Jakie popełniamy nadużycia wobec dzieci?

fot.123rf

Nadmiernie odpowiedzialne, perfekcjonistyczne, ale też uciekające w używki czy chorobę – to często dzieci niedokochane, zaniedbane, zbyt wcześnie włożone w za duże buty. Czy winni jesteśmy my, rodzice, czy może system? – pytamy psychoterapeutę Wojciecha Eichelbergera.
Znajoma opowiadała mi, że w dzieciństwie, kiedy rodzice byli pogniewani, biegała między mamą a tatą, przekazując informacje od jednego do drugiego, by ich pogodzić. Czy taka sytuacja nie była jednak nadużyciem wobec niej.

reklama

Oczywiście, że była. Jest wiele form wykorzystywania emocjonalnego dzieci i ten przykład też się do nich zalicza. Dziecko czuje się winne, gdy rodzice wchodzą w konflikt, a już najbardziej wtedy, gdy się rozstają. Myśli, że to ono było nadmiernym ciężarem lub kłopotem, z powodu którego rodzice się kłócą: „Bo przecież gdyby nie ja, to wcale nie musieliby ze sobą mieszkać”.

Niektórzy rodzice to nawet mówią wprost.

Tak, i to też jest nadużyciem, które powoduje trwałe blizny w psychice dziecka. Bycie posłańcem to łagodna forma, która staje się bardziej drastyczna, gdy rodzice się rozstają i dziecko jest używane jako rodzaj amunicji w walce z drugą stroną konfliktu. Znajduje się wtedy wobec sytuacji niemożliwej, bo kocha oboje rodziców i nagle musi stawać po jednej stronie i to na zmianę. W dodatku często bywa obciążane rozżalonymi zwierzeniami rodziców, którzy chcą włączyć dziecko do swojej koalicji, wrobić je w powiernika, przyjaciela i sojusznika w konflikcie z drugą stroną. A to sprawia ból. Bo każdy atak przeciwko matce czy ojcu trafia też w dziecko, które myśli: „Skoro tata jest taki beznadziejny, jak mówi mama, i mama jest taka zła, jak mówi tata, to co ja jestem warte?”. Zaślepieni wzajemną niechęcią rodzice posuwają się czasem do tego, że opowiadają nawet nieletnim dzieciom o swoim nieudanym pożyciu. Mama mówi do córki: „A na dodatek twój tata był beznadziejny w łóżku”, a córka ma 9 lat.

Co to robi z psychiką dziecka?

Obciąża je niechcianą, niepokojącą wiedzą o seksualnym współżyciu rodziców, którego dziecko nie rozumie, a czasem nawet się nim brzydzi. Dodatkowo dewaluuje ojca jako mężczyznę i instaluje w umyśle dziecka fałszywe, niedobre przekonania dotyczące relacji seksualnej. Córka dostaje taki przekaz: „seks to udręka, poświęcenie, które trzeba znosić w milczeniu dla dobra związku”. Jako rodzice zapominamy, że dzieci uczą się świata i życia na podstawie doświadczeń rodzinnych – myślą, że wszystkie kobiety są takie jak mama, a wszyscy mężczyźni jak tata. I idą z bagażem takich przekonań przez życie.