Bycie wymagającym w związku

123rf.com

Wydaje się, że to kobiety częściej podnoszą poprzeczkę swoim partnerom, motywują ich i biorą pod włos. Okazuje się jednak, że nie zawsze…

Joanna Godecka
Joanna Godecka, lifecoach, www.twojdobrycoach.pl

Kiedy ludzie tworzą stabilny związek i zaczynają poważnie myśleć o swojej przyszłości, punkt ciężkości przesuwa się na tworzenie praktycznej strony egzystencji. Sposób, w jaki chcemy żyć, i to, jak wielkie mamy ambicje, zaczynają być bardzo istotnym elementem relacji. Mogą ją scementować lub skruszyć.

Dlatego też wybrałam dwie wypowiedzi kobiet, których partnerów można określić mianem wymagających.

Inspiracja

– Do tej pory żyłam z dnia na dzień i nie zastanawiałam się nad przyszłością… aż do dnia, kiedy ja i Michał zaczęliśmy być razem – mówi Mirella, 24-letnia magistrantka. – Rok wcześniej przerwałam studia i zamierzałam wprawdzie wrócić na uczelnię, jednak wciąż przedłużałam urlop dziekański. Michał nie mógł zrozumieć, jak można czegoś nie skończyć – jest bardzo konsekwentny. Powtarzał wiele razy, że to głupota studiować kilka lat i zrezygnować przed metą.

Mirella rozmawiała ze swoim chłopakiem wiele razy o przyszłości. Na początku przerażała ją jego postawa.

– Sądziłam, że ma wygórowane ambicje, ale to w końcu dzięki niemu potrafiłam wziąć się za siebie. Wróciłam na studia. W pewnym sensie staram mu się dorównać, żeby nie czuć się gorsza i pokazać mu, że też stać mnie na wiele – wspomina 24-latka.

Czy presja

– Kiedy parę lat temu wychodziłam za mąż za Andrzeja, cieszyłam się, że mu na mnie zależy – przyznaje Beata, 30-letnia księgowa. – Najpierw zafundował mi kurs prawa jazdy, abym – jak powiedział – była samodzielna. Potem, kiedy planowaliśmy zagraniczne wakacje, zapłacił mi za prawie trzy miesiące lekcji angielskiego.„Nie chcę żebyś wymachiwała rękami, tylko mówiła jak cywilizowany człowiek” – tłumaczył. To wszystko, co dla mnie robił jest cenne i jestem mu wdzięczna. Teraz jednak ogarniają mnie wątpliwości.

Beata cztery miesiące temu urodziła drugie dziecko. Po pierwszym szybko wróciła do swojej figury, ale tym razem hormony zaczęły szaleć i zostało jej parę zbędnych kilogramów.

– Kiedy miesiąc temu Andrzej wręczył mi w prezencie karnet na fitness, zrobiło mi się przykro. Czym innym jest rozwój osobisty, a czym innym brak tolerancji dla wyglądu kobiety, która dopiero co urodziła – mówi 30-latka. – Kiedy mam iść do tego klubu? Jestem zmęczona, wstaję w nocy, jeszcze nie doszłam do siebie. Zamiast się ucieszyć – płakałam. Najgorsze, że on nie ma pojęcia, o co mi chodzi, mimo iż próbowałam tłumaczyć. Teraz myślę, że to wszystko nie dla mnie, tylko dla niego. Żeby się mnie nie wstydził!

Jak widać, bycie wymagającym, przekazywanie partnerowi swoich oczekiwań, może być dla drugiej strony zarówno inspirującym bodźcem, jak i rodzajem wywieranej presji.

Od czego to zależy? Czy są jakieś granice? Co robić, by inspiracja nie zamieniała się w presję?

1. Zbadaj, jakie są twoje motywy. Jeśli widzisz, że partner ma możliwości, z których nie zdaje sobie sprawy lub przeszkadzają mu jakieś deficyty, a ty chcesz być dla niego wsparciem, nie ma w tym nic złego. Każdy z nas ma mocne i słabsze strony, więc jeśli np. twoja druga połówka jest zdolna, inteligentna, ale nie daje sobie rady z organizacją zajęć – jest bałaganiarzem lub osobą nieśmiałą – to zastosowanie inspirującego, partnerskiego coachingu może być dla niego korzystne. Jeśli jednak zwracasz uwagę na jego słabości, nie doceniając zalet, słowem – postrzegasz go jako fajtłapę i lubisz poszturchiwać – to z pewnością go tym nie motywujesz, tylko wywierasz presję.

2. W jakiej formie to robisz? Jeśli komunikujesz swoje oczekiwania w formie zachęty do dyskusji i zostawiasz partnerowi ostateczną decyzję, masz większe szanse, by go zainspirować. Mirella sama postanowiła wrócić na uczelnię, bo rozmowy z Michałem dały jej do myślenia.

Postępowanie autorytatywne i decydowanie za partnera – takie jak w przypadku Andrzeja – nie zawsze spotyka się z aplauzem. Szczególnie, gdy dotyczy wrażliwych obszarów, takich jak poczucie atrakcyjności.

3. Czy działasz z miejsca lęku czy miłości? Czy, patrząc na swojego partnera, widzisz osobę, która rozwija się w swoim indywidualnym tempie? Obserwujesz ten proces, życząc mu, by doświadczył pełni i stał się tym wszystkim, czym może być? Czy też widzisz kogoś, kogo powinieneś poprawiać lub wręcz naprawiać, bo wydaje ci się iść w niewłaściwą stronę? Jeśli działasz z miejsca miłości – wspierasz i inspirujesz partnera. Jeśli to drugie – po prostu nim manipulujesz, uważając, że wiesz lepiej, co jest dla niego dobre.