Filmy porno, które podniecają kobiety

fot.123rf

Ludzie uważają, że pornografia to nienawiść wobec kobiet, a feminizm to nienawiść wobec mężczyzn, więc jak może istnieć feministyczne porno? Ale ja tak właśnie definiuję swoje filmy – mówi reżyserka filmów erotycznych dla kobiet Erika Lust.
Reżyserka filmów dla dorosłych ogląda dużo porno?

Na pewno nie oglądam ich dla przyjemności. Czasem obejrzę jakiś zawodowo, bo chcę znaleźć coś, co może okazać się pobudzające, ekscytujące. Ale filmy porno z tzw. głównego nurtu są dla mnie antytezą erotyzmu. Nie są ani erotyczne, ani estetyczne, to po prostu nie jest dobre kino.

Co ci się w nich nie podoba?

Wszystko! Kobiety, które mają na zawołanie podniecać facetów, zawsze wyglądają jak zdesperowane kury domowe, banalne sekskróliczki do zaspokajania mężczyzn! Zawsze te same utarte schematy, no i rodzaj erotyki, który uważam raczej za obrzydliwy niż podniecający. W dodatku mężczyźni w filmach porno wyglądają, jakby spędzali za wiele czasu na siłowni, a zdecydowanie za mało czytali, słuchali muzyki lub robili cokolwiek interesującego.

Na pewno słyszałaś dowcip, że aktorami porno zostają zazwyczaj najbrzydsi faceci na świecie. Liczy się tylko długość ich penisa.

Mnie zupełnie nie interesuje rozmiar penisów. Jeśli mam już oglądać porno, to szukam na ekranie ludzi, których uważam za ekscytujących, których widok mnie kręci, którzy mają coś takiego w oczach, w postawie, że bardzo chcę ich poznać. To, czego szukam w mężczyznach, tak samo zresztą jak w kobietach, to silna, ciekawa osobowość.

Twoja ekipa filmowa to przede wszystkim kobiety.

Mój montażysta jest mężczyzną, gejem, i jest także obecny podczas kręcenia scen. Producentem jest mój mąż, ale on nigdy nie przychodzi na plan, bo wtedy zaczynamy się kłócić. Plan jest mój! Podczas kręcenia filmu słucham tylko swojej intuicji i to ja podejmuję wszystkie ostateczne decyzje. Ale wcześniej zawsze pytam mój zespół o opinię. Za każdym razem, gdy film jest gotowy, wynajmujemy kino i tam go oglądamy, komentujemy, co mogłoby być lepsze albo inaczej pokazane. Mam bardzo kreatywny zespół.

W jednym z wywiadów mówiłaś, jak ważna była dla ciebie edukacja seksualna. W Polsce wciąż trwają boje o wprowadzenie jej do szkół.

Edukacja seksualna okazała się kluczowa dla tego, kim jestem dzisiaj. Musimy pamiętać, że Szwecja była pierwszym krajem, który wprowadził wychowanie seksualne do szkół jako obowiązkowe. Do naszej szkoły w ramach zajęć przychodzili seksterapeuci, którzy rozmawiali z nami otwarcie o seksie, o związkach, o naszych ciałach. Najważniejsze było to, że nie opowiadali nam wyłącznie o ryzyku związanym z uprawianiem seksu, że możesz zachorować, zajść w ciążę albo złapać AIDS, nie podkreślali, żeby nie ubierać się prowokacyjnie czy nie robić tych wszystkich rzeczy, które czynią cię winną i zawsze potem seks kojarzy ci się z czymś brudnym i niechcianym. Oni uczyli nas, że masz prawo czuć się dobrze sama ze sobą podczas nawiązania najbardziej intymnej i pełnej pasji relacji z drugą osobą. Spotkania z seksedukatorami odbywały się oddzielnie dla dziewczyn i chłopców. Rozmawialiśmy wtedy o naszych ciałach, jak one się zmieniają, o motylach w brzuchu, gdy ktoś ci się bardzo podoba, o tym, jak to jest być kobietą. Myślę, że to nam bardzo pomogło zrozumieć, że seksualność jest czymś bogatym, a nie groźnym. Mieliśmy też specjalne miejsca, gdzie czekał ginekolog dla młodych dziewczyn, gdzie można było pójść i poprosić o pigułki czy prezerwatywy, i otrzymać wszystkie informacje, których potrzebowałaś.

Co było dla ciebie najtrudniejsze, kiedy dorastałaś? Jak radziłaś sobie z własną seksualnością?

Pamiętam ten dysonans poznawczy, że z jednej strony jestem feministką, a z drugiej – lubię seks. Było dla mnie trudne do zrozumienia i pogodzenia, jak te dwie rzeczy mogą iść w parze. Dziś otrzymuję dużo listów od młodych dziewczyn, które mają takie same zagwozdki jak ja wtedy, zwłaszcza jeśli oglądają pornografię. Bo dziś to pornografia często jest jedynym wychowaniem seksualnym tam, gdzie młodzież tego wychowania nie ma. Dzieciaki to oglądają i myślą: „Aha, to wygląda w ten sposób”. A my wiemy, że to wygląda jednak trochę inaczej niż na filmach porno. Aby rozwiązać tę sytuację, potrzebujemy mądrych dorosłych, którzy nie boją się rozmawiać o seksie z nastolatkami. Nie boją się mówić, że seks może być dobry i radosny. Bo jeśli takich rozmów nie będzie, to wychowamy kolejne pokolenie, które o seksie i rolach męskich oraz kobiecych będzie się uczyło z pornografii. I dowiedzą się, że rolą kobiet jest dostarczanie przyjemności mężczyznom, bo tak bywa w filmach. A dziewczyny zaczną seks bardzo wcześnie, zanim poznają swoje ciała i potrzeby.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »