Zaklęci w dotyk

Corbis

Uzdrawia, przynosi ulgę, daje przyjemność. Dotyk to także najprostszy i najbardziej naturalny sposób, by zadbać o ciało, powiedzieć mu: „akceptuję cię takim, jakie jesteś”.
Kto kiedykolwiek doświadczył przyjemności masażu, wie, jak dobrze jest poddać się mądrym ruchom doświadczonych rąk. Skupić się na doznaniach płynących z własnego ciała, a jednocześnie całkowicie o nim zapomnieć. A potem sunąć kilka centymetrów nad ziemią, nie odczuwając żadnego bólu, blokady czy ciężaru.

reklama

O tym, że ludzkie ręce potrafią czynić dobro, człowiek wie od zarania świata. Wiara w uzdrawiającą moc dotyku zakodowana jest głęboko w naszym mózgu. Co robimy, gdy nagle łapie nas skurcz albo ból przeszywa skroń? Instynktownie, bez zastanowienia przykładamy do obolałego miejsca dłonie, uciskając lub masując. A przecież nikt nas tego nie uczył.

A kiedy ktoś płacze, cierpi czy zwierza się z problemu? Odczuwamy instynktowną chęć, by go przytulić, potrzymać za rękę, objąć ramieniem… Bliskość cielesna w całkiem naturalny sposób wyraża uczucia, przynosi odprężenie i koi napięcia. Jest też najintymniejszym kontaktem, w jaki możemy wejść z drugim człowiekiem i dlatego też wyprowadza nas z równowagi, a czasem wręcz fizycznie parzy, przypadkowy czy zamierzony dotyk kogoś obcego.

Spragnieni czułości

Dotyk przekazywany z miłością jest największym prezentem, jaki można dać drugiej osobie, a zwłaszcza dziecku. Czyni go otwartym na świat i innych ludzi, ale też świadomym, że jego ciało potrzebuje być dotykane, że zasługuje na dotyk, że dotykiem może kogoś obdarzyć i że ma prawo o dotyk poprosić.

Niestety, z wiekiem ta naturalna potrzeba nagle staje się czymś kłopotliwym, wręcz wstydliwym. Z kręgu rodziny wchodzimy w krąg towarzyski, w którym zwiększa się dystans i zanika bliskość.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »