Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Ale bazar!


W nieurodzajnym pod względem bazarów mieście, jakim jest Warszawa, każde wydarzenie związane z jedzeniem cieszy się ogromną popularnością.

Tak było i tym razem. Do klubu „1500 m2 do wynajęcia” na pierwsze urodziny „My’O’My” ściągnęli fani tego miejsca, ale też świadomi, interesujący się kulinariami konsumenci, którzy chcą jeść smacznie i zdrowo. To całkiem liczna grupa – aż dziw bierze, jak bardzo polski rynek jest niewrażliwy na jej obecność i potrzeby. Czy zdarza wam się być w sklepie i nie móc nic kupić? Fasolka z Kenii, łosoś z Norwegii, napompowane wodą i naszpikowane chemią wędliny (byłam kiedyś na przetargu w firmie, która z 1 kg mięsa robi 5 kg – patrz: parówki i mielonki, zło!), kurczaki dopakowane antybiotykami i hormonami, chleb bez zakwasu, o przetworach mlecznych nie wspominając. Mój ratunek to sporadyczne śniadania organizowane przez warszawski oddział Convivium Slow Food w „Piątej Ćwiartce” Kręglickich, kiedy można kupić „nieoszukane” produkty, oraz bazarek na tyłach Hali Mirowskiej, gdzie, zagryzając czosnkową kiełbasę, wspominam zalany słońcem rzymski plac Campo dei Fiori z łuskającymi karczochy sprzedawcami i straganem z kanapkami z porchettą czy londyńskie Portobello w oparach dymu buchającego z wielkich patelni z paellą. Życzyłabym sobie, żeby urodziny „My’O’My” odbywały się co tydzień. W ubiegłą sobotę bowiem, każdy, kto choć trochę interesuje się kulinariami, mógł znaleźć tu coś dla siebie. Przede wszystkim w strefie FOOD MARKET wystawili się „My’O’My” i przyjaciele: specjalistka od obłędnie wyglądających ciast Zofia Różycka, „Beirut” serwujący swoje doskonałe oliwki, hummus i baba ghanoush, vegańskie „Bogactwo&Splendor”, „Bagno Food & Wine”, „Mr. Pancake”, „sto900” – nowe miejsce, które ma na stałe zagościć w przestrzeni klubu, „U Artystów”, a także twórcy marki Wildgrass. W sali obok, czyli w strefie FOOD DESIGN, można było znaleźć wszystko, co do gotowania potrzebne – piękne misy i miseczki Agaty Mocarskiej, Books for cooks, seksowne fartuszki COOKie oraz biżuterię inspirowaną słodyczami. Równolegle odbywały się warsztaty ambitnego teamu Food for Friends oraz After Work, podczas których słodcy Alfredo i David pokazywali, jak i z czym serwować sery. Bogactwo&Splendor może uratować nadszarpniętą reputację vege szamki w tym mieście – springrollsy z tofu i warzywami były delikatne i sycące a reszta smakołyków również prezentowała się apetycznie tajską sałatkę z mięciutką wołowiną w ostrym sosie serwował klub U Artystów. Wpisuję ulicę Mazowiecką na listę miejsc do odwiedzenia w kultowym klubie w Domu Artysty Plastyka serwują też krewetki soczyste oliwki z Beirutu wzięłam na wynos brylowało też Bagno food & wine a kolorowe ciasta Zofii Różyckiej wyglądały lepiej niż na zdjęciach warsztaty kolektywu Food for Friends cieszyły się dużym powodzeniemtak samo zresztą jak seksowne fartuszki od COOKie fot: Małgosia Minta – dzięki!


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI