Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Osobowość kobiety: bogini Lilith

kobieta bogini
123rf.com
15 października 2013 in Rozwój by Jolanta Maria Berent
Tajemnicza, przerażająca, fascynująca. Kryje w sobie mrok. Budzi odrazę, ale też niesie dary. Na imię jej Lilith. Przekonaj się, czego może cię nauczyć.

Przyjęło się, że „kobiece” znaczy łagodne, delikatne, bierne – żeby nie powiedzieć uległe. Kobieta korzystająca ze swojej mocy, postrzegana jest często jako wynaturzona. – A przecież mamy też w sobie mrok, tajemnicę, irracjonalność – zauważa Anna Rataj. – To jest właśnie ta ciemna jaskinia, chroniąca skarby, po które wiele z nas boi się sięgnąć. Często kobieta nie zna samej siebie, skupia się na mężczyźnie, dostosowuje się do jego pragnień, przejmuje jego sposób myślenia i działania. Chce mu się podobać, być szczupła, zgrabna, uległa – chowa swoją siłę w cieniu. A to, co usunięte w cień, działa w ukryciu, przejmuje nad nami kontrolę, staje się niebezpieczne. Lilith osadza nas w ciele, w emocjach. Pomaga wyjść poza schematy. Dlatego tak ważne są rytuały. Szacunek dla natury, żywiołów. Poszanowanie cykli przyrody, księżyca, ciała. – Lilith nawołuje z dna brzucha: „Wracajcie, tu jest wasza siła! Jeśli będziecie w ciele, w sobie, już nie będziecie musiały osiągać rozmiaru 38, gonić za akceptacją – wszystko przyjdzie samo”. Będąc w sobie, wiesz, kim jesteś, nie spalasz się tak łatwo. Masz poczucie sensu i celu, znasz kierunek, w którym zmierzasz. Jeśli czujesz potrzebę, by pobiegać nago po deszczu, nie zastanawiasz się, czy to normalne. Nie obchodzą cię normy kulturowe, zasady, czyjeś oczekiwania czy opinie – mówi Anna Rataj.

Odzyskać siebie

Ceremonia z Lilith w Warszawie. Na makiecie labiryntu z Chartres, udostępnionym przez Sylwię Hanff (pisaliśmy o nim w kwietniowym numerze SENSu). To niezwykle istotny element – żeby głębiej wejść w siebie, poczuć mocniej. Ale najpierw ćwiczenie, tzw. rekapitulacja (znana również w szamanizmie). Chodzi o odzyskanie utraconych (a dokładniej zamrożonych) podczas traumatycznych wydarzeń części siebie. Może to dotyczyć na przykład trudnej relacji, w której się zatraciłyśmy, nie zadbałyśmy o swoje granice. Teraz to, co zostało w tamtym miejscu, może do nas wrócić. Z głową zwróconą w lewo robimy wdech (nosem), odbierając, co nasze. Potem przekręcamy ją w prawo i wydychamy powietrze – oddajemy, co cudze. – To znakomite ćwiczenie na oczyszczenie energii – zapewnia prowadząca. – Czasem wypływające emocje są tak silne, że lepiej pracować na raty. Zdarza się, że pod wpływem takiego oczyszczania osoba, z którą relację uzdrawialiśmy, odzywa się po latach milczenia.

Jeszcze jedno proste ćwiczenie – kręcimy ósemki biodrami. To sposób na to, żeby poczuć ciało, uruchomić miednicę, nawiązać kontakt ze swoją mocą. – Ja wykonuję to ćwiczenie codziennie rano, podczas mycia zębów, skupiając się na tym, co mam do zrobienia w ciągu dnia – mówi Anna Rataj. – Osadzam się w ciele, dzięki czemu sprawy idą jak z płatka. Proponuję, żebyście weszły do labiryntu, kręcąc w ten sposób biodrami. Pora ruszyć w podróż. Każda sięga po kamień, który ze sobą przyniosła. Będziemy mu oddawać nasze lęki i zahamowania, pojawiające się podczas wędrówki. – Może na przykład pojawić się myśl: „kiedy będę silna, partner mnie odrzuci” – uprzedza Anna Rataj. – Posłuchaj tej myśli, włóż ją do kamyka. Noś go potem ze sobą, czuj jego ciężar, dopóki będziesz do niego przywiązana. Aż pojawi się gotowość, żeby się uwolnić – może proces się dopełni, a może po prostu uznasz „ja już nie mogę”. Wtedy zakopiesz kamień w ziemi – ona przyjmie wszystko.

Więc idziemy. Powoli, krok po kroku, wsłuchując się w głos z wnętrza. Czasem przystając, przysiadając, roniąc łzy. Dotykamy ran emocjonalnych, również tych bardzo głębokich. Niektóre z nas zatrzymują się na dłużej w jednym miejscu, rezygnują z dalszego marszu. Bo czasem – jak tłumaczy Anna Rataj – lepiej jest pozostać na progu, pozwolić sobie na bycie w żalu, smutku, nie opatrywać zbyt pospiesznie rany. Potem przychodzi moment mocy, coś zaczyna pulsować w środku. Wykrzykujemy trzykrotnie swoje imię, pozostałe kobiety je powtarzają. Śpiewanie własnego imienia pozwala skontaktować się z tym, kim jesteśmy. Na koniec medytacja – w centrum labiryntu, na leżąco, z głowami do środka.

Strony: 1 2 3


Rajskie ptaki w Twoim ogrodzie

Wiosna i lato to czas wyjątkowych spotkań na świeżym powietrzu. Garden party czy weekendowe przyjęcia z bliskimi na tarasie mają swój niepowtarzalny i bezpretensjonalny urok. ...

Wywiad SENSu: Joanna Brodzik

Na prośby widzów wróciła właśnie na plan szóstego sezonu serialu z cyklu „Nad rozlewiskiem”, na prośbę naszej redakcji po raz trzeci pojawiła się na okładce ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI