Poczucie winy, poczucie krzywdy

123RF.com

To dwie największe przeszkody
stojące na drodze do asertywności. Żyjąc z poczuciem krzywdy,
utożsamiamy się z biednym
i skrzywdzonym dzieckiem. Będąc obarczonym poczuciem winy, mamy silne przeświadczenie, że jesteśmy
„nie w porządku”. Relacja osoby
pokrzywdzonej i winowajcy
to relacja ofiary i kata.

reklama

Typowy sobotni poranek. Ona i on. Poprzedniego dnia umówili się, że ten dzień spędzą razem. Wybierają się na wycieczkę rowerową do lasu. Zaplanowali dojechać pociągiem do podmiejskiej miejscowości i stamtąd wrócić rowerem. Mają jeszcze godzinę do wyjścia. On postanawia pójść po gazetę do najbliższego kiosku. Wychodząc, mówi, że będzie za kwadrans.

Po 20 minutach ona zaczyna się denerwować. Wygląda przez okno. Nerwowo pakuje swoje rzeczy do torby. Po pół godzinie czekania próbuje do niego zadzwonić. Znana melodia dobiega z drugiego pokoju. Zostawił komórkę… W jej głowie pojawiają się różne myśli: Co on sobie wyobraża? Nawet nie wziął komórki. To pewnie specjalnie, żebym go nie kontrolowała. On się w ogóle ze mną nie liczy. Tak jak wczoraj. Kiedy prosiłam, by kupił mi truskawki. A on zapomniał. Obchodzą go tylko jego sprawy – co w gazecie, co na giełdzie i czy wszystko w porządku z samochodem. Po co on w ogóle się ze mną żenił?

Ona jest już pewna, że właściwie on robi to specjalnie. Specjalnie (tu pojawia się gest, który nieco przypomina dziecięce tupanie nóżką). Żeby pokazać, że mu nie zależy. Ona ma głębokie poczucie krzywdy. Jest niczym dziecko, które nie potrafi się obronić.

Akt żalu

Osoba doświadczająca poczucia krzywdy często ma uczucie bezsilności. Towarzyszy jej żal i pretensje. Skupia się na tym, co czuje, i na pokazaniu winowajcy, jak bardzo ją skrzywdził. Nie przeżywa tej sytuacji w sposób dorosły. Działa w przekonaniu, że ona jest w porządku, za to druga osoba nie jest. Ona jest ofiarą, on – katem.

Z każdą chwilą jej zdenerwowanie, uczucie żalu i rozdrażnienie przybiera na sile. Gdy on wraca po godzinie, zastaje ją zirytowaną. Ona może mieć w zwyczaju w takich sytuacjach zachowywać się w różny sposób.

Już od progu mogłaby go powitać zdaniem: „Co ty sobie wyobrażasz? Jesteś kompletnie nieodpowiedzialny! W ogóle się ze mną nie liczysz. Ile czasu można kupować gazetę?”. Niezależnie od jego reakcji to z pewnością nie wyczerpałoby tematu. Lista żalów i pretensji rozszerzyłaby się o sytuacje sprzed tygodnia, miesiąca czy z ubiegłego lata.

Ale może być inaczej. Ona może preferować komunikaty przekazywane nie wprost. Woli „dawać do zrozumienia”. On zaniepokojony pyta w progu: „O co chodzi?”, a ona odpowiada: „Ależ o nic”, i o umówionej godzinie zakłada buty i siada w przedpokoju, demonstrując, że przecież ona jest już gotowa (jest w porządku – w przeciwieństwie do niego).
Poczucie krzywdy to stan, gdy osoba utożsamia się z biednym, skrzywdzonym dzieckiem. Nie jest w stanie przeciwstawić się sytuacji. We własnym przekonaniu jest z góry skazana na niepowodzenie. Znajduje się bowiem po stronie słabszych (skrzywdzonych), a ci z reguły przegrywają.

Tymczasem on, idąc po gazetę, spotkał kolegę z pracy, który mieszka w tym samym domu. Okazało się, że kolega właśnie wraca do domu, żeby oświadczyć żonie, że z ich planów na sobotę nic nie wyjdzie – samochód nie chce odpalić.

On już nieraz zmagał się z tym problemem, bo przez lata jeździł dwudziestokilkuletnim fiatem. Zaproponował więc, że może spróbować pomóc. To powinno zająć tylko chwilę… Niestety, chwila nieoczekiwanie się przedłuża. Żaden z nich nie ma jednak zegarka, by to stwierdzić. Gdy w końcu udaje się uruchomić samochód, on dumny z siebie przypomina sobie o rowerowej wycieczce. Zapomina o gazecie i wpada do domu.

Już od progu czuje, że coś jest nie tak. Awantura wisi w powietrzu. Ona niby nic nie mówi, ale w końcu wybucha i wyrzuca mu wszystkie żale i pretensje. I jak mu na niej nie zależy, to niech będzie mężczyzną i jej to powie.

On orientuje się w końcu, o co chodzi. Tak, pewnie chodzi o godzinę. Jest późno. Przez niego faktycznie nie zdążą na ten pociąg o 10. Kurcze, jak on mógł do tego dopuścić! To miała być miła sobota. Tak mu zależało, żeby tym razem obyło się bez kłótni. Chciał jakoś zrekompensować żonie, że tak często wyjeżdża i że prawie nie ma dla niej czasu. A teraz… wszystko stracone.

 

Akt (bez)nadziei

Każdemu zdarza się zachować w sposób, który ocenia negatywnie. Jeśli podchodzi do tej sytuacji w sposób dojrzały i dorosły, to skupi się na zmianie tej sytuacji. Postara się, jeśli to możliwe, naprawić albo złagodzić skutki swojego zachowania. Będzie dążył do rozwiązania problemu, ponieważ jako dorosły będzie czuł się odpowiedzialny za swoje zachowanie.

Zdarza się jednak, że człowiek podchodzi do swojego zachowania w sposób niedojrzały. Nie bierze odpowiedzialności za to, co robi. Zamiast tego przyjmie na siebie winę. Poczucie winy wiąże się z głębokim przeświadczeniem o byciu „nie w porządku”. Osoba, która ma poczucie winy, jest niezadowolona nie tylko z własnego zachowania, jeszcze bardziej jest niezadowolona z siebie w ogóle. Kwestionuje więc prawo do bycia sobą, przynajmniej w tym obszarze, w którym zdarzyło jej się zachować w negatywnie postrzegany sposób. Poczucie bycia „nie w porządku” jest wyjątkowo trudne i nieprzyjemne.

Paradoksalnie dzieje się tak, że im bardziej osoba czuje się winna, w tym mniejszym stopniu dąży do naprawy sytuacji.

Odpowiadając na pretensje żony, on może skupić się na usprawiedliwianiu. Tkwiące w nim głęboko poczucie winy sprawia, że jego wiara we własne siły zupełnie go opuściła. On czuje, że nie ma już szansy naprawić tej sytuacji. Musi jedynie pogodzić się z porażką. Zamiast szybko się spakować i wybrać się na następny pociąg, on skupia się na tym, jak bardzo źle się czuje. Swoim zachowaniem potwierdza jedynie, że jest „nie w porządku”. Ona stara się dać mu odczuć, jak bardzo ją skrzywdził.

W końcu toną we wzajemnych oskarżeniach. Ona zamyka się w pokoju, narzeka na ból głowy i powtarza tylko, że cała ochota na wycieczkę już jej przeszła. On jej unika, idzie kupić gazetę i czyta ją przez pół dnia. Żadne z nich nie pamięta, że ich wspólnym celem było miłe spędzenie soboty na rowerowej wycieczce.

Często się zdarza, że w relacji jedna osoba przyjmuje postawę skrzywdzonego, a druga winnego. Tworzy się wówczas wyjątkowo trudny układ. Przypomina to związek kata i ofiary. Jedna osoba jest dobra, druga zła (ona jest w porządku, podczas gdy druga osoba nie jest). Jeśli jedna osoba w związku ma skłonność do przeżywania głębokiego poczucia krzywdy, a druga do poczucia winy, to układ ten może okazać się wyjątkowo trwały, choć destrukcyjny dla obojga.

W tym przypadku to on nieumyślnie sprawił jej przykrość. Ona zareagowała silnym poczuciem krzywdy. Nie przeciwstawiła się tej sytuacji. Zamiast wylewać na niego wszystkie żale, mogła stanowczo i spokojnie zapytać, czemu nie było go dłużej, niż zapowiadał, poinformować o swoich uczuciach i zaproponować wyjście z sytuacji.
To mogło być cokolwiek: pojechanie następnym pociągiem, przejazd rowerem w tamtą stronę, powrót pociągiem, wycieczka rowerowa po okolicy, namówienie kolegi, by podrzucił ich do pociągu, itd.

On, zgodnie ze swoją skłonnością, zareagował głębokim poczuciem winy. W konsekwencji jedynie wzmacniał swoje zachowanie – tłumaczył, że przecież musiał pomóc sąsiadowi, postanowił pójść po zapomnianą gazetę. Powstało w ten sposób błędne koło – kata i ofiary. Im bardziej ofiara udowadnia katu, że jest „nie w porządku”, tym gorzej zachowuje się kat. I tym więcej powodów do żalu ma ofiara.

Akt wiary (w zmianę)

Skłonność do reagowania poczuciem winy albo poczuciem krzywdy na daną sytuację ma charakter nawyku. Nawyk ten może dotyczyć jednego obszaru – na przykład poczucie winy pojawia się w osobie zawsze, gdy chodzi o obowiązki związane z utrzymywaniem rodziny. Może też dotyczyć konkretnych osób – poczucie winy albo krzywdy pojawia się tylko w relacji z rodzicem lub rodzeństwem. U niektórych osób rozciąga się jednak na wszystkie relacje międzyludzkie.
Gdyby on, zmęczony tą sytuacją, w końcu zdecydował się na rozmowę z psychologiem, odkryłby, że reagowanie poczuciem winy lub krzywdy nie musi towarzyszyć człowiekowi przez resztę życia. Nawyk można przezwyciężyć.

Konieczne jest jednak uczciwe udzielenie odpowiedzi na kilka pytań:
– czy jestem gotowy zrezygnować z korzyści, jakie odnoszę w związku z tą skłonnością?
– czy jestem skłonny przestać czerpać przyjemność z udowadniania innym, jacy są niedobrzy?
– czy jestem gotowy do przyjęcia postawy „jestem w porządku” i czy chcę przestać udowadniać to innym?

Jeśli ktoś odpowie pozytywnie na te pytania, to znajduje się już na prostej drodze ku asertywności. Zmiana zachowań jest możliwa. Jak w przypadku każdej umiejętności najtrudniej jest zacząć. Gdy jednak człowiek zacznie i wypowie w końcu stanowcze, odważne zdanie, stanie po swojej stronie i nie pozwoli rozwinąć się nieprzyjemnej dla niego sytuacji, poczuje siłę, która w nim tkwi. Każde takie zachowanie przybliża go do osiągnięcia w pełni dorosłej postawy.
W tym procesie pomocne są treningi asertywności, a gdy poczucie winy lub krzywdy jest naprawdę silne – warto skorzystać z pomocy terapeuty.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »