„Podwójny kochanek” Ozona już w kinach

Gutek Film

Admiratorzy François Ozona mają szczególny powód do zadowolenia, jeden po drugim do polskich kin trafiły jego dwa ostatnie filmy. Kilka tygodnie po stylowym „Frantzu”, w ostatni piątek premierę miał thriller psychologiczny „Podwójny kochanek”.

Ozon zaadaptował do paryskich realiów I świata kryminalną powieść „Lives of the
Twins” Joyce Carol Oates (napisaną pod pseudonimem Rosamond Smith), w której amerykańska autorka eksploruje mroczne strony ludzkiej osobowości. Bohaterką filmu jest młoda kobieta, która od dawna cierpi na ból brzucha. Lekarz podejrzewa, że może to mieć podłoże psychiczne i zaleca terapię. Chloé rozpoczyna sesje u Paula, ale wkrótce muszą je skończyć, ponieważ rodzi się między nimi uczucie. Decydują się zamieszkać razem, wydaje się, że problem kobiety zniknął. Do czasu, wkrótce ból powraca, a wokół Chloé zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ona sama podejrzewa, że kochanek wiele przed nią ukrywa i zaczyna grzebać w jego przeszłości. Odkrywa, że Paul ma brata bliźniaka, z którym zerwał kontakt, obwiniając go o tragedię sprzed lat… Ale czy ten drugi – Louis istnieje? Czy to, co widzimy na ekranie, rozgrywa się naprawdę, czy tylko w głowie bohaterki? Gdzie kończy się rzeczywistość i zaczyna fantazja? Ozon nie daje widzom podpowiedzi, jak na thriller przystało – atmosfera stopniowo się zagęszcza, a Chloé balansuje na bardzo cienkiej krawędzi bezpieczeństwa.

Co mówi o swoim ostatnim obrazie sam Ozon?

Od bardzo długiego czasu chciałem przenieść doświadczenie psychoanalitycznej sesji do
filmu. Na początku Chloé siedzi naprzeciwko terapeuty, opowiadając o swoich snach,
uczuciach, emocjach, rodzinie… Widzowie wciągani są w jej prywatne życie i mogą zacząć się irytować: czy to będzie trwało następne półtorej godziny? Nie chciałem ograniczać się do klasycznej aranżacji takiej sesji, czyli naturalnego, statycznego otoczenia. Chciałem uchwycić coś trudniejszego do uchwycenia. Chciałem, by widownia śledziła terapię Chloé w ten sam sposób, w jaki terapeuta słucha pacjenta. Efekty wizualne i zmieniające się punkty widzenia podczas tych pierwszych sesji są w kontrze do dialogów. Jeśli uważnie się w nie wsłuchać albo obejrzeć film drugi raz, staje się jasne, że wszystko zostaje wyłożone w pierwszych dziesięciu minutach. Ale można tego nie dostrzec.

Po wstrzemięźliwym, klasycznie zrobionym „Frantzu” zanurzenie się w świat wyobraźni
Chloé pozwoliło mi na odważniejsze stylistyczne wybory. „Podwójny kochanek” to opowieść psychologiczna, ale chciałem skonstruować ją jak architekt, ogrywając symetrie, odbicia, skupiając się na geometrii. Każdy plan został skomponowany tak, by dawać wrażenie, że coś zostało zbudowane, tak jak mózg wytwarza jakąś myśl. Kilka ostatnich filmów zrealizowałem na taśmie 35 mm, ale przy „Podwójnym kochanku” wróciłem do kamery cyfrowej, szukając ostrzejszego, bardziej współczesnego obrazu, chwilami wręcz chirurgicznego, ale cały czas dostarczającego estetycznej przyjemności.

wypowiedzi Ozona – mat. Gutek Film