Porozumienie bez przemocy

123RF.com

„Fundamentem porozumienia bez przemocy są pewne umiejętności posługiwania się mową i innymi narzędziami porozumienia pomagające nam nawet w niesprzyjających okolicznościach zachować człowieczeństwo” – napisał twórca tej metody Marshall b. Rosenberg.

reklama

Skąd się bierze agresja?

Amerykański terapeuta i doktor psychologii Marshall B. Rosenberg poświęcił temu zagadnieniu całe życie. Już w dzieciństwie, będąc świadkiem zamieszek rasowych w sąsiedztwie, a także wtedy, gdy jego żydowskie nazwisko spotykało się z agresywnymi reakcjami kolegów, zastanawiał się nad źródłem przemocy. Na pytanie, co skłania ludzi do zadawania cierpienia innym, próbował znaleźć odpowiedź w trakcie swoich psychologicznych studiów. Z uniwersytetu wyniósł jedynie teorię, że agresywne zachowania są objawem jakichś zaburzeń. W końcu sam postawił tezę, że przyczyn agresji należy szukać w sposobie, w jakim nauczyliśmy się myśleć, porozumiewać i używać władzy.

Po studiach w swojej terapeutycznej pracy pomagał pacjentom, szukając przyczyn ich depresji w strukturach społecznych, w których żyli, w języku, którego używali, w relacjach z bliskimi czy kolegami w pracy. Stosował empatię i współczucie, które pomagały znaleźć siłę, by rozpocząć w swoim życiu zmiany. Po latach zdecydował się zamknąć praktykę terapeuty i poświęcił się poszukiwaniu metody, która pozwoliłaby na zmianę sposobu myślenia i struktur władzy. I tak narodziło się porozumienie bez przemocy (Nonviolent Communication – NVC).

„Nie ma w tej metodzie niczego nowego; wszystkie jej składniki znane są od stuleci. Jej zadaniem jest nieustanne przypominanie nam o czymś, co już wiemy – o tym, jak my, ludzie, mamy zgodnie z pierwotnym zamysłem wzajemnie odnosić się do siebie”, podkreśla Rosenberg. Porozumienie bez przemocy to sposób porozumiewania się, dzięki któremu zaczynamy dawać z serca. To metoda, która opiera się na świadomej komunikacji z drugim człowiekiem czy z grupą ludzi. Wydaje się, że sposób wysławiania się, reagowania słowami nie ma nic wspólnego z przemocą,

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »