„Spadek” po eks w nowym związku

123rf.com

Partner nie chce słyszeć o twoich byłych ukochanych? Nic dziwnego. Wspomnienie eks potrafi rzucać długi cień na obecną relację. A ten wpływ najsilniej zaznacza się w sypialni.

Joanna Twardo-Kamińska psycholog, seksuolog, współpracuje z Poradnią Seksuologiczną i Patologii Współżycia w Centrum Psychoterapii w Warszawie i Centrum Psychoterapii MAGO www.mago-psychoterapia.pl

Kilka plików ze wspólnymi zdjęciami, wspomnienia, nierzadko także bolesne. A w sferze seksu – pewne preferencje, czasem jakieś uprzedzenia, niekiedy poważne blokady. To właśnie zostaje nam po byłych partnerach. Z prowadzonych pod kierunkiem profesora Zbigniewa Izdebskiego badań nad seksualnością Polaków wynika, że średnio mamy w życiu 4,28 partnerów seksualnych. Jakkolwiek ma się ta liczba do naszego doświadczenia, to zapytane przez ukochanego, zaniżamy ją, poniekąd słusznie: wszystko, o czym się powie mężczyźnie, staje się pożywką dla jego wyobraźni. Nie dlatego, że on tak chce – on tak ma. – Nadmiar szczerości w sferze seksualnej nie zrobi dobrze żadnej relacji – tłumaczy seksuolog Joanna Twardo-Kamińska. – Partner ma prawo do naszej teraźniejszości, ale nie przeszłości.

Zrób tak jak on

Nazwijmy ją Małgorzata. Wykształcona, odważna, samodzielna. Tuż przed trzydziestką. Nie ma problemu z powiedzeniem, o co jej chodzi w życiu. Dlaczego jednak nie potrafi być równie otwarta w łóżku? Małgorzata dziewictwo straciła z Krzyśkiem. Byli razem kilka lat. Seks był fantastyczny, ale, jak to bywa w życiu, w końcu przestał wystarczać. Związek nie przetrwał próby czasu. Dziś Gośka jest z chłopakiem, któremu nadamy imię Michał. Kocha go, ale w łóżku zaciska zęby. Dlaczego? – Z Krzyśkiem za każdym razem miałam orgazm – wyjaśnia. – Michał też próbuje, stara się, ale robi to zupełnie inaczej. I choć mi na nim zależy, zazwyczaj udaję orgazmy. Czemu nie nauczy Michała, jak powinien ją dotykać? Bo Gośka nie chce przenosić starej relacji do nowej sypialni. Woli poczekać, aż Michał w końcu wypracuje jakąś skuteczną metodę…

Joanna Twardo-Kamińska: Kobiety często przyzwyczajają się do jednego sposobu przeżywania orgazmu, i potem mają problem, by dotrzeć na szczyt w inny sposób. Tym bardziej, jeśli szczytowania nauczył je pierwszy partner… Gośka nie powinna mieć jednak oporów przed nauczeniem Michała metod stosowanych przez byłego chłopaka, jeśli były skuteczne. To nie jest zdrada ani wnoszenie bagażu poprzedniej relacji do nowej, to jest znajomość swojego ciała i potrzeb, które po prostu odkryła z kimś innym. Nie musi mówić obecnemu partnerowi, że to coś, czego nauczył ją były. Wystarczy, że po prostu powie: „Wiem, jaka jest moja droga do rozkoszy, wygląda tak. Chcesz spróbować?”. Nie ma sensu rezygnować z czegoś, co działa. Czy jeśli z poprzednim partnerem oglądała film, przytulona na kanapie, z nowym już tego nie będzie robić? Gośka powinna także popracować nad nowymi sposobami i pieszczotami. Najlepiej jeśli zacznie… na własną rękę. Pieszcząc się w samotności, uniknie presji, by spełnić oczekiwania starającego się o orgazm partnera.

Nie umiem inaczej

Monika to też nie jej prawdziwie imię. Ma 27 lat, nie lubi zmian, pochodzi z konserwatywnej rodziny. Tak samo jak jej eks partner, dajmy na to – Paweł. Miał temperament, ale preferował tylko jedną pozycję: „na pieska”. Monice nie przyszło do głowy, by proponować cokolwiek innego. Dobrze było, jak było. Aż do dnia, gdy Paweł zniknął z życia Moniki, łamiąc jej serce. Jakkolwiek poturbowana emocjonalnie, kiedy tylko nadarzyła się okazja, zdecydowała się na nowy związek. Nie liczyła od razu na wielką miłość. Chciała, by obok niej był ktoś miły, otwarty, z kim pójdzie do kina, na włoską kolację, może do łóżka. O ile dwa pierwsze punkty udało się realizować w sposób satysfakcjonujący dla obu stron, o tyle z trzecim nie było już tak łatwo. Łóżkowy repertuar Moniki wyczerpywała jedna pozycja. Tylko tak potrafiła się kochać. Kilka razy przystała na propozycję zmiany, ale czuła się fatalnie. Nietrudno zgadnąć, że związek zakończył się katastrofą. Monika po raz kolejny została sama, ze zrujnowanym poczuciem własnej wartości, urażoną dumą i przekonaniem, że „jest feralna”.

Joanna Twardo-Kamińska: Problemem Moniki jest uwarunkowanie nie tyle na określone pieszczoty, ile na jedną pozycję. Tak lubił się kochać jej były chłopak, a Monika nie potrafi wyobrazić sobie, że mogłaby zrobić to inaczej. To smutne, bo w ten sposób pozbawia siebie i ewentualnego partnera radości z seksu. Dlaczego trzyma się kurczowo łóżkowych przyzwyczajeń? Prawdopodobnie wciąż nie przeżyła pełnej żałoby po starej relacji. Fakt, że powtarza to, co robiła z byłym kochankiem, jest najlepszym dowodem na to, że zastygła w bólu. Potrzeba czasu i fachowego wsparcia, by mogła skonfrontować się z prawdziwymi uczuciami, przepracować swoje ograniczenia i zapragnąć zmiany.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »