Mrożone szczęście: jakie są plusy jedzenia lodów?

fot. 123rf

Badania dowodzą, że jedzenie lodów poprawia humor i pomaga walczyć z bezsennością. Rzadko zdarza się, żeby coś było i zdrowe, i pyszne, warto więc korzystać z dobrodziejstw mrożonego przysmaku. O tym, jak wiele frajdy daje też przygotowywanie lodów, przekonała się dziennikarka SENSU.

reklama

Lubimy się z sąsiadką z dołu i czasem do siebie wpadamy. Tym razem wpadła ona, z prośbą, żeby wziąć jej dzieci na spacer, bo jeśli natychmiast nie zrobi sobie lodów, to nie ręczy za siebie. Tak powiedziała. Zdziwiona, subtelnie wyraziłam swój sceptycyzm: – Lody? Zimne, przesłodzone i tuczące. Poza tym przecież nie lubisz skomplikowanych deserów i nigdy nie traktujesz jedzenia jako pocieszyciela.

– Myślenie, że lody to deser na specjalne okazje i tylko dla grzecznych dzieci przeminęło z wiatrem – zripostowała. – Dziś lody są dla niegrzecznych dorosłych i ja je jem nie tyle dla przyjemności, co w trosce o własne zdrowie i dobrostan. A że chcę wiedzieć, co zjadam, dlatego robię je sama w domu – kontynuowała niewzruszona. – Poza tym lody to świetny tester narzeczonych – dodała jeszcze na zakończenie. I tak mnie z dziećmi oraz tematem domowych lodów zostawiła.

Domowe lody

Po spacerze poczęstowała mnie najlepszym sorbetem (ananas z chili), jaki w życiu jadłam, więc od razu zachciało mi się własnych lodów. Jako laik lubię mieć podstawę teoretyczną, więc zaczęłam od szukania książki z przepisami. I tak trafiłam na „Lodovo” Jolanty Naklickiej-Kleser. Przeglądam książkę i mam ochotę zrobić kolejno: sorbety, granity, smoothies… Koniec z kupowaniem, teraz lody będę przygotowywać w domu! Żeby samej sobie zaimponować, pojechałam jeszcze po pojemniki na lody na patyku (ice pops), ale spotkała mnie niespodzianka: pojemników brak. „Znowu nam wszystko zeszło” – usłyszałam w sklepie. Okazuje się, że cała Polska coś robi, tylko nie ja… No dobrze, spróbujmy, na czym polega ta zabawa.

Nasze lato jak zwykle kapryśne, akurat leje jak w listopadzie – idealna pogoda na moje pierwsze w życiu domowe lody. Specjalnie wyczekuję momentu, gdy nikogo z domowników nie będzie. W razie gdyby wyszła mi słodka, zimna breja – nie będzie świadków. Ale nie – zrobiłam mus wiśniowo-malinowy i wyszedł genialnie. Aksamitny i chrupiący jednocześnie. Ku mojemu zaskoczeniu pachniał nie polskim ogródkiem działkowym, ale podróżami do krajów śródziemnomorskich. Coś fenomenalnego! Jednak domowe, wykonane bez grama konserwantów i do tego boskie lody to coś zupełnie innego niż te ze sklepu czy nawet cukierni. Biorę dwie dokładki, ale moje nienasycenie tylko wzrasta. Lody budzą we mnie włoski gen gastronomicznego hedonizmu.

Za radą autorki „Lodovo” sprawdzam, co mam w domu, i tak powstają lody chałwowe (chałwa w postaci mrożonej traci swoją przesłodzoną ulepkowatość). Przy kolejnym przeglądzie szafek znajduję składniki na lody daktylowo-bananowe (absolutne cudo), sorbet z ananasa (smakuje lepiej niż najlepszy ananas) i na koniec granitę z grejpfrutów i wódki (dwa składniki: sok z dwóch grejpfrutów i 50 ml wódki, którą dodaje się do granit, ponieważ nie pozwala im zamarznąć „na twardo”). Wyszło coś tak eleganckiego, że od dziś mogę zapraszać na podwieczorek samą królową Elżbietę.

Testujemy

Zapraszam sąsiadkę na domowe lody. – Wiesz, że nawet mogą być – zachwyca się w swoim stylu.

Biorę ją na spytki, o co chodzi z tym, że lody to jej tester narzeczonych. Okazuje się, że kiedyś szaleńczo zakochała się w początkującym aktorze. Na szczęście poszli na lody. Kelnerka postawiła przed nimi dwie porcje. Jedna była większa i wyraźnie ładniejsza. Początkujący aktor sięgnął po nią i… w tej sekundzie czar prysł. Pół roku później poznała swojego męża.

I proszę, gałka lodów okazała się bardziej skuteczna niż przysłowiowa beczka soli. A o ile smaczniejsza!

Zobaczcie przepisy na domowe lody!

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »