Nowe technologie. Co to jest Internet rzeczy?

123rf.com

Parasol powiadomi cię o zbliżających się opadach, lodówka zrobi listę
potrzebnych produktów i wskaże te, które są już przeterminowane. Niedługo wszyscy (i wszystko) będziemy podłączeni do sieci. Co nam to

reklama

ułatwi, a co utrudni?
Mój osobisty mąż od kilku dni nie rozstaje się z silikonową opaską na rękę – to fit bit, urodzinowy prezent od córki – mikroskopijne urządzenie bezprzewodowo łączące się z tabletem, monitorujące nie tylko, ile kroków przemierzasz (i przeliczające to na spalone kalorie), ale także jakość snu – wstajesz i od razu wiesz, jak przebiegał twój nocny odpoczynek i na przykład ile było podczas niego wybudzeń. Co za istotna wiedza o sobie, prawda?! Ciekawe jest jednak co innego – nie potrzebujemy już być podłączeni kablami do maszyn, by te monitorowały nasz dobowy rytm. Mało tego, skomplikowane obliczenia „robią się same”.

Globalnie powiązani

Mimo że jeszcze mało kto słyszał o Internecie Rzeczy, wszyscy z niego korzystamy. Wchodzisz do ulubionej kawiarni, a smartfon lub tablet – bez twojego udziału – wyszukuje połączenia z globalną siecią. Jesteśmy regularnie śledzeni i monitorowani, wystarczy, że używamy komputerów podłączonych do sieci.

W Ikei właśnie pojawiają się meble, dzięki którym bezprzewodowo naładujesz telefon czy tablet. Kładziesz urządzenie na stolik lub szafkę i samo ładuje się przez blat. Na przełomie września i października w sprzedaży ma się pojawić „inteligentna parasolka”, która dzięki zamontowanym czujnikom zbiera dane z najbliższych stacji meteorologicznych i informuje, czy warto ją zabrać z domu.

Już nie tylko ludzie komunikują się ze sobą przez Internet, coraz częściej robią to też przedmioty. Internet Rzeczy (od Internet of Things – IoT), zwany też Internetem Przedmiotów, to koncepcja nieodległej przyszłości, w której przedmioty codziennego użytku, podłączone do Internetu, będą „komunikować się” z innymi urządzeniami, wykorzystując m.in. technologie czujników czy technologie bezprzewodowe. Ale pod hasłem IoT może kryć się więcej – definicja nie jest ścisła i wciąż się rozrasta. Niektórzy używają zamiennie terminu „Internet Wszechrzeczy”, a ten dotyczy powiązań internetowych pomiędzy ludźmi, zwierzętami, przedmiotami, danymi i procesami, czyli połączeń wszystkiego ze wszystkim.

Dalszy scenariusz?

Istnieje ich wiele. Na przykład taki, że każdemu człowiekowi i zwierzęciu zostanie wczepiony pod skórę (psom już się zakłada) identyfikator z możliwością transferu (wysyłania i odbierania) danych, także o lokalizacji. A pacjenci z rozrusznikiem serca bez potrzeby nie pójdą do lekarza, bo praca rozrusznika będzie monitorowana na odległość. Analitycy przewidują, że do 2018 roku do Internetu zostanie podłączonych 900 milionów (!) urządzeń. Nie tylko smartfony, komputery, telewizory, ale też radia i tablety. W ten sposób poprzez jedno kliknięcie będziemy zarządza wszystkimi urządzeniami w domu, a właściwie to sama maszyneria będzie sobą zarządzać. Lodówka zauważy, że kończy się okres przydatności danego produktu i każe ci kupić nowy, zaproponuje też danie, które możesz przyrządzić z tego, co akurat w niej się znajduje. Kwiaty w doniczkach czy uprawy na polach wyślą sygnały do systemów nawadniających z żądaniem podlania. Jak oceniają sceptycy, wróży to koniec epoki człowieka i początek ery myślących maszyn, ale entuzjaści widzą szanse na to, że Internet Rzeczy może przynieść też wiele dobrego. Producenci maszyn lotniczych będą mogli wyposażać obudowy kadłubów w czujniki monitorujące na bieżąco stan techniczny pojazdów, co zwiększy bezpieczeństwo przewożonych osób, ale także pozwoli redukować koszty napraw (system wskaże już drobne usterki), nie mówiąc o kosztach związanych z ewentualną katastrofą lotniczą, wymianą floty czy odszkodowaniami.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »