Jak pisać wypowiedzi na forum pracowniczym?

fot.123rf

Ustalenie czegoś z większą liczbą osób jest zwykle trudniejsze niż z jedną. Bywa, że niechcący rozpętujemy dyskusję, w której wszyscy spierają się ze wszystkimi. Jak się komunikować, żeby zamiast blokować porozumienie, ułatwiać jego przepływ? Ekspertka SENSu komentuje wymianę postów na jednym z forów internetowych.

reklama

Burza w szklance wody

Krystyna próbowała wpłynąć na współpracowników w sprawie dyżurów w stowarzyszeniu pomagającym w nauce dzieciom z rodzin dysfunkcyjnych. Jakiś czas temu w ramach wolontariatu pracowniczego niemal wszyscy zgodzili się wziąć udział w akcji na zasadzie „kto da radę, ten pomaga”, deklarując swoją dyspozycyjność w wymiarze dwóch godzin w miesiącu, jednak niewiele osób wywiązywało się z tego zobowiązania. Krystyna jako koordynatorka projektu postanowiła zrobić coś, co pozwoliłoby rozwiązać problem, i zamieściła swoją wypowiedź na forum pracowniczym:

W czym leży problem z dyżurami?

1. Myślę, że przeznaczenie dwóch godzin w miesiącu na przyjście do stowarzyszenia to nie jest jakaś wielka sprawa. Zastanówcie się, ile czasu w miesiącu marnujecie na oglądanie odmóżdżających filmów w telewizji i inne tego typu rozwijające zajęcia. Po prostu niech każdy odpuści sobie jeden głupi film raz na miesiąc i ten czas przeznaczy na zrobienie czegoś dobrego dla potrzebujących.

2. Zastanówcie się nad swoją postawą – jesteśmy w końcu dorosłymi ludźmi, którzy do czegoś się zobowiązali. Jak wyglądamy w oczach ludzi ze stowarzyszenia?

3. Myślę, że trzeba ustalić imiennie, kto kiedy przychodzi – tak, żeby każdego dnia było w stowarzyszeniu minimum 5 osób. Bo liczenie, że jak jest 100 osób w firmie, to parę na pewno się pojawi – jak dotąd nie działa. To jest, moim zdaniem, bardziej skuteczne rozwiązanie niż dotychczasowe. Myślę, że dzięki temu projekt będzie miał szansę być kontynuowany.

Krysiu, twoje myśli – bezcenne!

Jak łatwo wytykać innym, że marnują czas na głupoty. Ja bym bardzo chciała mieć czas na jeden odmóżdżający film w miesiącu.

Może ktoś wreszcie podliczy te wszystkie godziny, za które nie dostajemy kasy? I nie zostajemy bohaterami.

Rzeczywiście wychodzimy publicznie na głupków. Może trzeba było to przewidzieć, zanim zgłoszono naszą firmę do akcji? Ludzie mówią bardzo chętnie „tak” akcji, bo mają nadzieję, że znajdą się inni, którzy to zrobią, a oni sami wyjdą na poprawnych politycznie. No to teraz nastała godzina prawdy. Jestem za tym, żeby ci, co powiedzieli „tak”, podpisali się pod tym swoim nazwiskiem.

Ruszaj przodem!

A ja nie mam kiedy odrobić lekcji z własnymi dziećmi, bo nie wychodzę nigdy z pracy o 16.00, tak jak powinnam. Może najpierw tym się zająć, zanim zaczniemy poprawiać dalsze okolice świata?

W odpowiedzi na apel Krystyny pojawiło się dużo tekstów wyrażających frustracje ich nadawców. Czy było to nieuniknione? Niekoniecznie. Otóż formułując tekst w określony sposób, otwieramy furtki do określonych rodzajów odpowiedzi. W tekście Krystyny pojawiły się takie niefortunne sformułowania, jak:

  • nadużywanie wyrażenia „myślę, że”, co powoduje, że czytelnicy odbierają tekst jako rodzaj prawdy objawionej, którą mają zaakceptować;
  • używanie określeń osądzających innych: oglądacie odmóżdżające filmy, marnujecie czas – nikt nie lubi być krytykowany i pouczany, co jest dla niego dobre, a co złe – takie „popychacze” zazwyczaj szybko zaogniają komunikację;
  • „zastanówcie się nad sobą” – za tym sformułowaniem idzie informacja: „coś z wami jest nie w porządku, ja jestem OK”;
  • „jak wyglądamy w oczach innych” – za tymi słowami kryje się informacja: „przez was i ja jestem postrzegana jako osoba niesłowna”;
  • „trzeba ustalić” – taka forma nie zachęca do działania, nie ma informacji, do kogo jest skierowana prośba i kto o co jest proszony.

Unikając pułapek komunikacyjnych, Krystyna mogłaby napisać tak:

Kiedy projekt naszego udziału w akcji „Pomoc w odrabianiu lekcji podopiecznym fundacji Dobry Start” był prezentowany w firmie – 100 osób wyraziło gotowość do uczestniczenia w nim. Ustalono, że kto kiedy da radę, wpadnie do stowarzyszenia przynajmniej raz w miesiącu na dwie godziny, żeby pomagać podopiecznym w odrabianiu lekcji. Minął pierwszy miesiąc i tylko 15 osób wywiązało się ze zobowiązania ;-( Postanowiłam zachęcić was do zmiany zasad postępowania. Jeżeli ktoś wie, że pomimo wcześniejszego zobowiązania nie jest w stanie uczestniczyć w projekcie – proszę, żeby mnie poinformował, nie będę go bombardować e-mailami. Pozostałym osobom w ciągu trzech dni prześlę link do tabeli dyżurów na najbliższy tydzień z prośbą o wpisywanie się w możliwym dla nich terminie. Jeżeli wyrażacie zgodę na kontakt telefoniczny ze strony stowarzyszenia, proszę wpiszcie również swój numer telefonu. Mam nadzieję, że to usprawni realizowanie projektu.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »