„Mroczne perwersje codzienności” w Teatrze Jaracza w Łodzi

Mroczne perwersje codzienności, Teatr Jaracza w Łodzi, fot. Greg Noo-Wak

Współczesna komedia chilijskiego dramaturga i pisarza Marca Antonia de La Parra każe zastanowić się poważnie nad naszą typową narodową cechą – bezinteresowną zawiścią. Choć pozornie tekst jest nie o nas…
Dwóch dziwnie ubranych mężczyzn bez spodni spotyka się w parku, na ławce niedaleko szkoły. Z krótkich słów wynika, że obaj obnażają się przed uczennicami. „Obrzydliwe – myślimy sobie – to nas w ogóle nie dotyczy”. A jednak!

reklama

Po wstępnej rywalizacji, w miarę rozwijającego się dialogu, między adwersarzami dochodzi do pojednania, zapewnienia o dozgonnej przyjaźni a wkrótce także wspólnego manifestu w obronie wszystkich, którzy – tak jak oni – są wyrzuceni poza nawias społeczeństwa. I tu właśnie zaczyna się najciekawszy wątek twego krótkiego, gęstego tekstu, tak brawurowo zagranego przez Mariusza Siudzińskiego – Zygmunta i Mariusz Słupińskiego – Karola. A podstawiono przed nim niełatwe zadanie: są cały czas na scenie, za rekwizyty mając jedynie kilka gadżetów i rzeczoną ławkę. Ich bohaterowie, początkowo nieporadni i nieśmiali, doświadczają coraz gorętszych emocji. Reżyser wymaga od aktorów błyskawicznego przechodzenia od realizmu od farsy, od dramatu do musicalu, od filozofii do błazenady. Początkowo pierwsze skrzypce gra Siudziński, dojrzalszy i bardziej wyważony w środkach wyrazu, ale wkrótce dołącza do niego Słupiński i jest równie zabawny i przekonujący.

W tekście ukrytych jest wiele znaczeń i aluzji, więc można ten spektakl odbierać na wielu poziomach. Elementy kabaretowej improwizacji pozwalają aktorom wyczuć, jaka publiczność danego dnia ich ogląda, i w szalone monologi i dialogi włączyć aktualne gagi. Na przedstawieniu, które widziałam, widzowie na początku reagowali nieśmiało, jakby sondując reakcje sąsiadów, ale w w końcu kilkakrotnie przerwali grę oklaskami. W pełni zasłużenie.

„Mroczne perwersje codzienności” to solidne teatralne rzemiosło. Jak słyszałam, reżyser błyskawicznie porozumiał się z aktorami co do poziomu dowcipu i absurdu, który powinien się znaleźć w tym spektaklu. To wymagający dramat, ale ma się wrażenie, że aktorzy wraz z reżyserem zakochali się w tekście z wzajemnością.

Po raz kolejny widziałam więc w łódzkim teatrze Jaracza świetne przedstawienie o nas, uwikłanych w rzeczywistość, do której nie umiemy nabrać dystansu. Musicie to zobaczyć!

„Mroczne perwersje codzienności”, reż. Rafał Sabara, przekł. Rubi Birden, premiera 4 i 5 października 2014, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi