Od jakich emocji uciekasz jesienią?

fot.123rf

Jeśli pojawia się w twojej głowie myśl o ucieczce od jesiennej szarugi (na przykład do ciepłych krajów), najpierw zadaj sobie pytanie: Jakiej emocji chcę uniknąć, wyjeżdżając?
Jesienny czas sprzyja zatrzymaniu, często też rezonuje w nas smutkiem i nostalgią. To piękny moment na to, żeby zrobić sobie pyszną herbatę, wziąć ciepłą kąpiel, otulić się kocem i wyjść na spotkanie z emocjami. Bowiem poczucie bezsensu i apatia, które często dopadają nas jesienią, pojawiają się wtedy, kiedy zamykamy się na doświadczenie całego spektrum odczuć. Co wówczas się dzieje? Niechciane emocje zatrzymują się w nas i jak brudna woda zanieczyszczają całe życie.

reklama

Emocje, które uznajemy za trudne, jak: smutek, złość, żal lub lęk, chcą tak naprawdę, abyśmy przyznali się do nich. Jeśli doświadczamy jakiegoś uczucia, ale nie akceptujemy go, to właściwie nie przyznajemy się do jakiejś części siebie. Niewiele osób ma świadomość, że kiedy blokujemy odczuwanie choćby jednej emocji, to stopniowo zamykamy się na odczuwanie w ogóle, a wtedy bardzo łatwo tracimy orientację, co dla nas jest dobre. Oddajemy swoje życie w ręce mentorów, doradców życiowych, ogólnie mówiąc – wiedzy zewnętrznej. Wówczas istnieje duże prawdopodobieństwo, że w pewnym momencie zaczniemy odczuwać zagubienie, bowiem to właśnie uczucia, takie jak ekscytacja i fascynacja, podpowiadają nam, która ścieżka jest właściwa. Ludzie, którzy zamknęli się na emocje, nie mają dostępu do tej skarbnicy wiedzy.

To nie moje

W jaki sposób ocenić, czy dajemy sobie prawo do emocji? Jeśli na przykład nie chcemy przyznać się do tego, że odczuwamy złość, zaczną pojawiać się wokół nas ludzie, którzy zwyczajnie będą wywoływać w nas wzburzenie, bowiem to, co wypieramy, domaga się zawsze akceptacji i zauważenia. Kolejny etap można poznać po tym, że ludzie mówią: „ja nie czuję złości”, co oznacza: „zamknąłem się na wszystkich ludzi, którzy ją wywołują”, ale też, że wkrótce zamknę się na odczuwanie w ogóle. Taki stan nazywany jest powszechnie depresją i charakteryzuje się obniżeniem nastroju, utratą zainteresowań oraz brakiem zdolności do odczuwania przyjemności. Dlatego warto przyjrzeć się, jak to jest w moim życiu z odczuwaniem. Czy uciekam od niektórych emocji, czy raczej daję im przestrzeń w swoim ciele? Powodem, dla którego często odrzucamy niektóre uczucia, są oczywiście schematy myślowe, w jakich dorastaliśmy.

To, czego doświadczamy, możemy oceniać czasami jako wysoce niemoralne, wówczas zaprzeczamy temu, co czujemy, i w konsekwencji potępiamy tę część siebie. Tymczasem paradoks w pracy nad emocjami polega na tym, że zaakceptowane uczucia zamiast nas niszczyć i osłabiać, zaczynają nam służyć. Złość, której damy przestrzeń, transformuje się w energię seksualną, agresja zamienia się w wewnętrzną moc, lęk w radość, smutek zaczyna budzić zmysły, do których wcześniej nie mieliśmy dostępu. To nie emocje są złe, to nasza ocena sprawia, że nie współpracują z nami.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »