Dom, który oszczędza energię

123rf.com

Gdybyśmy zobaczyli budynek, w którym mieszkamy, okiem kamery termowizyjnej, to stwierdzilibyśmy ze zdziwieniem, że w wielu punktach jest czerwono – to znaczy, że dom emituje ciepło. Zaraz, zaraz, ale do tej „produkcji” wykorzystuje energię, za którą my płacimy! Coś jest chyba nie tak?


Owszem, i to bardzo. Z przeciętnego domu mieszkalnego ucieka 40 proc. ciepła. I nie chodzi nawet o błędy budowniczych sprzed lat, ale o to, jak nieudolnie je naprawiamy. Przeprowadzamy termomodernizację, ale robimy to tak nieskutecznie, że po kilku latach budynek zużywa jeszcze więcej energii niż przed inwestycją. Dlaczego tak się dzieje? – Montujemy za cienkie izolacje zewnętrzne budynków, co powoduje zawilgocenie i w konsekwencji zagrzybienie – mówi Zbigniew Pająk, doradca energetyczny ds. budownictwa niskoenergetycznego i pasywnego – a do tego jeszcze używamy złych materiałów np. styropianu niesezonowanego, dlatego po roku płyty kurczą się i przestają być szczelne – uważa ekspert. Specjaliści radzą, żeby użyć wełny mineralnej (szklanej lub skalnej), dzięki której nie tylko zatrzymujemy ciepło, ale również poprawiamy komfort akustyczny i bezpieczeństwo pożarowe.

Jeśli już zdecydujemy się na termomodernizację, to dopilnujmy, żeby została przeprowadzona kompleksowo. – Wszystko robi się cząstkowo – jedni izolują, drudzy montują piorunochron albo telewizję kablową i dziurawią tę izolację, a na koniec w docieplonym budynku montuje się okna, co jest już kompletnym nonsensem – mówi Zbigniew Pająk.

Tymczasem cały proces można przeprowadzić jednocześnie. Same okna – choć odpowiedzialne za jedną trzecią strat ciepła – problemu nie rozwiążą. Żeby zaoszczędzić jeszcze więcej, zdecydujmy się na zamianę grzejników na wentylację z odzyskiem ciepła. Takie rozwiązanie jest już powszechnie stosowane w Skandynawii, gdzie budownictwo zeroenergetyczne jest bardzo dobrze rozwinięte. Możemy te wzory naśladować, bez obaw, że urządzenie będzie głośno pracowało, bo na rynku są już dostępne wentylatory o głośności 20 decybeli, czyli poniżej poziomu szumu otoczenia, i dwa razy niższym niż lodówka najwyższej klasy A+.

W niektórych krajach – np. w Niemczech czy Austrii swoje klasy energetyczne mają też budynki, co więcej, im wyższą klasę osiąga budynek, tym mniejsze raty kredytu płacimy, a dodatkowo inwestor może liczyć na dopłaty, jeśli kupi urządzenia pozyskujące energię ze źródeł odnawialnych. W Polsce nikt o takiej motywacji nie pomyślał, ale uszczelnienie budynku pozwala na duże oszczędności. Poprawa tylko jednego parametru (np. okien, drzwi, stropodachu) oznacza rachunek mniejszy o kilkaset złotych w ciągu roku a zamontowanie wentylacji z odzyskiem ciepła o ponad tysiąc złotych.