Plastik kontra śmieci

Mattel

Lalka Barbie, która jest synonimem tego, co sztuczne, podobno marzy o tym, żeby… przeprowadzić się do ekologicznego domku.
Ma on być ogrzewany bateriami słonecznymi, z podłogą z bambusa, systemem oszczędzania wody i pięknym ogrodem. To wyniki konkursu ogłoszonego przez firmę Mattel. Złośliwi przypuszczają, że konkurs ten kazała im rozpisać nie miłość do ekologii, ale strach przed… Greenpeace. Organizacja ta miesiąc wcześniej oskarżyła producentów najsłynniejszej lalki świata o to, że mają spory udział w wycinaniu lasów deszczowych Indonezji. I wygląda na to, że coś jest na rzeczy, skoro reakcja była niemal natychmiastowa.

reklama

Tymczasem i na świecie, i u nas coraz częściej myśli się o tym, żeby zabawki dla dzieci były nie tylko zdrowe, bez toksycznych klejów czy lakierów. Projektanci posuwają się nawet do tego, by tworzyć je… ze śmieci. Tak jak Japońskie Stowarzyszenie Designu. Kolorowe zabawki w ich wykonaniu kiedyś były na przykład starymi krzesłami. Podobną drogą idą polscy nauczyciele szkół i przedszkoli. Coraz częściej pokazują swoim podopiecznym, jak fascynujące rzeczy powstać mogą z tego, co inni wyrzucają. I że każda rzecz może mieć więcej niż jedno życie. Na przykład uczniowie szkoły w Lubieniu Kujawskim po wrześniowej akcji „Sprzątanie Świata” stworzyli całą wystawę ze zrobionych przez siebie śmieciowych zabawek.