O pragnieniu przemocy w seksie

123rf.com

Świat erotycznych marzeń kobiet jest naprawdę wielki i doszukiwanie się określonych praw, które nim rządzą, jest trudne. Marzenia pojawiają się i znikają. Jedne goszczą w świadomości dłużej, inne rozpływają się po chwili. Wyobrażanie sobie przemocy w seksie jest formą mechanizmu obronnego osobowości – mówi seksuolog Krzysztof Korona.
ZWIERCIADŁO Chyba żadna kobieta nie toleruje przemocy, ale w sytuacjach erotycznych takie pragnienia czasem się zdarzają.

Niektóre kobiety, gdy zbliżają się do granicy orgazmu, wchodzą w stan podobny do tego, jaki osiągamy po alkoholu czy narkotykach. Zaburzeniom świadomości towarzyszy obniżenie wrażliwości na ból. W początkowej fazie gry wstępnej ciało jest niezwykle wrażliwe na dotyk, potem w miarę narastania podniecenia ta wrażliwość zmniejsza się. Wtedy kobieta może pragnąć mocniejszych bodźców. Mogą to być intensywniejsze ruchy frykcyjne, ugryzienia czy nawet klapsy. To bywa bliskie przemocy, ale nie musi świadczyć, że ta osoba ma skłonności sadomasochistyczne. To tylko część naturalnie rozwijającego się podniecenia seksualnego. A że przekroczono granice, okazuje się potem, gdy podniecenie opada, że coś boli albo są ślady na ciele, malinki czy siniaki. Mówię o sytuacji, gdy kobieta jest z partnerem blisko emocjonalnie.

ZWIERCIADŁO Czyli w seksie można powiedzieć: „Ja to ktoś inny”?

Stajemy się kimś innym, będąc zarazem sobą. Wracamy przecież potem „do siebie”. A seks jakby daje nam usprawiedliwienie niekonwencjonalnych zachowań. Niektóre kobiety, podkreślam niektóre, są uzależnione od męskiej dominacji, choćby symbolicznej. Jeśli kobieta jest świadoma swoich potrzeb, potrafi tak wyreżyserować spektakl seksualny, żeby partner mógł się dostosować do roli „słodkiego brutala”. Po seksie jednak ta rola się kończy. Sporo kobiet nie chce się przed sobą przyznać do takich potrzeb. Uważają, że to nienormalne, że to wstyd nakłaniać partnera, żeby zagrał brutalną rolę. Szczególnie że nie każdy partner tego chce. Bywają kobiety zawiedzione rutynowym seksem, który im nie wystarcza. Sfrustrowane szukają wyładowania w agresji domowej, robią awanturę o niepozmywane naczynia, by mężczyzna wpadł w szał i by pojawiła się agresja słowna, czasem nawet fizyczna. Potem następują przeprosiny i wtedy seks odbywa się w aurze wzajemnego wybaczania i bliskości. Taki seks może być dynamiczny i satysfakcjonujący.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »