Trójkąt seksualny

fot.123rf

Dla jednych kusząca wizja, dla innych przekroczenie granic przyzwoitości. Realizacja tej fantazji wymaga dużej dojrzałości. O zaletach i pułapkach seksu w trójkącie opowiada sex coach Marta Niedźwiecka.
Motyw trójkąta seksualnego, występujący już w starożytnej sztuce europejskiej, nie stracił na atrakcyjności i do dziś pozostaje jedną z najczęściej spotykanych fantazji seksualnych. Jest to wizja dość ekscytująca, a zarazem wydaje się w miarę bezpieczna − nie zagraża poczuciu przyzwoitości tak bardzo jak na przykład wyobrażenie orgii. Co ciekawe, w powszechnym mniemaniu trójkąt od orgii odgradza jedna osoba. O ile ménage à trois wydaje się nawet prawdopodobne i wiele osób chciałoby w ten sposób urozmaicić seksualne doświadczenia, o tyle dodanie choćby jeszcze jednego uczestnika zamienia tę fantazję w coś na pograniczu dewiacji. Jeżeli pragniemy spróbować, jak smakuje seks we troje, miejmy świadomość, że powinniśmy wcześniej wszystko przemyśleć i zaplanować w najdrobniejszych szczegółach. Bo w tym przypadku spontaniczność nie popłaca. Warto jednak najpierw zastanowić się, czy naprawdę tego chcemy. Tak jak to było w przypadku Anny, 35-letniej projektantki wnętrz, która przyszła ze swoimi wątpliwościami do sex coacha:

ANNA: Mój chłopak zasugerował, że moglibyśmy uprawiać seks w trójkącie…
SEX COACH: I co pani myśli na ten temat?
ANNA: Że to ciekawe, ale trochę się obawiam…
SEX COACH: A czego konkretnie?
ANNA: Obecności innej osoby. Nie wiem, czy to nie zagrozi naszej intymności.
SEX COACH: A co się pani w tym pomyśle podoba?
ANNA: Jest ekscytujący, inny niż to, co robiłam do tej pory.
SEX COACH: A chciałaby pani wprowadzić ten pomysł w życie?
ANNA: Nie wiem. Mam mętlik w głowie… Może najpierw wypiszę wszystkie swoje „za” i „przeciw”, żeby to jakoś poukładać?

Z jego inicjatywy

Do niedawna z powodów kulturowych, czyli mniejszego przyzwolenia społecznego na ekspresję seksualną kobiet, to głównie mężczyzna wychodził z propozycją seksu we troje. Dziś kobiety coraz śmielej wyrażają swoje pragnienia dotyczące tej sfery. Robią to z tych samych powodów co mężczyźni – z ciekawości, chęci realizacji fantazji czy zaradzenia nudzie w związku.

Jednak niezależnie od tego, kto wyjdzie z inicjatywą, sama propozycja może zostać źle odebrana. Łatwo ją zrozumieć jako komunikat: „Nie jesteś dla mnie dość dobry/dość dobra”. Jak zatem rozpocząć taką rozmowę? Z namysłem i delikatnie. Ten, kto proponuje trójkąt na zasadzie dołączenia trzeciej osoby do pary, musi mieć świadomość, że łamie w ten sposób zasadę partnerstwa, wychodzi poza to, na co się do tej pory umawiały obie strony. Układ trójki singli jest nieco prostszy – sprawy nie komplikuje zaangażowanie emocjonalne. Nie oznacza to jednak, że nie niesie ze sobą potencjalnych niebezpieczeństw. „Dobieranie się” do trójkąta zawsze powinno przebiegać w atmosferze spokojnej rozmowy, w której uczestnicy mogą określić swoje oczekiwania i zdefiniować granice.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »