Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Minta zbiera zioła


Pisałam już kiedyś, że jednym z moich ulubionych idoli literackich jest Dyzio. Lato nieodmiennie kojarzy mi się z łąką, piknikami i wylegiwaniem. W tym roku dostałam do ręki jeszcze dodatkowy pretekst do penetrowania łąk. Dwie świetne, choć bardzo różne książki Magdaleny Gorzkowskiej „Zioła, jak zbierać, przetwarza, stosować“ wydawnictwo Bosz) i Łukasza Łuczaja „Dzika kuchnia“ (wydawnictwo Nasza Księgarnia).

Po co nam zioła z łąki? Dlaczego bawi nas wyszukiwanie jadalnych zasobów dzikich zakątków? Najpierw przyszło zachwycenie ziołami, wymiana przepisów, uprawianie w najmniejszych nawet ogródkach i na parapetach. Teraz kolej na ziołowe polowanie. Nie wystarczy już kwiat czarnego bzu zamieniony w syrop (obiecałam sobie, że w następnym roku zrobię nie 10, a wiele więcej litrów tej ambrozji!), potrzebne są o wiele mniej oczywiste rośliny.  Bo bez wątpienia ostatnio więcej wokół tematów zielnych się dzieje. Skąd taka potrzeba? Może z tych samych powodów, z których wielcy szefowie kuchni wybierają do swoich restauracji proste, regionalne produkty? Nasyciliśmy się egzotyką i zaczynamy ponownie rozglądać się bliżej własnego domu? Moim zdaniem jest tak, że po latach szarego PRL’u uwiodły nas egzotyczne barwy najróżniejszych owoców i warzyw. Oderwaliśmy się trochę od naszych korzeni, powyjeżdżaliśmy ze wsi i miasteczek, domów z ogrodami u cioci Krysi i ogródków POD dziadków Jasiów. Nie robiliśmy przez lata herbatki z dzikich bratków na polepszenie cery, zupy z własnoręcznie nazbieranego szczawiu, czy konfitury z dzikiej róży. Na dodatek za nami kilka lat niespodziewanej koniunktury, dalekich wojaży i lukullusowych uczt w restauracjach. Aż nagle dopadł nas kryzys, który paradoksalnie, zamiast marazmu i marudzenia, w wielu z nas wyzwolił kreatywność. Powoli przypominamy sobie, że można pojechać na kulinarne wakacje nie do Toscanii, a na Mazury albo Podlasie. Że cudowne sery kupimy u serowarów w Sudetach. Niespodziewane smaki można odkryć w zasięgu ręki. Oczywiście ta lokalna „egzotyka“ wymaga wysiłku, poszukiwań i namysłu, ale nagroda jest rewelacyjna. To odkrywane zapomnianych smaków ma jeszcze jeden walor, poznajemy ciekawych, owładniętych tą samą ideą ludzi. Na najróżniejszych forach, portalach społecznościach aż się roi od ludzi, którzy wymieniają się przepisami i doświadczeniami. Tworzy się klub miłośników prostego, dobrego jedzenia. Muszę jeszcze wspomnieć o jednej korzyści z takiego zbieractwa. W codziennym życiu, a szczególnie w pracy w wielkich firmach, globalnych korporacjach nie odczuwamy satysfakcji ze skończonego dzieła. Jesteśmy trybikami dostarczającymi fragmenty wielkiej układanki … Taki brak ukończenia dzieła i płynącej z tego satysfakcji jest frustrujący, obniża naszą motywację.  Nie chce nam się chcieć. A tymczasem jeżeli nazbieramy kwiatów nagietka i zrobimy z nich cudowną oliwę do masażu. Ba! Ten masaż komuś lubianemu zrobimy, to będziemy mieć  bezcenne poczucie satysfakcji ze skończonego dzieła. Jest czas wakacji, urlopów, a Egipt ani tani, ani bezpieczny. Zróbcie wycieczkę za miasto. Zabierzcie ze sobą książkę o ziołach i zbierajcie, potem wspólnie przetwarzajcie i stosujcie na najróżniejsze sposoby, dla zdrowia, przyjemności i urody. Może na początek olej płatków nagietka, doskonałej choćby do pielęgnacji zmęczonych długą wycieczką stóp Składniki

  1. Płatki nagietka – 2 szkl
  2. Olej tłoczony na zimno (ze słonecznika lub rzepa) – 0.5 l
  3. Czysty słoik 0,7 l

Sposób przygotowania:

  1. Świeże płatki upychamy ciasno w słoiku
  2. Przykrywamy kawałkiem lnu albo bawełny, obwiązujemy gumką recepturką
  3. Zostawajmy na 4-5 dni w ciepłym, zacienionym miejscu
  4. Przelewamy oliwę do buteleczek z ciemnego szkła, zakręcamy i przechowujemy w lodówce przez max miesiąc

Skrzyknijcie się rodzinnie, przyjacielsko czy jak tam macie ochotę i zróbcie wycieczkę na łąkę, do lasu albo zapomnianego ogrodu. Dodatkiem, nieocenionym będą chwile spędzone z bliskimi ludźmi i satysfakcja z ukończonego dzieła, której tak często brakuje na co dzień.


POLECANE KSIĄŻKI