1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

Księżna Daisy widywała duchy. Kim była arystokratka z Walii, która została panią na zamku Książ?

Księżna Daisy, 1904 r. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)
Księżna Daisy, 1904 r. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)
Do historii przeszła jako pani na zamku Książ. Słynęła z ogromnej urody i jeszcze większego serca. Była żoną i matką, zdradzaną i oskarżaną o zdradę. Doświadczyła bogactwa, utraty fortuny, choroby i strachu wojny. A w dodatku widywała duchy. „Daisy is crazy” – mawiano w kręgach niemieckiej arystokracji. Tak naprawdę jej nie rozumiano. Próbowano zamknąć w ograniczającej etykiecie, której ona uparcie się wymykała. Oto sylwetka jednej z najbardziej niezwykłych kobiet przełomu XIX i XX wieku.

Do dziś nie wiadomo, gdzie dokładnie spoczywają jej szczątki. Cmentarz, na którym ostatecznie miano ją pochować, dziś już nie istnieje – został zlikwidowany pod koniec XX wieku, a na jego miejscu wybudowano istniejące do dziś osiedle domków jednorodzinnych. Mówi się, że niemogąca zaznać spokoju po śmierci księżna Daisy wraca do zamku Książ jako Biała Dama, dołączając do orszaku duchów, które rzekomo nawiedzały (a może nadal nawiedzają) perłę Dolnego Śląska.

Tak naprawdę nazywała się Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, z domu Cornwallis-West. Od najmłodszych lat jednak przez najbliższych nazywana była Daisy, czyli Stokrotką, i tego przezwiska używała na co dzień. Urodziła się 28 czerwca 1873 na zamku Ruthin w Walii i pochodziła z angielskiej rodziny arystokratycznej, która – chociaż niezbyt zamożna – była skoligacona z największymi rodami królewskimi. Podobnie jak większość arystokratycznych panien Daisy nie otrzymała starannego wykształcenia, jednak mimo tego była bardzo inteligentna i miała ambicje artystyczne – uwielbiała śpiew i była zakochana w teatrze. Słynęła z dobrego gustu i pięknych strojów, a jako blondynka o niebieskich oczach i znakomitej figurze uchodziła też za jedną z najpiękniejszych kobiet ówczesnej Europy. Miała też charyzmę, swobodny styl życia i wrodzone poczucie humoru, które niekoniecznie podobało się tym, którymi się otaczała. Szczególnie że dość chętnie parała się polityką, zbyt często naruszała „głupią” jej zdaniem etykietę, a przy tym – jak pisze Iwona Kienzler w książce „Księżna Daisy. Pani na zamkach w Książu i Pszczynie” – „nie była kobietą dającą się zamknąć w czterech ścianach bogatego domostwa ani ograniczającą swą rolę do towarzyskiej ozdoby bogatego małżonka”. Jak jednak doszło do tego, że została ostatnią właścicielką zamku Książ?

Portret księżnej Daisy, Frederick John Jenkins; Ellis William Roberts, 1902 r. (Fot. National Portrait Gallery London/Forum) Portret księżnej Daisy, Frederick John Jenkins; Ellis William Roberts, 1902 r. (Fot. National Portrait Gallery London/Forum)

Niemiecki orzeł i angielska róża

Z racji tego, że jej rodzina nie była najzamożniejsza, rodzice przyszłej księżnej, chcąc zapewnić córce dostatnie życie, rozpoczęli poszukiwania odpowiedniej dla niej partii. Tak się złożyło, że na jednym z londyńskich balów w 1891 roku młodziutka Daisy poznała sekretarza ambasady niemieckiej w Londynie – Jana Henryka XV, księcia von Pless, którego ojciec wysłał na uroczystość w poszukiwaniu żony. Książę pszczyński pochodził z bardzo bogatego rodu Hochbergów, który zarządzał jedną z największych fortun w ówczesnej Europie. „Nie była to jednak miłość od pierwszego wejrzenia, niemiecki arystokrata nie ujrzał też w urodziwej dzierlatce materiału na żonę” – pisze Iwona Kienzler. Jana Henryka XV skusiły bowiem królewskie korzenie przyszłej małżonki. Jego rodzina – chociaż miała książęcy tytuł i bogactwa – nie była zbyt ceniona w kręgach europejskiej arystokracji. „Koligacje z rodem mającym wśród przodków koronowanego monarchę z pewnością otworzyłoby jej [rodzinie Hochbergów] drzwi do większości europejskich dworów”.

Księżna Daisy, 1931 r. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum) Księżna Daisy, 1931 r. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

Ślub odbył się w Londynie po kilku miesiącach znajomości, a w podróży poślubnej mąż podarował Daisy legendarny, prawie 7-metrowy pereł sznur, z którym jakoby miała być później pochowana. Młoda para początkowo przybyła na Górny Śląsk – w tamtych czasach będący pod pruskim panowaniem – do zamku w Pszczynie, który także należał do rodziny Hochbergów. Daisy była witana jak wielka pani, a ówczesna prasa opisywała małżonków jako niemieckiego orła i angielską różę. Niestety, wystrój rezydencji nie sprostał oczekiwaniom Daisy, do czego przyczynił się brak… łazienek. Postanowiono więc, że młodzi małżonkowie przejmą w posiadanie drugi zamek. Książ znacznie bardziej przypadł księżnej do gustu (chociaż też nie miał łazienek, co Daisy kazała prędko zmienić), jednak mimo to najlepiej czuła się w zaprojektowanym przez siebie domku, który wybudowano dla niej w dolinie rzeki Czyżynki. Mały wiejski domek nazwała „Ma Fantaisie” i spędzała w nim szczęśliwe godziny, pisząc swoje pamiętniki. W 1928 roku zostały one wydane jako „Daisy, Princess of Pless by herself” (w Polsce ukazały się pod tytułem „Taniec na wulkanie”). W 1931 roku ukazał się drugi tom: „From My Private Diaries” („Lepiej przemilczeć”), w 1934 zaś ostatni: „What I left unsaid” („Co przemilczałam”).

W rodzinnym gronie

„Wkrótce po ślubie okazało się, że jedynym, co łączy Daisy i jej męża, jest zamiłowanie do podróży i pasja do wydawania pieniędzy” – pisze Iwona Kienzler. Małżonkowie rzeczywiście sporo podróżowali, jednak ich małżeństwo tylko pozornie było udane. Daisy w listach nazywała Jana Henryka „najlepszym mężem”. Jednocześnie zaś w swoich pamiętnikach żaliła się, że mąż jej unika, nie okazuje jej uczuć i dopuszcza się zdrad. Młodej żonie doskwierała samotność.

W 1893 roku Daisy urodziła córkę, która jednak umarła tuż po narodzinach. Potem przez dłuższy czas nie mogła zajść w ciążę – aż do 1900 roku. Wtedy to urodziła Jana Henryka VII, nazywanego też Hanselem. Pięć lat później, w 1905 roku, na świat przyszedł Aleksander, zwany Lexelem, natomiast w 1910 roku – Bolko.

Księżna Daisy z synami: Janem Henrykiem XVII, zwanym Hanselem, oraz Aleksandrem, zwanym Lekselem, 1910 r. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum) Księżna Daisy z synami: Janem Henrykiem XVII, zwanym Hanselem, oraz Aleksandrem, zwanym Lekselem, 1910 r. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

W międzyczasie, w 1907 roku, umarł teść Daisy, Jan Henry XI, pozostawiając cały majątek swojemu pierworodnemu. Książę Jan Henryk XV od razu wziął się za rozbudowywanie zamku i stawianie kolejnych budowli, na które musiał zaciągać pożyczki, na skutek czego po olbrzymiej fortunie Hochbergów wkrótce zostało tylko wspomnienie. Szczególnie że w powietrzu wisiała wojna.

„Jak przystało na nieszablonową i nowoczesną kobietę, Daisy nie poprzestała na roli uprzejmej gospodyni czy ozdoby swego zacnego męża na przyjęciach i balach organizowanych przez cesarza w Berlinie. […] Okazuje się bowiem, że księżna żywo interesowała się polityką, i to międzynarodową”. Księżna marzyła o sojuszu brytyjsko-niemieckim – ówczesny cesarz Wilhelm II zerwał bowiem sojusz z Rosją, a potem skonfliktował się zarówno z Francją, jak i Wielką Brytanią. Daisy zdawała sobie sprawę z tego, że jego działania zagrażają nie tylko jej rodzinnemu krajowi, lecz także Niemcom, które stały się jej drugą ojczyzną. Aktywnie działała więc, by doprowadzić do zażegnania konfliktu między dwoma państwami, wysyłając listy i nalegając na obrady pokojowe. Sytuacja w Europie była jednak coraz bardziej napięta. Wkrótce wybuchła pierwsza wojna światowa, a wraz z jej końcem nastąpił koniec świata arystokracji. Wielcy tego świata zachowali tytuły, jednak utracili przywileje. Do tego majątek Hochbergów został podzielony między Polskę a Niemcy – Pszczyna znalazła się po stronie polskiej, Książ zaś po stronie niemieckiej.

W 1922 roku sformalizowano też rozwód Daisy i Jana Henryka, między którymi coraz częściej pojawiały się konflikty i których drogi coraz częściej się rozchodziły. Rozwód nie z jej inicjatywy, dodajmy. Daisy pozbawiono praw rodzicielskich – mimo orzeczenia winy jej męża – jednak księżna zatrzymała prawa do tytułu i apanaże, a eksmąż nadal ją utrzymywał, opłacając koszty ewentualnego leczenia oraz jej służbę. Odtąd miała mieszkać w willi w La Napoule i pomieszkiwać w drugiej w Monachium. Coraz bardziej cierpiała też z powodu choroby, której symptomy wskazywały na stwardnienie rozsiane. Jan Henryk XV z czasem poznał inną kobietę, hiszpańską arystokratkę Klotyldę Silvę y Conzales de Candamo, z którą następnie się ożenił. Młodziutka markiza zawróciła jednak w głowie nie tylko ojcu, lecz także synowi – Bolkowi, który wdał się w romans z macochą. Wkrótce urodziła mu dzieci.

Stokrotka o gołębim sercu

Księżna Daisy nie należała do arystokratek, które myślą wyłącznie o sobie. Wprost przeciwnie. Wykorzystywała bogactwo męża, by pomagać potrzebującym. Przykład brała z teścia, który także angażował się w działalność charytatywną i próbował podnosić komfort życia pracującym dla niego górnikom – nawet stworzył dla nich cały pakiet świadczeń socjalnych, co było zupełną innowacją w tamtych czasach.

A trzeba przyznać, że mieszkańcom Górnego i Dolnego Śląska nie żyło się dobrze – tereny te uchodziły wręcz za najbardziej zacofane obszary ówczesnych Niemiec. Nic dziwnego, że los mieszkańców poruszył wrażliwą panią z Książa. Odwiedzała ubogich i obdarowywała ich prezentami: ubraniami, jedzeniem i artykułami pierwszej potrzeby, a także organizowała dobroczynne przyjęcia gwiazdowe i najróżniejsze imprezy charytatywne, na których często sama śpiewała.

Gdy Daisy odkryła, że ludzie czerpali wodę ze studni zasilanych wodą z rzeki, która była poważnie zanieczyszczona, kazała – po uprzednim zbadaniu Pałecznicy przez bakteriologów – wybudować kanalizacją i oczyszczalnię ścieków w Wałbrzychu. Księżna zainteresowała się również wysoką śmiertelnością dzieci. Jak się bowiem okazało, matki, wycieńczone pracą w fabrykach, nie miały wystarczająco siły, by odpowiednio zajmować się niemowlętami. Dodatkowo nie miały dostatecznej ilości pokarmu, więc podawały im mleko od krowy bez uprzedniego przegotowania go, co prowadziło do licznych śmierci maluszków. W związku z tym księżna ruszyła z pomysłem stacji mlecznych, w których na matki niemowląt czekało pasteryzowane mleko.

Zaangażowała się też w działalność fundacji zajmującej się wsparciem ubogich dzieci w szkołach w okolicach Wałbrzycha. Za sprawą Daisy powstały m.in. sanatorium dla dzieci chorych na gruźlicę czy pierwsza szkoła dla dzieci z niepełnosprawnościami. Ponadto, przejęta losem śląskich koroniarek, doprowadziła do założenia szkół koronkarskich, gdzie dziewczęta zdobywały wykształcenie zawodowe.

Po wybuchu I wojny światowej, nie bacząc na swój skomplikowany status (była wszak Angielką mieszkającą na terenie Cesarstwa Niemieckiego) zaczęła pracę jako pomoc pielęgniarska w szpitalu z ramienia Czerwonego Krzyża – zmieniała chorym opatrunki, pomagała przy zabiegach, a także dbała o samopoczucie pacjentów, organizując wieczorki muzyczne. Niestety, jednorazowa wizyta w obozie jenieckim koło Berlina, gdzie przetrzymywano jeńców brytyjskich, zakończyła się oskarżeniem księżnej o szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii. „Przez całą wojnę byłam rozdarta na pół, jednak mieszkałam tak długo w Niemczech, że nigdy by mi nie przyszło na myśl, by ktoś mógł wątpić w moją lojalność” – pisała Daisy w pamiętniku.

Księżna Daisy jako sanitariuszka z niemieckimi żołnierzami podczas I wojny światowej, 1914 r. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum) Księżna Daisy jako sanitariuszka z niemieckimi żołnierzami podczas I wojny światowej, 1914 r. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

To, że znalazła się na celowniku policji, nie przeszkodziło jej jednak, by dalej angażować się charytatywnie. Znalazła więc zatrudnienie jako sanitariuszka w pociągu, by opiekować się rannymi żołnierzami, a jeszcze wcześniej pomagała w pobliskim szpitalu wojennym w Szczawnie. Mało tego, założyła lazaret w Wałbrzychu i dom wypoczynkowy dla żon żołnierzy i ich dzieci w Mokrzeszowie. Jako pielęgniarka pracowała też w belgradzkim szpitalu.

Skupiona na pomaganiu innym zapomniała o sobie – jej choroba znaczenie się rozwinęła, a gdy Daisy zdecydowała się zawalczyć o swoje zdrowie, usłyszała, że na kurację już jest za późno.

Ostatnie lata

1936 rok to kolejny cios dla pani z Książa. Wspomniany Bolek zmarł bowiem na skutek wycieńczenia organizmu, które nastąpiło podczas pobytu w niemieckim więzieniu, w którym znalazł się za sprawą intrygi najstarszego z braci, skłóconego z resztą. Daisy przebywała wtedy poza Książem, z którego wyjechała po rozwodzie. Do zamku powróciła w 1935 roku. Trzy lata później jej były mąż umarł na zawał.

Wybuch drugiej wojny światowej rozdzielił ją także z dwoma pozostałymi synami – Jan Henryk XVIII przebywał wtedy w Anglii, Aleksander zaś zasilił szeregi wojska polskiego. Z kolei w 1943 roku zamek w Książu został sprzedany za anulowanie długów względem państwa niemieckiego, które planowało wcielić go w skład kompleksu Riese. Daisy już wcześniej wyjechała do willi w Wałbrzychu, gdzie przebywała do swojej śmierci, która nastąpiła w wyniku zatrzymania krążenia 29 czerwca 1943 roku. Księżna żyła równo 70 lat.

Jej zwłoki spoczęły w mauzoleum Hochbergów w Książu, jednak z obawy przed zbliżającą się Armią Czerwoną trumnę przeniesiono na wspomniany wcześniej cmentarz w Szczawienku.

Duchy zamku Książ

W niezwykłej i obfitującej w rozmaite zdarzenia biografii księżnej znalazło się także miejsce na zjawiska nadprzyrodzone. Nie od dziś słyszy się bowiem historie, że zamek Książ nawiedzają duchy. Jeden z nich dostał nawet uroczy przydomek „garbaty Janek”. To właśnie tego ducha regularnie widywała księżna Daisy – nieudolnie próbował rozpalić ogień w kominku, jednak co rusz upuszczał pogrzebacz i szczypce, robiąc przy tym mnóstwo hałasu. Początkowo Daisy myślała, że ma do czynienia z nieudolnym służącym, więc – ponieważ wtedy kiepsko mówiła po niemiecku – tylko milczała, obserwując jego poczynania. Gdy sytuacja się powtórzyła, Daisy poskarżyła się mężowi, który próbował dociec, kto odwiedza jego żonę. Niestety, nikt z personelu nie przypominał mężczyzny opisywanego przez księżną, która po trzecich odwiedzinach tajemniczej postaci opuściła komnatę, która odtąd była gościnną. Odwiedzający goście również skarżyli się na nocne odwiedziny „służby”, które skończyły się dopiero, gdy w trakcie zarządzonej przez Jana Henryka XV przebudowy zamku, znaleziono szkielet mężczyzny. W komnacie odprawiono mszę, a szczątki pochowano na pobliskim cmentarzu.

W zamku miała także znajdować się nawiedzona komnata, w której słychać było przesuwające się przedmioty czy hałasy nieznajomego pochodzenia, na co skarżyli się nocujący w niej goście, w tym młodszy brat Daisy, George. Wszystko ustało, gdy przebudowujący zamek robotnicy znaleźli tajemniczy pokój przylegający do XIII-wiecznej twierdzy, a w nim – powieszony szkielet. Jego szczątki również spoczęły na cmentarzu.

Jeszcze kilkukrotnie w ten sam sposób rozprawiano się z innymi duchami, m.in widywanym na zamkowych tarasach, którego szczególnie bały się psy. Jego odwiedziny ustały dopiero, gdy pochowano kolejny znaleziony na zamku szkielet. Jednak na Książu był także zupełnie nieszkodliwy duch – myśliwego. Spotykano go w parku okalającym rezydencję. Był to brodaty mężczyzna w średniowiecznym stroju myśliwskim, który niekiedy prowadził na smyczy dwa psy. Wierzono, że to życzliwa zjawa, która stoi na straży przyrody i zamku.

Wszyst­kie te nie­sa­mo­wi­te hi­sto­rie o du­chach pie­czo­ło­wi­cie zbie­rał i spi­sy­wał syn księż­nej, Hen­sel, zainteresowany metafizyką, duchami i mroczną historią fascynującego zamczyska.

Niektórzy twierdzą, że nocami na zamku Książ można natknąć się na ducha samej Daisy, którego ponoć widywano na ta­ra­sach lub wśród ro­do­den­dro­nów w ota­cza­ją­cym zamek parku. Podobno nocą z pałacowych komnat dochodzi jej cichy śpiew. Kto wie, może komuś z odwiedzających tajemniczy zamek na Dolnym Śląsku uda się zobaczyć piękną zjawę pochylającą się nad kwitnącymi różami, które za życia tak bardzo kochała?

Księżna Daisy, 1902 r. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum) Księżna Daisy, 1902 r. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

Źródła: Iwona Kienzler, „Księżna Daisy. Pani na zamkach w Książu i Pszczynie”, Wydawnictwo Lira 2023; „Księżna Daisy. Dziesięć faktów z życia pani na zamku Książ”, polskieradio.pl [dostęp: 05.02.2023]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze