Cyrk Columbia

Danis Tanović, twórca znakomitej „Ziemi niczyjej”, w swoim nowym filmie ponownie przywołuje historię rozpadłej Jugosławii. Dla fanów twórczości Emira Kusturicy nie będzie to wprawdzie nic nowego, ale „Cyrk Columbia” to obraz, któremu nie można odmówić swoistego uroku.
Divko (w tej roli najbardziej znany serbski aktor Miki Manojlovic) po 20 latach pobytu na emigracji w Niemczech wraca do ojczyzny. Po upadku muru berlińskiego kraj jest w końcu wolny, komuniści się wycofują – nadchodzi nowy porządek. Nie tylko w wymiarze makro, ale i mikro społecznym. Pierwszą rzeczą, którą Divko robi po powrocie do Serbii jest wyrzucenie byłej żony z własnego mieszkania. Potem próbuje na nowo „zagnieździć” się wśród mieszkańców miasteczka oraz odzyskać względy syna, którego zostawił przed laty.

reklama

Autor „Ziemi niczyjej” nie mówi tym filmem wprawdzie nic nowego (po raz kolejny przedstawia nam etos Bałkanów), ale cała opowieść pełna jest emocji niezwykle charakterystycznych dla lokalnego kina. Bez dwóch zdań Kusturica o wiele barwniej i ciekawiej opowiadał o losach byłej Jugosławii i jej mieszkańców, co jednak wcale nie znaczy, że „Cyrk Columbia” nie jest wart obejrzenia. To całkiem miła w odbiorze produkcja, pełna postaci, których w gruncie rzeczy trudno nie polubić. I nawet dość wymuszony happy end nie psuje odbioru całości.

Cirkus Columbia, Belgia, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Słowenia, Bośnia i Hercegowina, Serbia 2010, reż. Danis Tanović, wyk. Miki Manojlović, Mira Furlan, Jelena Stupljanin, dystr. Vivarto