Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Jestem z tobą: jak wspieramy bliskich

Jestem z tobą
123rf.com
31 grudnia 2012 in Relacje społeczne by Alina Gutek
Wspieranie drugiego człowieka to jak towarzyszenie mu w wyczerpującej podróży, pełnej niechcianych myśli, niewygodnych uczuć, chwil zwątpienia, szukania celu i sensu życia.

Olga, 34 lata, prawniczka, singielka, od czterech lat mieszka i pracuje w Mediolanie. Dwa lata temu została napadnięta w biały dzień w centrum Nowego Jorku. Wyciągała akurat portfel z torebki, żeby kupić bilet, gdy nagle poczuła uderzenie w tył głowy. Więcej nie pamięta. Kiedy się ocknęła, dookoła niej stał wianuszek ludzi. Ktoś zapytał, czy wezwać pogotowie. Podziękowała. Podniosła się o własnych siłach, usiadła na ławce i dopiero wtedy zauważyła, że nie ma torebki. Ludzie pośpiesznie się rozeszli. Z wyjątkiem jednego mężczyzny, który podszedł do niej i zapytał: „w czym pomóc?”. Odpowiedziała beznamiętnie: „Nie mam za co wrócić do Mediolanu, straciłam portfel, kartę bankomatową”. Mężczyzna bez namysłu wyciągnął tysiąc dolarów, położył jej na kolanach i zniknął.

– Zamurowało mnie. Jeszcze nie otrząsnęłam się po tym, co mnie spotkało, a tu kolejny szok. Dwa skrajne przeżycia. Ktoś obcy strasznie mnie doświadcza, inny obcy – niesie pomoc. Byłam tak oszołomiona, że nie zdążyłam poprosić tego mężczyzny o kontakt, nawet nie wiem, czy mu podziękowałam. Nigdy więcej go nie spotkałam. Ten jego gest kompletnie zmienił mój stosunek do innych. Wcześniej bałam się ludzi. Owszem, miałam przyjaciół, ale czułam się samotna. Wchodziłam do mieszkania, włączałam telewizor, radio, dzwoniłam do znajomych, byleby tylko złagodzić straszne poczucie pustki. Od momentu, kiedy tamten nieznajomy mężczyzna przyszedł mi z pomocą, jestem przepełniona radością i wdzięcznością do ludzi w ogóle. Jakkolwiek to może dziwnie zabrzmieć, mam poczucie, że nie jestem sama, nawet gdy jestem sama.

W trudnej podróży

Człowiek doznający ciężkich przejść jest kłębowiskiem rozpaczy, poczucia pustki, beznadziei, rozpadu, żalu, strachu, złości, poczucia winy. Życie traci dla niego sens. Nie widzi wyjścia z sytuacji, nie wyobraża sobie przyszłości. Zaniedbuje obowiązki, nadszarpuje zdrowie. Peter A. Levine i Ann Frederick w książce „Obudźcie tygrysa” porównują człowieka w traumie do atakowanego zwierzęcia. Dowodzą, że reakcje ludzkiego organizmu w sytuacjach śmiertelnego zagrożenia są dokładnie takie same jak u zwierząt. Najpierw następuje wysoki stopień pobudzenia (szybsze tętno, natłok myśli), potem tak zwane ściśnięcie całego ciała (kurczenie się naczyń krwionośnych, zawężenie percepcji), które przeradza się w dysocjację (stan podobny do snu, w którym nie odczuwa się bólu ani zagrożenia). Finał to uczucie bezradności, czyli poczucie bycia sparaliżowanym tak głęboko, że nie można krzyczeć, ruszać się ani czuć. W ten sposób biologia chce nas najpierw zmobilizować do obrony, a potem znieczulić na ból. Podobnie jak zwierzęta najbezpieczniej czujemy się wśród swoich i ich pomoc okazuje się najskuteczniejsza.

Psycholog Jarosław Przybylski: – Większość z nas jest wrażliwa na ludzkie cierpienie. Pojawiają się wtedy automatyczne odruchy: ulżyć, pocieszyć. W pierwszej chwili nie zastanawiamy się, jak to zrobić, działamy automatycznie. Gdy jesteśmy świadkami wypadku, wzywamy pogotowie, przykrywamy rannego kocem, rozmawiamy, nie odstępujemy go na krok, co czasem ratuje mu życie.

Zdaniem psychologa trudniej radzimy sobie z udzielaniem pomocy w cierpieniu psychicznym. Na ogół zaprzeczamy temu, co się wydarzyło i co ktoś czuje: „Nic się nie stało, nie ma powodu do rozpaczy, nie płacz, nie denerwuj się”. To błąd, bo ludzie po ciężkich przejściach nie potrzebują łatwego pocieszenia, ale naszej obecności, bliskości, wysłuchania, zrozumienia, troski, życzliwości. Czasami wystarczy powiedzieć: „jestem z tobą”. A czasem nie trzeba mówić nic, tylko wziąć za rękę. I pójść za uczuciami i emocjami cierpiącego. Wysłuchać, pozwolić wyzwierzać się, jeżeli oczywiście ta osoba chce mówić, bo w żadnym razie nie wolno do tego zmuszać. Raczej trzeba życzliwie, spokojnie zapewnić: „Nie musisz teraz o tym mówić. Powiedz tyle, ile chcesz. Pewnie potrzebujesz więcej czasu”. Takie postawienie sprawy daje cierpiącemu poczucie kontroli nad tym, co chce nam powiedzieć. Jest wyrazem szacunku dla jego uczuć, dla jego prawa do odmowy mówienia o sobie.

Strony: 1 2 3 4


Uwaga konkurs! Przywróć młody wygląd na dłużej – wygraj zabieg preparatem Facetem w klinice Estetica Nova!

Atrakcyjna, młodo wyglądająca twarz to pragnienie większości z nas. Szeroki wybór oferty zabiegów anti-aging sprawia, że coraz więcej kobiet korzysta z możliwości niechirurgicznego poprawienia urody, ...

Konkurs z okazji Dnia Matki: Ministerstwo Dobrego Mydła

Każdego dnia, kiedy otwieramy naszą małą pracownię, myślimy nie tylko o tym, co danego dnia mamy do zrobienia, ale i o produktach, które jeszcze nie ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI