Na pomoc!

fotochannels.com

Przemoc w szkole stała się faktem. Bijemy jednak na alarm dopiero wtedy, gdy jest za późno. Zanim dojdzie do kolejnej tragedii, warto zastanowić się: co sprawia, że jedne dzieci stają się ofiarami, a inne oprawcami? Co rodzi szkolny mobbing? Jak mu przeciwdziałać?
Janek, lat 16, przez trzy lata gimnazjum był dla swoich kolegów żywą zabawką. Przyklejali mu obraźliwe kartki na plecach, podcinali nogi, zmuszali do szczekania, rżenia albo gdakania. Janek udawał, że nie robi to na nim większego wrażenia. Cierpiał w samotności, tak by nikt tego nie zauważył. Koledzy będący świadkami przemocy nie reagowali. Jedni bali się sprzeciwić grupie, inni świetnie się bawili. Nie skarżył się mamie, żeby jej nie martwić. Przed ojcem, z którym widywał się rzadko (rodzice byli rozwiedzeni), grał twardziela, który ze wszystkim świetnie sobie radzi. Jedyną bronią było wyobrażanie sobie różnych scenariuszy zemsty. Aż któregoś dnia zrealizował jeden z nich – sięgnął po nóż, którym ciężko ranił gnębiciela.

reklama

Ania, atrakcyjna, ale nieśmiała gimnazjalistka, odmówiła „chodzenia” z klasowym liderem. Ten w odwecie naśmiewał się z niej przy całej klasie. Potem dołączyli do niego inni chłopcy. Ania zwierzała się przyjaciółce, że już dłużej tego nie wytrzyma. Kiedy pewnego dnia, pod nieobecność nauczyciela, chłopcy na oczach całej klasy zaczęli ją rozbierać i robić zdjęcia komórką, Ania wybiegła zapłakana. W nocy powiesiła się w swoim pokoju.

To tylko dwa głośne przykłady. Najbardziej porażające jest w nich to, że gnębione dzieci nie szukały pomocy ani u rodziców, ani u nauczycieli. Nie możemy zatem czekać, aż dzieci same przyjdą do nas z problemem, musimy przejąć inicjatywę. Trzeba wyczulić się na każdy, nawet tak zwany niewinny czy głupi przejaw szkolnego mobbingu.

Kogo się gnębi

Badania wykazują, że z przemocą zetknęło się 15 procent dzieci. Częściej prześladuje się uczniów młodszych klas, w starszych natomiast większe są tego skutki. Bardziej gnębieni są chłopcy niż dziewczynki. Chłopców prześladuje się otwarcie, bezpośrednio, często fizycznie, dziewczynki – w sposób zawoalowany. Zarówno jedni, jak i drudzy to ofiary kolegów, nie koleżanek, chociaż dziewczynki też bywają wyjątkowo okrutne.

Typowy szkolny kozioł ofiarny to uczeń lękliwy, ostrożny, wrażliwy, nieśmiały, małomówny. Pozbawiony pewności siebie, zakompleksiony. Często sam uważa się za głupiego, nieatrakcyjnego. W klasie czuje się samotny, zazwyczaj nie ma przyjaciół. Na ataki reaguje płaczem albo ucieczką.

Taki typ ofiary psychologowie nazywają pasywnym. Pasywna ofiara całym swoim zachowaniem pokazuje otoczeniu, że się boi, a gdy zostanie zaatakowana, nie potrafi skutecznie się bronić. Taka postawa może wynikać z cech charakteru, takich jak nieśmiałość, wrażliwość. Wrażliwe dzieci mocno wszystko przeżywają, a im są przy tym słabsze fizycznie, tym bardziej rozzuchwalają oprawców. Takie dzieci na ogół nie znajdują miejsca w grupie rówieśników. Grupa skupia bowiem dzieci przebojowe, otwarte, silne albo takie, które potrafią się do nich dostosować.

Pasywna postawa może być też reakcją dziecka na nadopiekuńczość rodziców (zwłaszcza matki). Dziecko we wszystkim wyręczane i chronione przed każdą przykrą sytuacją nabiera przekonania, że samo nie potrafi sobie poradzić. A rówieśnicy na ogół dekonspirują maminsynka i bezwzględnie to wykorzystują.

Statystyki mówią, że pasywnych ofiar jest zdecydowanie więcej. Mniej natomiast ofiar prowokujących. Przy czym prowokować mogą zarówno dzieci agresywne, niespokojne, z zaburzoną koncentracją i problemami w nauce, jak i te aktywne, nad wyraz pracowite, inteligentne.

Takie jak nastolatka z renomowanego gdyńskiego liceum – zdolna, mająca swoje zdanie i swoje pasje, pracowita, otwarta. Ale przy tym indywidualistka, która miała odwagę nie trzymać z żadną z klasowych grup. Pewnego dnia dowiedziała się, że od dłuższego czasu koledzy obsmarowują ją w sposób wulgarny w Internecie. Z imienia i nazwiska. Oni sami czuli się na tyle bezkarni, że specjalnie się nie kamuflowali. „Gdybym nie była silna, już wisiałabym na skakance” – powiedziała.

Prześladowcy gdyńskiej licealistki to trzej chłopcy z tzw. dobrych domów, błyskotliwi, zdolni. Nie stosowali przemocy fizycznej, ale wyrafinowaną, w białych rękawiczkach, tę najokrutniejszą, czyli psychiczną. Symptomatyczna była reakcja ich rodziców.

Zaatakowali szkołę, że nie wychowuje uczniów, a koleżankę, że prowokowała, a teraz nie potrafi przebaczyć. Jeden z chłopców po całej aferze zamieścił na jednym z portali internetowych swoje zdjęcia, na których uśmiecha się na tle ośnieżonych Alp. Wyglądało, jakby został przez rodziców nagrodzony.

Kto prześladuje

Portret typowego sprawcy odbiega od wizerunku gdyńskich licealistów. To na ogół chłopcy agresywni, zafascynowani przemocą, impulsywni, o wyższej niż przeciętna samoocenie. Wywodzą się z rodzin rozbitych, w których często dochodziło do przemocy.

Chociaż statystyki coraz częściej donoszą o sprawcach, którymi są dzieci z pełnych, inteligenckich rodzin. Stosowanie przez nich mobbingu obliczone jest na zdobycie poklasku, ugruntowanie wcześniej zdobytej pozycji lidera, udowodnienie, że się na tę pozycję zasługuje.

Psychologowie wskazują na cztery najistotniejsze przyczyny, które prowadzą do agresywnych zachowań.
Po pierwsze – brak więzi z rodzicami, zwłaszcza w pierwszych latach życia. Im dziecko otrzymuje mniej ciepła i akceptacji, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie uciekało się do przemocy.
Po drugie – zachowania agresywne szerzą się, gdy na nie przyzwalamy, co zdarza się rodzicom zbyt tolerancyjnym i pobłażliwym. Jeżeli odpowiednio wcześnie dziecko nie słyszy bezdyskusyjnego zakazu stosowania przemocy, nabiera przekonania, że jest to dozwolone.
Po trzecie – agresję u dzieci rodzą także metody wychowawcze oparte na sile, w tym na biciu. Ponad wszelką wątpliwość zostało udowodnione, że przemoc rodzi przemoc.
Dopiero czwartym czynnikiem wpływającym na agresywne zachowania jest temperament dziecka.

Wbrew temu, co twierdzili rodzice gnębicieli gdyńskiej licealistki, to nie szkoła ponosi największą odpowiedzialność za agresywne zachowania swoich uczniów. Największy wpływ ma dom. Awantury, konflikty, ale także brak zainteresowania tym, co robi dziecko – to wszystko wywołuje w nim poczucie zagrożenia, braku bezpieczeństwa, którego szuka w grupie. Jeżeli w dobrym tonie są tam zachowania agresywne, ono przyjmie je za swoje.

Dostrzec problem

Co ciekawe, badania wykazują, że na poziom agresji dziecka nie ma wpływu jego pochodzenie społeczne ani sytuacja socjoekonomiczna rodziny. Dzieci agresywne, podobnie jak ich ofiary, pochodzą ze wszystkich klas społecznych. Ofiary na ogół mają jednak lepsze kontakty z rodzicami niż sprawcy. I paradoksalnie w tym też tkwi problem. Dziecko obdarzone w domu miłością, ale niesamodzielne, niezaradne i niepewne siebie może stać się łatwym obiektem mobbingu. Jak rozpoznać w swoim dziecku symptomy ofiary? Co powinno nas zaniepokoić?

To, że dziecko przychodzi do domu w podartym ubraniu, z siniakami, zadrapaniami i nie potrafi wytłumaczyć tego w wiarygodny sposób. Nie jest odwiedzane przez kolegów i nie bywa w ich domach. Mało czasu spędza z rówieśnikami. Nie ma żadnego przyjaciela. Nie lubi szkoły, choć dobrze się uczy. Często skarży się na bóle brzucha i głowy, zwłaszcza rano. Ma kłopoty ze snem. Zamyka się w sobie, irytuje, wpada w depresję. Kradnie pieniądze (chcąc się przypodobać kolegom, zaprasza ich do pubu lub klubu).

Co mogą zrobić rodzice? Ostatecznym, najlepszym rozwiązaniem jest zmiana szkoły. Ale gdy dziecko pozostaje w środowisku prześladowców, konieczne jest współdziałanie ze szkołą. Wspólnie trzeba stworzyć mądry program zaradczy, który będzie obejmować działania na poziomie szkoły, klasy i jednostek: sprawców i ofiar. Pomysłów jest wiele – od ankiety przeprowadzonej wśród uczniów całej szkoły, która da obraz rzeczywistej skali problemu, przez dzień poświęcony mobbingowi, po uruchomienie telefonu kontaktowego, pod którym uczniowie mogliby uzyskać pomoc. Kluczową sprawą jest regulamin szkolny – jasny i kategorycznie zabraniający wszelkich form przemocy, a co najważniejsze – z konsekwencją egzekwowany. Bo nic tak nie demoralizuje uczniów jak świadomość bezkarności sprawców przemocy.

Ważne jest wreszcie zapewnienie uczniom szykanowanym ochrony i wsparcia. Tu rodzice mają największe pole do działania. Wiele tragedii bierze się właśnie z przekonania dziecka, że jest samo i na nikogo nie może liczyć.

Jak wzmacniać w dziecku poczucie siły?

  • Codziennie rozmawiać o tym, co mu się udało i z czego może być dumne.
  • Chwalić za postępy.
  • Rozmawiać o uczuciach i przemyśleniach.
  • Pozwalać popełniać błędy i pokazywać, jak można ich unikać.
  • Uczyć zmieniać negatywne myśli w pozytywne.
  • Zachęcać do podejmowania trudnych wyzwań.
  • Szanować jego potrzeby, ale stosować konsekwentną dyscyplinę.
  • Jasno ustalić granice zachowania i zakazy.
  • Nie poniżać go i nie obmawiać.
  • Poświęcać czas tylko i wyłącznie jemu.
  • Zapewniać dużo pożytecznych zajęć, stwarzać możliwości zabawy i rozwoju.

Pomocne kontakty:

www.szkolabezprzemocy.pl
www.helpline.org.pl
www.dzieckowsieci.pl
www.stopcyberbulling.org

Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju i Integracji Środowisk Szkolnych, Fundacja Centrum Edukacji Obywatelskiej.

Pomocne lektury:

  • Dan Olweus, Mobbing, Jacek Santorski & Co, Warszawa 2007
  • Kim Zarzour, Gnębiciel ze szkolnego boiska, Rebis, Poznań 2006
  • Michele Borba, Koniec ze złym zachowaniem, Rebis, Poznań 2003
  • Janet Poland, Trudne dziecko, Rebis, Poznań 1996
  • Marshall B. Rosenberg w rozmowie z Gabriele Seils, Rozwiązywanie konfliktów poprzez porozumienie bez przemocy, Jacek Santorski & Co, Warszawa 2008

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »