Oko Greenpeace patrzy!

Patrzy na polski sejm. W czasie posiedzenia inauguracyjnego na ścianie eko-działacze wyświetlili wizerunek gigantycznego oka. Ma ono obserwować parlamentarzystów i przypominać im o złożonych obietnicach.

reklama


Greenpeace interesują przede wszystkim dwie kwestie. Przejście na energię ze źródeł odnawialnych i ostateczne uregulowanie kwestii GMO, czyli upraw genetycznie modyfikowanych. Chcą, by polscy politycy skierowali naszą gospodarkę na tory bardziej ekologiczne. By przestarzały system energetyczny przestawić na nowoczesne tory energii odnawialnej, tak, jak przestawia się na nie cała niemal Europa. Już dużo się dzieje, ale to działania raczej jednostkowe i sporadyczne. Chodzi o to, by produkcja takiej energii nie była tylko kwestią lokalnych inicjatyw, ale polityki państwa.

Obawy nie tylko ekologów budzi też GMO. Co prawda na razie prezydent ustawy o żywności modyfikowanej nie podpisał, ale problemu to nie rozwiązało. Brak jednoznacznego stanowiska prawnego. Politycy są teoretycznie takim uprawom przeciwni, tymczasem „na polach mamy już około 3000 hektarów upraw modyfikowanej kukurydzy”, mówi greenpeace’owcy.

I wreszcie ostatnia sprawa, która jest cierniem w oku eko-organizacji. Puszcza Białowieska. Rok temu udała im się naprawdę wielka rzecz. Pod ich projektem korzystnych dla puszczy zmian w Ustawie o Ochronie Przyrody podpisało się 250 tysięcy ludzi – pierwszy tak imponujący wynik w naszej historii. Ustawa poszła do prac w komisji i słuch po niej zaginął. Teraz oko Greenpeace’u będzie śledzić, co dzieje się z nią dalej.