Filmoterapia: „Na pokuszenie”

fot. East News

Dożyliśmy czasów, w których to mężczyzna może okazać się słabszą płcią. Pokazuje to Sofia Coppola w nowym filmie „Na pokuszenie” (w kinach od 1 września – przyp. red.), ale mówią o tym też inni reżyserzy. O różnych obliczach męskich bohaterów we współczesnym kinie psycholożka Martyna Harland rozmawia z Grażyną Torbicką.

Film „Na pokuszenie” przyniósł Sofii Coppoli nagrodę za reżyserię, dopiero drugą w historii Cannes przyznaną kobiecie. A co tobie dało spotkanie z tym filmem?

Dostałam świetną rozrywkę z głębszą refleksją. To adaptacja bardzo ciekawej powieści „Oszukany” Thomasa Cullinana i jednocześnie remake filmu Dona Siegela z 1971 roku pod tym samym tytułem. W tamtej ekranizacji w głównego bohatera, jedyną rolę męską z pierwszego planu, wcielił się Clint Eastwood. Silny, westernowy typ nagle pojawił się w charakterze bohatera niejednoznacznego. Ciekawe było dla mnie to, w jaki sposób po latach podeszła do tej historii reżyserka. Coppola w swoim filmie pokazuje świat kobiet w różnym wieku – od tych dojrzałych po dziewczynki. Świat kobiecej solidarności w kontrze do pierwiastka męskiego. Celowo podkreślam ten pierwiastek męski, ponieważ dramatyzm opowieści rodzi się w momencie, kiedy bohaterów zaczynają opanowywać żądze, emocje o naturze erotycznej. Dopóki ich nie ma, wszystko układa się dobrze.

Na zdjęciu Colin Farrell i Kirsten Dunst; fot. materiały prasowe „Na pokuszenie”

Jak na Sofię Coppolę przystało, film jest pięknie zrealizowany pod względem formy, stylu i obrazu. Gdy tylko się zaczął, wydawało mi się, że trafiłam do bajki o Czerwonym Kapturku. Tylko kto w tym filmie jest Kapturkiem, a kto złym wilkiem?

No właśnie, po pojawieniu się mężczyzny świat kobiet z pensji dla dziewcząt się zmienia. Ale czy to mężczyzna jest zagrożeniem dla nich, czy może wręcz odwrotnie? Kto właściwie jest tu „oszukany”?

To się zmienia. Przypomnijmy, że akcja dzieje się w Ameryce w czasie wojny secesyjnej. Najpierw wydaje się nam, że mamy do czynienia z sytuacją pełną miłosierdzia. Kobiety z Południa dają schronienie żołnierzowi z Północy. Na dobrą sprawę Martha, przełożona pensji dla dziewcząt, grana przez Nicole Kidman, powinna wydać Johna w ręce konfederatów.

Dlaczego tego nie robi?

Dlatego, że bez ich pomocy mężczyzna mógłby wykrwawić się na śmierć. Długo leżał ranny w lesie, zanim znalazła go najmłodsza z wychowanek pensji, która poszła na grzyby. Początkowo wystraszona, pomogła mu jednak i przyprowadziła na teren szkoły. Martha nie patrzy na mundur żołnierza, po prostu decyduje się ratować człowieka. Widzimy piękną scenę obmywania ciała i przygotowywania do opatrzenia krwawiącej rany. To ma symboliczny wydźwięk. Podkreśla, że człowiekowi – niezależnie, czy to wróg, czy też przyjaciel – trzeba pomóc, gdy zagrożone jest jego życie. Kobiety wychowane w katolickim duchu i zaczynające każdy posiłek modlitwą, ratują człowieka od śmierci. Taki jest punkt wyjścia filmu.

(…)

Więcej we wrześniowym numerze magazynu SENS.

Wydanie 9/2017 dostępne jest także w wersji elektronicznej.