Nie mogę spać. Wywiad z Arturem Rojkiem

Kryształowe Zwierciadła 2015

W czołówce najlepszych na świecie festiwali jest ten stworzony przez niego. Po latach grania z Myslovitz nagrał pierwszy solowy album. Artur Rojek, dyrektor artystyczny, wokalista, ale przede wszystkim rodzic, opowiada o tym, co czuł, gdy miał 34 lata i po raz pierwszy spotkał się ze swoim tatą, czego wciąż sobie nie udowodnił i co jest potrzebne, by wartość artystyczną połączyć z komercyjnym sukcesem.

Kryształowe Zwierciadła 2015, Artur Rojek, fot: www.sportografia.pl
Kryształowe Zwierciadła 2015, Artur Rojek, fot: www.sportografia.pl

„Mam dosyć wspomnień, że ktoś mnie goni”.

Pierwszy tekst, który napisałem na nową płytę, i pierwszy singiel zatytułowany „Beksa”. Czasami notuję słowa, które mi się podobają, ale cały proces pisania piosenek jest dla mnie czasochłonny, męczący, nigdy nie piszę do szuflady. Ten tekst wyraża również wściekłość z powodu mojej niemocy, że muszę coś wyrwać z siebie, nie wyciągnąć, a wyrwać właśnie. Takie słowa, do których muszę się dokopywać.

Kiedy słuchałem płyty, wracały do mnie obrazki z mojego dzieciństwa, twarze strachów i nadziei.

Nie chciałem, by to były teksty dotyczące wyłącznie dzieciństwa, jednak trudno mi było od tego uciec. Różnicą jest to, że nie są pisane z perspektywy małego Artura, ale dorosłego człowieka, który na to spogląda. Opowieść o tym, co było, ale niekoniecznie już jest, i o tym, jak przeszłość wpływa na mnie, na moje dzieci.

Co się wydarzyło latem 1976 roku?

Miałem cztery lata i poszedłem na spacer z ciocią, wyrwałem się jej z ręki. Wyskoczyłem na ulicę, nie widząc zbliżającego się samochodu, który na szczęście się zatrzymał. Wszyscy to przeżywali, prababcia, patrząc przez okno, dziadek z parku. Wryło się we mnie to wspomnienie i w końcu je spisałem.

W jednym utworze pojawia się imię twojego syna. Słuchając kolejnych, miałem poczucie wkraczania w intymny świat, mierzenia się z przeszłością. W jakim momencie życia jesteś?

Okres dzieciństwa był dla mnie niezwykle ważny, miał dużo barw, ciemnych i jasnych. Przy czym te ciemne odcienie zacząłem bardziej identyfikować dopiero podczas dorastania, one mnie ukształtowały, cały czas je czuję. Może też dlatego, że ze swoim wewnętrznym dzieckiem nie rozdzieliłem się, mam je w sobie, czasami się uaktywnia. Od sześciu lat jestem ojcem, dosyć czułym na punkcie tego, jakie elementy przekazuję swoim synom w tym pokoleniowym, emocjonalnym łańcuszku. Moi synowie cały czas chłoną świat, nie chcę zostawiać im w spadku tego, co może im utrudnić życie. Niektóre teksty są o tym, jak chciałbym, żeby było, a czego nie chcę. Rodzina jest głównym elementem mojego życia. Całe życie zawodowe przesiąka tą treścią, zwłaszcza gdy muszę nagrać płytę, czymś się podzielić. W piosence „Beksa” śpiewam: „Chciałbym, żebyś zapamiętał mnie innego”, chciałbym, by mój syn pamiętał innego ojca niż tego, którego ja pamiętam, a raczej nie pamiętam.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »