Kawa i ciastko
-
Bezradność
No wiem, wiem dawno mnie tu nie było. W ogóle taka jestem nie słowna, a staram się udowadnia, a jak przyjdzie co do czego i tak wychodzi, że słowna nie jestem, nie można polegać na mnie i ooo bez sensu.
Bo życie to jest przerażająco śmieszne, jestem po pierwszej sesji, i chyba się do tego nie nadaje, z resztą widać to po ocenach. Czuję żal, ale dlatego, że najprawdopodobniej zmarnowałam pół roku, kupę kasy, zawiodłam rodziców, okazałam się być za głupia no i jeszcze stracę pracę.
Ale nie ma co przeżywać, może się uda…
Tak się zastanawiam, czy w dzisiejszych czasach, gdy z pieniędzmi jest tak krucho i tak trudno jest się przebić, można żyć i nie bać się jutra…
Czy lepiej robić, poświęcić się temu co naprawdę chce się robić, mimo, że ciężko znaleźć w tym zawodzie pracę, czy lepiej robić to, gdzie ta praca jest pewniejsza?
I czy warto walczyć?I czy nie jest za późno, czy jest się w stanie wytrwać w dążeniu do marzeń i celów, jeśli wszystko działa przeciwko nam?
I jak znaleźć pasję w życiu?
I kiedy wyjdzie nowe Zwierciadło???Bo mi tęskno.
-
Zmiany, zmiany, zmiany... i muzyka....
Mam kawę, mam czekoladę i na nowo odkrywam polską muzykę lat 90. i 80.
Tak. To moja mała prywatna fobia. Muzyka. Czasem nie słucham niczego, a jak już zacznę nie ma końca. Zawsze ich- artystów- podziwiam. Jak mogą, jak potrafią tworzyć coś tak pięknego. Średnio trzy i pól minuty, które potrafią zmusić do refleksji, które oddają nastrój chwili, które powodują tyle uczuć, tyle wspomnień… Wspomnienia… Małe iskierki, które nie chcę wyjść z głowy, w święta ich moc nasila się podwójnie.
Za dużo wolnego, a jak człowiek się nudzi to myśli, co czasem nie sprzyja psychice pozytywnie. Bo wymyśla jakieś głupoty, w sprzyjających ku temu okolicznościach, i sam powoduje u siebie stan depresyjno-maniakalny, przeplatany niekontrolowanymi wybuchami radości…
I co zrobić?? Chyba się ogarnąć. I spisać (i co najważniejsze zrealizować!)swoje postanowienia noworoczne. Może po pierwsze i najważniejsze: „Spełnić swoje postanowienia noworoczne.”
Chyba to dobry początek.Jestem strasznie naiwna, nadal wierze, że postanowienia, które w moim przypadku są równoznaczne z marzeniami, spełnią się. Z moją pomocą oczywiście. Bo jeśli nie wszystko mi się podoba to chyba dobrze postanowić sobie, że „czas na zmiany!!!”
Swoją drogą, czy nie za późno na zmiany? Tego jeszcze nie wiem. Mam tydzień na przygotowanie psychiczne. Może naprawdę Nowy Rok to dobry powód do zmian…
Tylko, żeby jeszcze znaleźć odwagę… i motywację…
Oooo właczyła mi się tu Pani Lipnicka Anita i Wszystko się może zdarzyć…
Czuje się jak w filmie. Piosenka pasująca do nastroju chwili…;) … i jak tu nie kochać muzyki….
Tak na koniec apel (głównie do mnie, może nareszcie dotrze): Odwagi dziewczyno!!!!!!
I tyle wystarczy.
Danka.
P.S. A przypadkowym czytaczom na końcóweczkę już świętowania Wesołych, by tej magii i życzliwości nie zabrakło do następnych świąt.
Kazdy powod jest dobry aby zainicjowac zmany na lepsze… A Nowy Rok czasem daje koniecznego kopa na poczatek, aby ruszyc z kopyta. (Co dalej – to sie okaze…
) Powodzenia w realizacji zamierzen! Ja jeszcze sie nawet nie zastanowilam, co chcialabym osiagnac czy zmienic… zdaze, jesli nie w grudniu, to w stuczniu!
-
Użytkownik Danka dołączył do grupy
W poszukiwaniu siebie 2011-12-18 10:17:07 · Wyświetl -
Na początek...
Popijając kawę myślę jak zacząć… Nigdy nie byłam dobra w tworzeniu twórczych, inteligentnych monologów, które w jakikolwiek sposób mogłyby zainteresować czytelnika… Więc z góry zastrzegam: wpisu tutaj będę traktować jako mój osobisty przekaz do nikąd, a jeśli znajdą się wierni czytelnicy ( co mimo wszystko sprawiłoby mi radość) to z góry przepraszam za chaos, niedokończone myśli i mało kreatywne podejście do myśli pisanej. I tak kawa się kończy i niech ten wpis dobiegnie końca zanim osiągnie poziom kompletnego dna literackiego… P.S. Nie stworzyłam tu konta dla wpisów, jestem tu bo lubię czytać Zwierciadło, a pisanie??? Skoro jest tu taka opcja to dlaczego by nie???
danka
-
Widzisz, gdyby Ci świetnie poszła sesja – nie zadawałabyś sobie tylu pytań i nie znalazlabyś wielu odpowiedzi…
Lepiej poswiecic sie temu, co sie kocha i w czym mozna znalezc spelnienie. Mysle, ze jesli to jest ta najwlasciwsza profesja, to w koncu przyniesie tez kase! Ja jestem sklonna zaryzykowac i zmienic zawod… zobaczymy co z tego wyjdzie. Warto walczyc. Nigdy nie jest za pozno. Jak znalezc pasje…? Hmm… ja zaczelam sie zastanawiac, jakie z moich cech najczesciej wylapuja lub podkreslaja osoby w moim otoczeniu, w jaki sposb chcialabym dotykac zycia innych ludzi, czy lubie kontakt z wieloma osobami na codzien, czy moze tylko z waska grupa, a moze wolalabym pracowac calkiem sama? Itd. itp. … Nie kazdy od dziecka wie, co chcialby robic. Ale to wazne, aby znalezc swoja pasje i przynajmniej sprobowac pojsc ta droga.
Zgadzam się z przedpiszącą