Kołonotatnik. Blog Tomasza Jastruna

Żyję z pisania i dla pisania. Dawanie świadectwa światu poprzez słowo w różnych formach literackich i dziennikarskich, to moja pasja. Pasją moją jest też tenis, ale największa jest teraz miłość do dziecka. Wolę znacznie kobiety od mężczyzn, ale kobiety – nie baby, babony i babiuchy. Sam chyba jestem kobiecy, ale tylko w niektórych miejscach…

reklama

Piątek

Wczoraj … w wydawnictwie PiW, które miało umrzeć, a żyje. Tu był moj debiut poetycki, tu wiele książek drukowali moi rodzice. Spotkam przypadkiem Ewę Żuławską, pamiętniki jej ojca, Juliana maja być tu wznowione. Z szefem wydawnictwa Rafałem Skąpskim rozmawiamy o szansach ocalenia wydawnictwa, a ich coraz więcej. O potrzebie istnienia państwowych wydawnictw. Cieszę się, że PiW wydał „Trzy po trzy ” Fredry. Wstyd że, tak długo to nie było wznawiane. Jego pamiętniki, notatki o ludziach, świetne to, a nieznane. Szukałem kiedyś na to wydawcy. …//

Na chwilę w redakcji. Na skwerze ks. Twardowskiego siadam na ławce obok niego, odlanego z mosiądzu. Nie jest nic a nic podobny do prawdziwego. Sto metrów stąd siedziałem z nim, który był sporo młodszy ode mnie teraz, ja miałem lat 10? … i żądałem od księdza dowodów na istnienie Boga. Byłem tu u niego, gdy umierał, leżał na łóżku w czarnych ciężkich butach.

Dzisiaj kolonoskopia, na wszelki wypadek. Dwa dni prawie bez jedzenia. Można się przyzwyczaić do niejedzenia, bardzo to pożyteczne. Zażyczyłem sobie uśpienie, lubię być usypiany. To jest jakiś trening w umieraniu, a trzeba to trenować. Śmierć na życzenie, bardzo proszę.//

Środa

Wczoraj niemal cały dzień w domu. Wyciskam tematy do dwóch felietonów jak z kija od miotły – sok pomarańczowy, a może z kwaśnej porzeczki? I na chwilę do magazynu po kawałek styropianu. Poezja a Styropian. /

Czytam „Księgę Hioba ” w przekładzie Miłosza , z jego objaśnieniami i ks. Sadzika. Teraz dopiero żyje w tej księdze poezja.///

Zaraz jadę na spotkanie z Józefem Wilkoniem .//

Spotkanie w kinie Atlantic. Nauczyciele szkół plastycznych i dzieci. W pomieszczeniu biurowym tylko kapelusz i płaszcz artysty. I mój obraz jego pędzla, który dał do oprawy i mi przyniósł. Sala pełna, film Arka o jego sztuce. Wcześniej daje mi swoją komórkę„potrafisz wyłączyć tą kurwę”. A nawet potrafiłem. Siebie na pokazie obok siebie. Zapakowany obraz zostanie odsłonięty po filmie. /

I został, odsłonięty, piękny jest, oprawa wiele mu dala i artysta uzupełnił małe ubytki, powstałe pewnie przy przeprowadzce. //

I po niedzieli

Dzień w domu, czuję się jak kiszona kapusta. A przecież rano miałem sporą ekipę telewizji. Film o Yohu Umedzie. Chłopak bodaj od dźwięku czytał moje teksty Rzeczpospolitej, w Plus Minus, pisane jako Smecz. Pamięta najlepiej panią Franię, która czasami u mnie wtedy sprzątała, kobietę żywą jak iskra, ze wsi podwarszawskiej. Rozpalała ogień w moich tekstach. //

// Wieczorem Polsat 2 , w programie Mariusza Ziomeckiego, temat: Eutanazja. Kieruję rozmowę na samobójstwo, bardzo sobie cenię samobójstwo. ///

Niedziela

Czuję się byle jak. To i tak o wiele lepiej niż bardzo źle. //

Kolejny nowy kopczyk wykopany przez kreta. Sypiemy i popiół w dziurki, nie wiem czy to je przepłoszy. Ale dzieci mają zabawę. A mi jest ich żal, ja je lubię mimo wszystko.// „Suma tygodnia” w Superstacji. Milo Kurtis po programie daje mi swoją nową płytę. //

Przez mrok na Powązki, z dziećmi. Wchodzimy na cmentarz bocznym wejściem, jakby ukradkiem. Mrok i rozjarzenia zniczy . Od strony kościoła Boromeusza muzyka i śpiew, który dzięki głośnikom ogarnia cały rozmigotany cmentarz. Jak zwykle grób ojca znajduję dzięki grobowi Staffa w Alei Zasłużonych. ///

Ojciec przyjaźnił się ze Staffem. Swój dziennik w roku 55 zaczyna od wizyty u Staffa, który boi się odwiedzać znajomych, by im nie sprawić kłopotu swoją ewentualną śmiercią.///

Centrum Warszawy, w miejscu gdzie stał hotel Chopin, gdzie wiele lat temu kochałem się z X, rośnie wieżowiec. Gdybym wszedł w to głębiej, mieszkałbym pewnie za oceanem. Jadę specjalnie Świętokrzyską, by zobaczyć jak wygląda po budowie metra i po remoncie. Świetnie. W lecie będzie tu już kawał żywej tkanki miasta. //

Sobota

Wczoraj na basen z Antosiem… czuje się dziwnie, jakbym był za grubą pancerną szybą i tylko ona odcina mnie od skłębionej czarnej rzeki, która wezbrała. Przez chwile pływałem na plecach, to zawsze jakiś odlot. //

Film „Życie Adeli” , Złota Palma w Cannes. Film coraz bardziej wchodzi nam pod skórę, pokazując bez osłonek też seks, a kolejne granice są przekraczane. Wkrótce przejdzie do historii istnienie granic. Jak świetnie gra aktora, której tylko imię mogę zapamiętać, Adela. Nawet imię aktorki i bohaterki jest tożsame. Czas trwania scen jakby jeden do jeden jak w życiu. I grające dziewczyny naprawdę uprawiają seks ze sobą, lesbijski seks//

Dzwoni Wilkoń, że już odebrał z oprawy swój obraz, który jest moją własnością, który mu zawiozłem do małych uzupełnień. I że świetnie to zrobiono. W środę będę prowadził z nim spotkanie w kinie Atlantic. //

Czytaj blog Tomasza Jastruna. Kołonotatnik