Hey: Nie czas na podsumowania

Zespół Hey podczas koncertu
Fot. Forum

Wszystko co chcemy zakomunikować, nasz komentarz dotyczący rzeczywistości i etapu, na jakim jesteśmy, jako ludzie, jest zawarte w muzyce – zespół Hey opowiada o nowej płycie, sympatii do fanów i wielkiej przyjaźni, dzięki której od 20 lat zespół trzyma się razem.
Nie wyglądacie jak gwiazdy rocka, tylko jak moje kuzynostwo, z którym rozmawiam o przedszkolu i filmach w kinie.

Kasia: Dzięki. Traktuję to jako komplement.

Czy to Wasza normalność sprawia, że fani mają do Was tak nabożny stosunek?

Kasia: Nie potwierdzę tego. To jakieś pomówienia z tą nabożnością (śmiech). Może nasi słuchacze przyzwyczaili się do tego, że raz na jakiś czas zaproponujemy muzyczny spacer, podczas którego człowiekowi nic nie grozi.

Ta nabożność to skupienie, szacunek, umiejętność głębokiej refleksyjności i patrzenie na Was jak na wyrocznie.

Paweł: Stosunek nabożny, o którym wspomniałeś, wyklucza własną myśl słuchacza. Jeśli by tak było, byłbym bardzo niezadowolony.

Myślałem tu bardziej o pewnym oddaniu i czołobitności.

Paweł: Za szacunek jesteśmy bardzo wdzięczni.

Kasia: Ludzie nie są przez nas zdominowani, mają wybór, czy nas wspierać, czy nie.

Ja Was nie oceniam i nie chcę Was onieśmielać. No może trochę, ale kiedy zapytasz dziennikarzy, wokalistów, generalnie środowiska opiniotwórcze o najlepszy zespół, wszyscy wskazują Was od lat.

Paweł: Dowiadujemy się tego teraz od Ciebie.

Częściej wychodźcie ze studia.

Paweł: Robimy to często, jednak to wszystko dzieje się poza nami. Coś tam może do nas dociera…