Wojna o kość słoniową w Afryce

Kośc słoniowa
123rf.com

Od 2007 roku obowiązuje dziewięcioletnie moratorium na handel kością słoniową. Tymczasem Tanzania właśnie zwróciła się do stałego komitetu Konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem z prośbą o wyrażenie zgody na sprzedaż 101 ton kości słoniowej z zapasów gromadzonych od 23 lat.
Konwencja wprowadza gradację poziomu zagrożenia populacji słoni. Co do zasady obowiązuje pełna ochrona zwierząt. Od zasady odstąpiono jedynie w stosunku do 4 krajów, w których gatunek nie jest uznany za zagrożony. Są to: RPA, Namibia, Botswana i Zimbabwe. Tanzania chciałaby dołączyć do tej listy. Władze kraju tłumaczą, że przez ostatnie 20 lat populacja słoni się podwoiła. Argument jest o tyle nieprzekonujący, że lata 80., które stanowią odniesienie, przyniosły dramatyczny spadek liczebności tych zwierząt.

Tanzania podjęła już podobną próbę w 2010 r., ale wniosek nie został przegłosowany. Tym razem , uprzedzając dyskusję, 4 inne kraje zaangażowane w walkę z kłusownictwem: Kenia, Togo, Mali, Burkina Faso, przestawiły wspólne stanowisko, w którym żądają zachowania stanu obecnego. Podobnie, przedstawiciel organizacji pozarządowej zajmującej się monitoringiem handlu zwierzętami, Traffic, uważa, że byłby do bardzo zły krok, z pewnością wykorzystany przez przemytników i nielegalnych handlarzy.

Wystarczy krótki pobyt w Tanzanii, by zorientować się w skali problemu. Mówi się wręcz o „wojnie o kość słoniową”, choć brakuje miejsca (a raczej odwagi) na publiczną dyskusję na ten temat. Oficjalnie o maskarach słoni nie wiedzą ani urzędnicy lokalni, ani organizatorzy wypraw, ani mieszkańcy wiosek-świadkowie polowań.

na podst.Le Monde

Czytaj także: Popyt na sproszkowany róg nosorożca.