Osobowość emigranta

fot. Getty Images/ Gallo Images

Rozwój zawodowy, lepsza płaca, możliwość otwarcia nowej karty, ale też tęsknota za domem, samotność, czasem depresja, no i Brexit. O specyfice życia na emigracji z psycholożkami pracującymi z angielską Polonią – Renatą Górską i Katarzyną Sobkowicz – rozmawia Agnieszka Burton.

fot. Getty Images/ Gallo Images

reklama

Dużo nas na obczyźnie. Ci, którzy spróbowali żyć za granicą, wiedzą, że nie jest to jednak takie łatwe, i nie chodzi tylko o nostalgię za krajem. Słyszałam nawet o depresji emigracyjnej…

Katarzyna Sobkowicz: Stres, z jakim codziennie musimy sobie radzić na emigracji, jest ogromny. Porozumiewamy się w obcym języku, jesteśmy daleko od rodziny, często nie mamy grupy wsparcia lub nie pracujemy w swoich zawodach, a jeszcze w Polsce coś się dzieje! Normalnie jedno takie wydarzenie mogłoby kogoś przeciążyć emocjonalnie, a tu dochodzi do kumulacji czynników stresujących.

Co prawda nie ma w terminologii takiej jednostki chorobowej jak „depresja emigracyjna”, istnieje natomiast wiele badań potwierdzających, że emigranci są bardziej skłonni do zaburzeń psychicznych niż rdzenni mieszkańcy.

Renata Górska: Są dwa typy depresji – kliniczna, co do której nie zawsze wiadomo, skąd się bierze, prawdopodobnie jest genetyczna, i depresja reaktywna, która jest reakcją na stres i pojawia się zwykle wtedy, kiedy w życiu dużo się dzieje. Jeśli ktoś wyemigrował i bardzo źle sobie radzi z tą sytuacją, mogą wystąpić u niego objawy depresyjne. Jednak nigdy nie spotkałam się z przypadkiem depresji, która pojawiłaby się u kogoś tylko i wyłącznie z tego powodu, że zamieszkał w innym kraju.

Wiecej w Sensie 05/2017. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »