1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zwierciadło

Ołena Zełenska: „Mogłabym dalej żyć swoim życiem, ale postanowiłam wesprzeć męża”. Fragment biografii prezydenta Ukrainy

Wołodymyr Zełenski i Ołena Zełenska w 2021 roku (Fot. Presidency of Ukraine/Handout/Anadolu Agency/Getty Images)
„Mogłabym dalej żyć swoim życiem, trzymając się z dala od problemów i ataków medialnych, ale postanowiłam wesprzeć męża. […] Chcę go podtrzymywać na duchu swoją obecnością, stać z nim ramię w ramię podczas oficjalnych wizyt, pozować fotografom z całego świata – i nie psuć zdjęcia” – mówiła Ołena Zełenska dla magazynu „Vogue”. Jak wyglądała jej droga do stania się pierwszą damą, którą teraz podziwia cały świat? Fragment książki Wojciecha Rogacina „Zełenski”, pierwszej w Polsce biografii ukraińskiego prezydenta.

Fragment książki „Zełenski” Wojciecha Rogacina, wydawnictwo Wielka Litera

Fala hejtu, brutalna kampania wyborcza i zatroskanie o przyszłość męża prezydenta, a także swoją i dzieci sprawiły, że po wyborach oraz pamiętnej inauguracji w Radzie Najwyższej Ukrainy Ołena Zełenska wycofała się z życia publicznego. Nadal pracowała jako scenarzystka dla Studia Kwartał 95, przejęła udziały męża w jego firmach. Mijały tygodnie, a pierwszej damy niemal nie było widać ani w mediach, ani nawet w oficjalnych kanałach prezydenckiej informacji.

Formalnie Zełenska nie musiała się zresztą pokazywać. W Ukrainie nie ma oficjalnej instytucji Pierwszej Damy, nie ma przypisanych jej obowiązków ani tym bardziej biura czy personelu. Wszelka aktywność żon prezydenta – na przykład Maryny Poroszenko, jej poprzedniczki, zależy wyłącznie od nich. Ołena Zełenska, pomimo że miała za sobą karierę aktorki w kabarecie Kwartał 95, nie lubiła stać w świetle jupiterów.

– Nie powiem, że występowanie publiczne czy komunikacja z mediami są dla mnie stresujące. Wolę jednak pozostawać za kulisami. Mój mąż jest zawsze na pierwszym planie, a ja nie jestem duszą towarzystwa, nie lubię opowiadać dowcipów. To nie w moim stylu – mówiła Ołena Zełenska w wywiadzie dla magazynu „Vogue Ukraine” kilka miesięcy po tym, jak została pierwszą damą.

Media – tak czy inaczej – wciskały się w życie jej rodziny. Zaczęły brać na warsztat hasła wyborcze Zełenskiego. Wśród nich to, że prezydent i jego rodzina nie powinni mieszkać w rządowym pałacu, lecz w swoim mieszkaniu. Jeszcze kilka dni przed wyborami 2019 roku Zełenski mówił, że rezydencje prezydenckie należy przeznaczyć na ośrodki dla dzieci czy sanatoria, ewentualnie traktować jak obiekty muzealne.

Krótko po wyborze Zełenski polecił jednak przeprowadzenie remontu rządowej daczy w Koncza-Zaspie pod Kijowem, do której po renowacjach wprowadził się z rodziną. Dacza to właściwie pałac wśród zieleni na zamkniętym i chronionym terenie. Mieszkał tam jeszcze prezydent Wiktor Janukowycz, ten, który po Majdanie w 2014 roku i agresji rosyjskiej na Krym i Donbas uciekł z Ukrainy. Wnętrza olśniewały przepychem, począwszy od złotych zasłon przez wielkie żyrandole po marmurowe wanny – luksus w stylu niektórych nowobogackich wschodnich oligarchów. „Kosmetyczny remont” wnętrz pałacu, jaki zlecił Zełenski, polegał na usunięciu całego złota i marmurów i stworzeniu przytulnego, znacznie skromniejszego wnętrza. Dziennikarze sprawdzili, że remont kosztował 310 tysięcy hrywien (według ówczesnego kursu 43 tysiące złotych).

Ołena Zełenska tłumaczyła się w programie „VIP” Natalii Mosejczuk, że wcale nie chcieli zamieszkać w tej daczy, jednak ze względu na bezpieczeństwo głowy państwa nie mogli pozostać u siebie, w prestiżowej dzielnicy Kijowa.

– Przez wiele tygodni sprawdzaliśmy, czy da się dostosować nasze mieszkanie do wymogów ochrony. Okazało się, że nie – opowiadała. I przyznawała, że w pierwszym okresie po wyborze męża na prezydenta często zadawała sobie pytanie: „Boże, kiedy wreszcie będzie spokój?”.

– Zawsze działo się coś niezwykłego – przypominała. Miała mniej czasu dla dzieci, a wszechobecna ochrona sprawiała, że miała go również coraz mniej dla siebie. – Kiedyś dysponowałam swoją prywatną przestrzenią w samochodzie. Teraz i to mi odebrano, gdyż jestem bezustannie pilnowana. Jedynym miejscem, do którego nikt mi nie wchodzi, stała się łazienka – mówiła.

Tak jak się spodziewała jeszcze przed wyborami, oboje jako para prezydencka byli pod ciągłym ostrzałem medialnym. W połowie 2020 roku nadeszło kolejne uderzenie. Kręgi politycznych rywali Zełenskiego wypuściły plotkę o romansie prezydenta z jego rzeczniczką prasową Julią Mendel. Jako dowód domniemanego romansu miały posłużyć zdjęcia. Między innymi to, na którym widać uśmiechniętego Zełenskiego w fotelu, a za nim Mendel, trzymającą dłoń na oparciu fotela. Działo się to w czasie, kiedy Ołena Zełenska zachorowała na COVID i zniknęła z mediów, przestała też zamieszczać wpisy w mediach społecznościowych. Rozpuszczano plotki, że Mendel jest w ciąży z Zełenskim, co okazało się nieprawdą. Przeciwnicy prezydenta zaczęli jednak mówić o „drugim Clintonie”. Zarówno otoczenie prezydenta, jak i sama Julia Mendel zdementowali plotki o romansie.

W końcu po długich tygodniach milczenia Ołena Zełenska zamieściła post na Instagramie. O ile wcześniej publikowała tam wiadomości dotyczące swoich inicjatyw jako pierwszej damy, o tyle tym razem wrzuciła po prostu zdjęcia domowych kotów, dając znać, że ma dość tych wszystkich dyskusji, plotek i brudu wylewającego się na nią i jej rodzinę.

– Rozumiem, że ktoś, kto stoi za tymi trollami, chce wzburzyć moje uczucia po to, żeby przeze mnie spróbować rozchwiać emocjonalnie prezydenta. Oczekuje, że będę szlochać w domu. Muszę go rozczarować: mogę sobie popłakać, ale to nijak nie wpłynie na nastrój mojego męża. Chwilami po prostu śmieję się z tego – mówiła w wywiadzie z Natalią Mosejczuk. – Mogę wykrzyczeć negatywne emocje, i to normalne. Mnie można krytykować, i to także normalne. Krytyka bywa pożyteczna. Ale nigdy się nie zgodzę, by zaczepiali moje dzieci lub rodziców. To niegodziwe, nie do przyjęcia. Tak być nie może – dodała.

Po wyborach pojawiły się też problemy w szkole u Saszy, która nagle znalazła się w centrum uwagi. Także za sprawą obraźliwych komentarzy w mediach społecznościowych.

– Ołeksandra najpierw protestowała: „Dlaczego wybraliście mi takie życie? Ja tego nie chcę!”. No, ale co zrobić. Jakoś się przyzwyczaiła – mówiła, wzdychając, Ołena Zełenska w programie „VIP”. Dodała, że ich mały syn Kirył jest odcięty od tych zewnętrznych informacji i cieszy się z nowej sytuacji.

Po długich tygodniach od inauguracji Ołena uznała, że nie ma wyjścia i musi zaangażować się publicznie. Pomimo początkowych wahań, wątpliwości i żalu, że będzie mieć teraz mniej czasu na pisanie scenariuszy dla Kwartału 95, postanowiła zacząć realizować zadania pierwszej damy. Podkreśla, że to jej osobisty wybór, gdyż nie ma żadnych obowiązków w tej kwestii. Być może zajęło jej to tak dużo czasu, gdyż przed wyborami w ogóle z mężem nie rozmawiali o jej przyszłej roli? Po zaprzysiężeniu Wołodymyr był zajęty organizacją własnych działań.

– Mogłabym dalej żyć swoim życiem, trzymając się z dala od problemów i ataków medialnych, ale postanowiłam wesprzeć męża. Prezydentura nie jest dla niego łatwa na poziomie emocjonalnym, potrzebuje kogoś, kto będzie w pobliżu. Chcę go podtrzymywać na duchu swoją obecnością, stać z nim ramię w ramię podczas oficjalnych wizyt, pozować fotografom z całego świata – i nie psuć zdjęcia – mówiła z uśmiechem dziennikarzom magazynu „Vogue”.

Polecamy: „Zełenski”, Wojciech Rogacin, wydawnictwo Wielka Litera. Premiera 18 maja. (Fot. materiały prasowe)
Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze