Astrid Lindgren: Opowiem ci bajkę

fot. East News

Autorka „Pippi Pończoszanki”, „Dzieci z Bullerbyn”, „Karlssona z Dachu”. jaka była, zanim stała się sławną pisarką? O tej części życiorysu ASTRID LINDGREN, którą nie chciała dzielić się ze światem, opowiada reżyserka Pernille Fischer Christensen przy okazji światowej premiery filmu „Becoming Astrid”.

reklama

Zanim zapytam o Astrid, chciałabym wiedzieć, czy także twoim pierwszym czytelniczym olśnieniem była „Pippi Pończoszanka”?

Pierwsi byli „Bracia Lwie Serce”. Opowieść o śmierci i o braterskiej miłości. Ta książka wywołała we mnie, dziecku, lęk, ale i pokazała mi, że świat jest dobry, tylko trzeba o to walczyć. „Pippi…” była następna i prawdopodobnie zawdzięczam jej to, że jestem reżyserką. Jej historia i postać wszczepiły mi silne przekonanie, że warto zawsze być w zgodzie ze sobą i mieć odwagę robienia tego, co dyktują ci serce i intuicja. Astrid Lindgren jest być może najważniejszą autorką mojego życia.

To dlatego nakręciłaś film „Becoming Astrid” [Stając się Astrid]?

Sześć lat temu zobaczyłam w duńskiej gazecie pewną fotografię. To było czarno-białe zdjęcie zrobione na bulwarze Nadziei w Kopenhadze: Astrid trzyma na rękach swojego synka Lassego. Zdziwiło mnie to, bo nie wiedziałam, że kiedykolwiek mieszkała w Kopenhadze. Otworzyłam wydaną dopiero co biografię Lindgren i zobaczyłam zdjęcie starszej pani, pełnej humoru, ciepła, życzliwości. „Ciocia Astrid” – tak mówi się o niej w Szwecji. Zaintrygował mnie ten kontrast – obraz młodej kobiety z dzieckiem, przepełnionej bólem. Cierpiącej, wychudzonej, introwertycznej, sprawiającej wrażenie nieobecnej. Kim tak naprawdę była kobieta o dwóch tak różnych obliczach? Przez co przeszła? Lindgren zmarła w 2002 roku, a więc osobiście dotrzeć do niej już nie mogłam. Poszłam do biblioteki, zaczęłam poszukiwania, ale niczego niezwykłego nie znalazłam.

(…)

Więcej w czerwcowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 06/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.