym wzorcem nie ucieknie. Przeciwnie, nieświadomie – wprost lub przez zaprzeczenie – przejmie ten wzorzec. W ten sposób porzucony przez ojca syn realizuje niedającą się wykorzenić potrzebę kochania i szanowania go. Niestety, nie dowie się wtedy, że przebrał się tylko w ojcowski kostium pozorów, a prawdy o nim nie dotknął. Tylko poznając i urealniając ojca, syn może trafnie rozpoznać to, co z ojcowskiego wzorca może mu się w życiu przydać, a co ma sobie darować, bo to potrzebne było ojcu w jakimś szczególnym czasie, miejscu i okolicznościach. Może też wtedy rozpoznać, jakie ojcowskie rozwiązanie powoduje więcej cierpienia niż pożytku. Krótko mówiąc, póki syn nie pozna ojca, to nie ogarnie, nie zrozumie i nie przekroczy swojego negatywnego dziedzictwa. Zamiast rozmawiać o ojcach – czas zacząć rozmawiać z ojcami.

Pierwszy krok w stronę ojca to przyznanie się do żalu, że go nie było, do tego, ile się traci, że nadal nie ma się z nim dobrych relacji.
Większość opuszczonych synów swój żal, poczucie straty i tęsknotę za ojcem przykrywa niechęcią, złością, a nawet pogardą: „Uff, jak to dobrze, że się odciąłem od tego fatalnego gościa”. Odcięcie się od tych uczuć ma chronić przed bólem i wspierać ślepą, bezkrytyczną lojalność wobec matki – w istocie nie pozwala młodemu mężczyźnie poznać prawdy o sobie, o ojcu i o matce. Ubocznym skutkiem podróży syna ku ojcu jest zaprzestanie idealizowania matki. Co korzystnie wpływa na jego relacje z kobietami.

Strony: 1 2


Uwaga konkurs! Przywróć młody wygląd na dłużej – wygraj zabieg preparatem Facetem w klinice Estetica Nova!

Atrakcyjna, młodo wyglądająca twarz to pragnienie większości z nas. Szeroki wybór oferty zabiegów anti-aging sprawia, że coraz więcej kobiet korzysta z możliwości niechirurgicznego poprawienia urody, ...

Konkurs z okazji Dnia Matki: Ministerstwo Dobrego Mydła

Każdego dnia, kiedy otwieramy naszą małą pracownię, myślimy nie tylko o tym, co danego dnia mamy do zrobienia, ale i o produktach, które jeszcze nie ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI