Van Morrison „At the Movies”

Materiały prasowe

reklama

Nowy pretekst do kolejnej składanki utworów wielkiego wokalisty? Owszem, ale tym razem to kolekcja wyjątkowo udana – dyskusyjny walor reprezentatywności składanek typu best of zastąpiła przyjemność słuchania.

Czysta przyjemność. Piosenki Irlandczyka stały się ozdobą licznych ścieżek dźwiękowych, zwłaszcza produkcji z lat 90. Utorowały sobie drogę do obrazów tak różnych, jak „Dzikość serca” („Baby, Please don’t Go”, młody Van i grupa Them), „Lepiej być nie może” („Days like this”) czy „Urodzony 4 lipca” („Brown Eyed Girl”). Stały się ozdobą komedii romantycznych, jak „Francuski pocałunek” („Someone like You”). Doładowały dzieła równie mocne, jak „Infiltracja” Martina Scorsese („Comfortably Numb”). Perełką jest tu nieznana wersja „Moondance” („Amerykański wilkołak w Londynie”). Jak zwykle mogło być jeszcze piękniej. Bo gdzie się podziała piosenka „I’ll Be Your Lover too”, która tak romantycznie ozdobiła finał dramatu „Dowód życia” (2000)?