Kranówka jest eko!

123RF.com

Kiedy zagraniczni goście w pewnej krakowskiej restauracji poprosili o to, by przyniesiono im zwykłą wodę z kranu, kelnerka konspiracyjnym szeptem powiedziała: Nie radzę… Miała rację? Jak to jest z kranówką?
Kiedyś miała zdecydowanie złą prasę. Ale też nic dziwnego, bo, z przeproszeniem, śmierdziała chlorem, a dziwnego posmaku nie likwidowała nawet herbata. O piciu wody z kranu solo trudno było nawet myśleć. Mówiło się też o tym, że jest brudna, trująca, że lepiej nie zastanawiać się, co w niej pływa. Teraz jest inaczej – zapewniają zgodnie specjaliści z Sanepidu. Polskie normy są ostrzejsze od unijnych, nasza kranówka jest więc czystsza niż na Zachodzie, a przecież od lat z zazdrością opowiadało się u nas o krystalicznie czystej wodzie w skandynawskich kranach. Okazuje się, że ta nasza niczym się od niej nie różni. Spokojnie można ją pić. A już na pewno warto odesłać do lamusa historii plastikowe baniaki, w których latami nosiliśmy wodę z ujęć oligoceńskich. Bo, po pierwsze, woda taka nie jest tak dobrze i regularnie kontrolowana jak ta z wodociągów, a po drugie – drobnoustroje i glony, które „kwitnąco” rozwijają się w pojemnikach, ze zdrową żywnością nie mają wiele wspólnego. Kto próbował kiedyś taki zarośnięty na zielono pojemnik czyścić, wie, o czym mowa.

reklama

Tymczasem woda, która leci z naszych kranów, jest czysta – możemy być tego pewni, bo kontroluje się ją przez 24 godziny na dobę. Niektórzy uważają nawet, że nie jest gorsza od mineralnej, a już na pewno bardziej ekologiczna. Dlaczego? To jasne, jeśli zastanowimy się, ile plastikowych butelek kupujemy razem z wodą. I ile czasu rozkładają się te butelki w środowisku. Pijmy kranówkę, bądźmy eko!