Postać: Wanda Jakubowska

fot. Tadeusz Kubiak/Filmoteka Narodowa/Fototeka

Urodziła się w przedwojennej Polsce, wychowała w Rosji, przeżyła Auschwitz i została matką polskiego kina. Ale kto dziś pamięta WANDĘ JAKUBOWSKĄ? Jej biografia jest trudna, a przekonania polityczne dla wielu nie do przyjęcia, być może dlatego tak szybko o niej zapomniano. Badaczka kina kobiet Monika Talarczyk-Gubała, autorka książki o reżyserce, otrzepuje ją z zakurzonych stereotypów.

fot. Tadeusz Kubiak/Filmoteka Narodowa/Fototeka

reklama

Wcale nie „Król Maciuś I”, ale „Ostatni etap” – o więźniarkach z hitlerowskiego obozu śmierci – to pierwszy film, który przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o Wandzie Jakubowskiej.

A „Żołnierz zwycięstwa” o generale Świerczewskim? Dziś nikt go już nie ogląda, ale w oficjalnej historii polskiego kina Jakubowska jest utożsamiana właśnie z nim. Z kolei w historii mówionej króluje stereotyp czerwonej reżyserki, beneficjentki Polski Ludowej. Jeśli jednak zapytać o nią konkretne osoby – Wanda jawi się jako prawy, serdeczny człowiek. Intrygowało mnie, co kryje się za tym wszystkim. A skoro wspomniała już pani „Ostatni etap” [swoją premierę miał w marcu 1948 roku – przyp. red.], warto pamiętać, że był to pierwszy polski film fabularny, który odniósł po wojnie międzynarodowy sukces. Został objęty protektoratem Rady Filmowej ONZ i był prezentowany na uroczystych pokazach w kołach dyplomatycznych. Poza tym trafił do regularnej dystrybucji od Indonezji po Brazylię. Pokazywano go w MoM-ie w Nowym Jorku, gdzie do dziś przechowuje się fotosy i jego kopię. Mówimy o filmie, który w Polsce nie wyszedł nawet na DVD.

Więcej w Zwierciadle 05/2015. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »