Śpiew intuicyjny

Splot Arystyczny, fot. Anna Jakubczyk.

„Śpiewać każdy może!”, powtarzamy z nutą dezaprobaty w głosie, przywołując w pamięci scenę ze znanego polskiego filmu. W ten osób demonstrujemy rzekomy dystans do własnych ograniczeń. Tymczasem zajęcia ze śpiewu intuicyjnego przekonują, że warto przełamywać ograniczenia, bo tylko w ten sposób odkrywamy siłę, jaka w nas drzemie.
Myśl „nie potrafię” często powstrzymuje nas przed działaniem, choć sami nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ale kiedy przełamiemy ten wewnętrzny paraliż, odkrywamy własny potencjał niezależny od umiejętności i wiedzy. Tak właśnie dzieje się z osobami, które trafiają na zajęcia ze śpiewu intuicyjnego z przeświadczeniem, że śpiew to dla nich niedostępna przestrzeń.

reklama

– Bo w śpiewie intuicyjnym nie chodzi o wirtuozerię czy technikę. To muzyka wydobywająca się prosto z serca, która bez słów pozwala wyrazić niewyrażalne. W trakcie śpiewu pojawić się mogą ukryte lub wręcz nieuświadomione emocje, głębokie pragnienia i niezrealizowane tęsknoty – wyjaśnia Anna Szyszka, która od lat prowadzi zajęcia ze śpiewu intuicyjnego. Po wielu latach grania i śpiewania muzyki bardzo różnej, jazzu, swingu, gospel i rocka zaczęła się zastanawiać, czy słowa i muzyka, które odtwarza, rzeczywiście wyrażają ją „tu i teraz”? Wybrała własną ścieżkę rozwoju osobistego i duchowego. Na jej zajęcia do Splotu Artystycznego przychodzą kobiety, które łączy jedno – są ciekawe siebie i własnych potrzeb, chcą iść naprzód, rozwijać się.

Śpiew to czysta wibracja, która płynie z głębi duszy. Wystarczy otworzyć usta i serce i pozwolić głosowi swobodnie popłynąć. Anna uczy więc świadomego oddechu, technik relaksacyjnych, technik pracy z ciałem, medytacji i Mindfulness, zachęca również do nieskrępowanego mruczenia i ziewania. – To najbardziej naturalna forma rozgrzewania głosu – wyjaśnia. – Podczas takiej rozgrzewki puszczają napięcia w ciele, twarzy i gardle, a to z kolei pozwala otworzyć się na doświadczenie i nareszcie usłyszeć siebie. Nadchodzi wtedy moment, gdy możemy dotrzeć do naszych najgłębszych potrzeb.

– Osoby, które pojawiają się na moich zajęciach, odważniej stawiają czoła nowym wyzwaniom. To się odnosi zarówno do sfery osobistej, jak i zawodowej – mówi prowadząca. – Dla niektórych jest to początek otworzenia się na twórczość w ogóle i okazuje się, że po latach wracają do zaniechanego niegdyś malowania, tańca czy innej ulubionej aktywności z dzieciństwa. Czasem pragną dalej rozwijać się w tym kierunku, sięgają po nowy zawód.

Kiedy rozluźnimy się i zaufamy ciału, głos płynie swobodnie i nieskrępowanie – INTUICYJNIE. Podobnie jest w innych sferach życia – blokowani przez mity na własny temat i wstrzymywani przez wewnętrznego krytyka trwamy w bezruchu. Przekraczanie własnych granic wymaga wysiłku, ale tylko w ten sposób możemy rozwijać się i nie popadać we frustrującą rutynę.