Najlepsze animacje ze Studia Walta Disneya

Walt Disney Pictures

Dziś w kinach niepodzielnie rządzą animacje komputerowe, pełne intertekstualnego humoru, zwariowanych postaci i coraz częściej efektu 3D. Tym najmłodszym widzom warto jednak przypomnieć wcale nie takie odległe czasy, kiedy niekwestionowanym królem animacji było Studio Walta Disneya, które proponowało widzom zupełnie inne podejście i odmienny rodzaj emocji. Dobrą okazją do tego jest ponowna premiera filmu „Król Lew”, który 26 sierpnia pojawił się w kinach w 3D. Zapraszamy do kin i polecamy naszą listę najlepszych tradycyjnych animacji Disneya.

reklama

Parowiec Willy

18 listopada 1929 roku na ekranie nowojorskiego kina „Colony” pojawił się animowany film „Parowiec Willy”, w którym wystąpiła po raz pierwszy Myszka Miki (głosu użyczył jej sam Walt Disney). Tak oto pierwsze kroki stawiała wytwórnia Disneya na polu animacji. Aż trudno uwierzyć, że za niedługo będzie miała ona sto lat!

 

Królewna śnieżka i siedmiu krasnoludków

Zła królowa zadaje swemu magicznemu zwierciadłu ciągle jedno pytanie: Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świece?” Dotychczas Zwierciadło odpowiadało, że ona, lecz pewnego razu dostrzegło, że piękniejsza od niej jest jej pasierbica o imieniu Śnieżka. Zła Królowa postanawia więc zabić młodą królewnę.

To od tej bajki tak naprawdę wszystko się zaczęło. Pierwsza pełnometrażowa animacja Walta Disneya, która swą premierę miała w 1937 roku (!), czyli w czasach przedwojennych, w zupełnie innej epoce. I to oczywiście widać na każdym kroku, począwszy od samej animacji, po styl opowiadanej historii. Z drugiej strony, pomimo swoich 74 lat, bajkę tą ogląda się wciąż znakomicie, pełna jest niezwykłego uroku, niewinności, choć pewnie młodym widzom, wychowanym na dzisiejszych kreskówkach, może wydać się zbyt „powolna”. Jednak tematyka, jaką owa animacja porusza wydaje się wciąż aktualna (dziś chyba o wiele bardziej niż wtedy) i może okazać się bardzo pouczającą lekcją dla najmłodszych, a tym starszym zapewnić krótką podróż w czasie.

 

Piękna i Bestia

A teraz my się przeniesiemy w czasie, do lat 90. ubiegłego wieku. Wtedy to na dobre rozpoczęła się era odrodzenia animacji Disneya. Przez ubiegłe dekady studio nie mogło dorobić się pełnometrażowych przebojów, które zapisałyby się w annałach kina, jednak ostatnie dziesięciolecie XX wieku w końcu przyniosło upragniony sukces. „Piękna i Bestia” to jedno z największych dokonań w dziedzinie animacji. Był to też pierwszy w historii film animowany nominowany do Oscara w kategorii „Najlepszy film”! Obraz stał się też wielkim sukcesem kasowym i jednym z najpopularniejszych filmów sezonu, a poprzez to był głównym sprawcą powrotu marki Disneya na miejsce gigantów w dziedzinie animacji. Ale przede wszystkim opowieść o Belli zakochanej w bestii pełna jest wdzięku, humoru, ciekawych postaci i przyjemnych piosenek w idealnych dla każdego widza proporcjach. Warta odnotowania jest też wspaniała scena tańca na Sali Balowej, w której po raz pierwszy użyto animacji komputerowej łącząc ją z tradycyjną. Do dziś robi wrażenie.

 

Aladyn

Wprawdzie jako film był już mniej zachwycający od „Pięknej i Bestii”, ale to nadal niezmiernie wysoki poziom i po prostu szalenie rozrywkowa opowieść, przy której nie sposób się nudzić, a dobra zabawa gwarantowana jest zarówno dla młodych jak i starszych widzów. Film opowiada historię Aladyna (fizyczny wzór dla tej postaci stanowił ponoć Tom Cruise), ubogiego chłopca, który zakochuje się w księżniczce Dżasmine. Ścigany przez złego Dżafara, znajduje starą lampę i wywołuje mieszkającego w niej Dżina. Ten w zamian za uwolnienie zgadza się spełnić trzy życzenia młodzieńca.

Film, nawet pomimo drobnych uchybień fabularnych, zachwyca przede wszystkim znakomitą techniką animacji, która ciągle robi wrażenie i niewiele się zestarzała, co sprawia, że „Aladayn” może spokojnie stawać w szranki z nowoczesnymi produkcjami tworzonymi na komputerach.

 

Król Lew

Oto film, którym Disney sięgnął absolutnego szczytu, zarówno jeśli chodzi o kwestie artystyczne jak i popularność. Jedna z najdoskonalszych animacji w historii kina i wciąż największy przebój wszech czasów Studia Disneya. Nigdy wcześniej (i później) nie udało im się osiągnąć tak wysokiego poziomu i stworzyć równie wspaniałej, poruszającej opowieści, która zafascynowałaby zarówno dużych i małych widzów. Historia lwa Simby, który musi zmierzyć się ze swym złowieszczym stryjem Skazą i pomścić śmierć ojca Mufasy, jest niezwykle dojrzała jak na film animowany, w dodatku wyraźnie widać w niej inspiracje dramatami Szekspira. Cały obraz pełen jest fantastycznych scen (ucieczka przed antylopami nadal potrafi wbić w fotel widza!) i niezapomnianych przebojów wykonywanych przez Eltona Johna (m.in. Can You Feel The Love Tonight”). Wielu poważnych krytyków umieszcza „Króla Lwa” na liście najlepszych filmów wszech czasów i w sumie coś w tym jest…

 

Destino

A na koniec niezwykła ciekawostka. Krótkometrażowy film, który powstawał we współpracy Studia Walta Disneya z hiszpańskim malarzem Salvadoraem Dali – jednym z najbardziej znanych surrealistów! Prace nad tym dziełem rozpoczęły się w 1945 roku, jednak dopiero w 2003 miała miejsce jego premiera. W latach 40. Studio Disneya borykało się z wieloma problemami finansowymi i porzuciło projekt. W 1999 roku bratanek Walta, Roy E. Disney postanowił na nowo rozpocząć prace i w 2003 roku obraz pod tytułem „Destino” ujrzał w końcu światło dzienne i odniósł niemały sukces, zdobywając szereg nagród i nominacji, na czele z nominacją do Oscara za najlepszy film krótkometrażowy.

„Destino” trwa nieco ponad 6 minut i opowiada historię Kronosa zakochanego w zwykłej śmiertelniczce, która tańczy w scenerii inspirowanej obrazami Salvadora Dalego.