Kobiecy orgazm z naukowej perspektywy

Nauka w służbie rozkoszy
123rf.com

Czym orgazm jest? I jak go osiągnąć? To jedne z najczęściej pojawiających się pytań z obszaru kobiecej seksualności.
Trudność w zdefiniowaniu szczytu kobiecej rozkoszy samego ojca rewolucji seksualnej, Alfreda Kinseya, skłoniła do przedstawienia tegoż naukowego określenia: ‘Nagłe przerwanie częstokroć gwałtownych ruchów i silnych napięć uprzedniej aktywności seksualnej oraz następujące po nim uspokojenie jest nieodzowną oznaką, że u kobiety wystąpił orgazm’. I o ile te słowa są istotne dla literackiego zdefiniowania samego zjawiska, o tyle społecznie sam temat nieokiełznanej kobiecej rozkoszy jest częstokroć bagatelizowany i tabuizowany.

Seks z gruntu utożsamiany jest z prokreacją, a nie z eksplozją zmysłów, ekstatyczną radością i wolnością. Kobieta Polka, Matka Polka to zawsze dziewica, a nasza edukacja kończy się zazwyczaj na przyzwyczajaniu kobiet do dawania niż brania, nakazów niż przyzwoleń. Celem dyskusji są zazwyczaj dzieci, a że osiągnięcie orgazmu przez kobietę nie jest warunkiem do poczęcia nowego życia, to kwestia doznania przyjemności wydaje się być najmniej istotna, a zdarza się, że wręcz marginalna.

Tym bardziej cieszy fakt, że siła kobiet w Polsce i ich wolności w kwestii stanowienia o własnych potrzebach i pragnieniach rozwija się. Coraz bardziej poznajemy nasze ciała i zaczynamy być na tak wobec przyjemności, którą możemy sobie dostarczyć. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że nie zawsze zarówno Panie i Panowie wiedzą, czym kobiecy orgazm jest i jak go osiągnąć; a co za tym idzie: kobiety często nie inicjują rozmów z partnerem, licząc na to, że on się domyśli – tu kilka wskazówek odnośnie kobiecej mapy orgazmicznego ciała.

Obalając powszechne mity: badania wskazują, że tylko 29% wszystkich pań doświadcza orgazmu poprzez stosunek pochwowy, a aż 61% wskazuje na łechtaczkę – dodając chętnie przy tym, że jej intensywna stymulacja potrafi doprowadzić kobietę do szczytu rozkoszy zaledwie w kilka krótkich minut. Tak naprawdę, cała skóra jest narządem płciowym kobiety, a droga jej do szczytowania prowadzi przez ulubione strefy erogenne. Gros pań sądzi, że coś jest z nimi nie tak, jeśli nie mają orgazmu podczas samego stosunku płciowego. Nic bardziej mylnego. Sam męski członek nie jest najważniejszy do doświadczenia rozkoszy przez kobietę. Świadczy o tym fakt, że kobiety, – co same chętnie opisują, osiągają orgazm podczas snu, na skutek chociażby stymulacji piersi, fantazji seksualnych, a zdecydowanie najczęściej poprzez stymulację łechtaczki.

Co sprowadza mnie do kolejnego punktu: właśnie łechtaczka, pomimo tego, iż tak mała – ma aż dwa razy więcej zakończeń nerwowych niż penis. Co więcej – jest jedynym organem w ludzkim ciele, którego celem jest dostarczenie czystej przyjemności seksualnej. Już wyżej wspomniany Alfred Kinsey nazwał łechtaczkę ‘damskim fallusem’, z tą tylko bagatelną różnicą, że o ile penis służy nie tylko do miłosnych igraszek, to łechtaczka – owszem, tak! I to właśnie dlatego, że jest ona tak wrażliwa na stymulację, jest jej znacznie łatwiej i szybciej doprowadzić nas do ekscytującej rozkoszy.