Miłosna korespondencja w internecie

123rf.com

W miłości nie ma niczego wirtualnego – pisze Michał Pozdał, seksuolog SWPS. To realne, wielkie uczucie, które powstaje w człowieku i często diametralnie zmienia jego życie. I chociaż dwoje osób może się znać wyłącznie z przestrzeni wirtualnej, tak samo buzuje w nich koktajl hormonalny, o którym pisała Hellen Fisher, jak gdyby poznali się w parku czy centrum handlowym.

Michała Pozdał, seksuolog SWPS

Dopamina i serotonina działają, a człowiek raz popada w euforię, aby za chwilę doświadczyć przygnębienia z powodu zbyt długiego oczekiwania na wiadomości lub jej brak. Wydaje się, że to przecież nieprawdziwe, zbyt powierzchowne i stanowi jedynie projekcję naszych pragnień. Gdy jednak poznajemy się twarzą w twarz, zakochujemy i też często głupiejemy do reszty. Robimy rzeczy, których wspomnienie wywołuje rumieniec na twarzy lub poczucie zażenowania.

Jest wiele różnic między związkami trwającymi w świecie wirtualnym i poza nim. Najbardziej widoczna dotyczy formy komunikacji między ludźmi. Zakochani często wysyłają do siebie wiadomość, zdjęcia czy filmy. Niestety często wywołują one dużo poważniejsze konsekwencje niż tylko poczucie zawstydzenia, a ich świadkami stają się setki a może nawet tysiące obcych ludzi.

Młodzi ludzie, z którymi pracuję podczas warsztatów lub w gabinecie, doskonale znają wirtualne realia. Kiedy pytam ich o przesyłanie i dzielenie się intymni treściami z poznanym w internecie osobami, śmieją się i traktują to jako zupełnie naturalną sprawę. Przesyłają nie tylko do nieznanych osób, ale też do wszystkich innych. Jest im wesoło do czasu, kiedy to ich zdjęcie trafi na popularny blog lub znana blogerka zrobi materiał o ich „żenującym” zachowaniu.

Znam wiele sytuacji, kiedy dziewczyna przesyłała chłopakowi swoje roznegliżowane zdjęcia, aby wzbudzić jego podniecenie czy udowodnić uczucie. Potem związek się rozpadł, a zdjęcia zaczęły krążyć po sieci. Młody chłopak nagrał intymny film dla swojej dziewczyny, a kilka miesięcy później obejrzała go cała szkoła. Dowody miłość szybko stają się przedmiotami opresji, które wywołują poważne konsekwencje w ludzkim życiu. Problem ten dotyczy głównie związków, które trwają za pośrednictwem nowoczesnych technologii. Większość zakochanych, którzy mogą się dotknąć, pocałować, dąży do jak najczęstszego spędzania ze sobą czasu i nie potrzebuje tego typu dowodów.

Pamiętam rodziców nastolatki, której internetowy chłopak upublicznił jej bardzo intymne zdjęcia, co w efekcie wywołało u niej myśli samobójcze. Pytali jej, dlaczego wysyłała mu „takie rzeczy”? Jej odpowiedź była krótka: „bo byłam zakochana”. Jej uczucie nie było wirtualne, ale stanowi realne wyzwanie dla edukacji seksualnej.

źródło: strefapsyche.swps.pl