Filmoterapia: „Jak ojciec i syn”

materiały prasowe dystrybutora

Co bardziej kształtuje osobowość dziecka – więzy krwi czy relacje budowane poprzez codzienny kontakt? Film „Jak ojciec i syn” komentuje Justyna Glińska, psycholog z Poradni Centrum-Ja.

materiały prasowe dystrybutora

reklama

Japonia. Współczesność. Rodzina Nonomiya wiedzie wygodne, poukładane życie – on pracuje w dużej korporacji, poświęca się pracy, często zostaje po godzinach, ale dobrze zarabia, ona zajmuje się domem i ich 6-letnim synkiem. Pewnego dnia ze szpitala, w którym urodził się chłopiec, przychodzi informacja, która burzy budowany przez lata ład – okazuje się, że na porodówce doszło do fatalnej pomyłki – zamiany noworodków. Mały Nobuko nie jest więc biologicznym dzieckiem Ryoty i Midori.

Wiadomość o zamianie dzieci jest punktem wyjścia do analizy relacji panujących w rodzinie Nonomiya.

Ryota – hołdujący takim zasadom, jak dyscyplina, pracowitość, wytrwałość, i stawiający wysokie wymagania swojemu synowi – dopiero gdy poznaje rodzinę, w której wychowuje się jego biologiczny syn, zadaje sobie pytanie o to, jakim jest ojcem. Orientuje się, że rodzina sklepikarzy, których początkowo traktuje z góry z powodu ich niższego statusu społecznego i majątkowego, buduje silniejsze relacje ze swoimi dziećmi. Biologiczny syn Ryoty jest wychowywany w duchu zupełnie innych zasad niż te, które mężczyzna wprowadził w swoim domu i które uważał za jedynie słuszne.

– Ryota jest przekonany, że zapewniając dziecku dobre wykształcenie, komfort życia i jasne zasady, daje mu to, co najlepsze – zauważa Justyna Glińska, psycholog z Poradni Centrum-Ja. – Tymczasem chłopiec potrzebuje zwykłego kontaktu z ojcem, wspólnej zabawy, rozmowy, czasu spędzanego razem. Aby mieć poczucie więzi z ojcem, stara się spełnić jego oczekiwania – wytrwale ćwiczy grę na pianinie, choć nie jest to jego pasją. Nie mając zbyt wielu możliwości zabawy z ojcem, w ukryciu fotografuje go w różnych sytuacjach – zazwyczaj, gdy śpi zmęczony po pracy.

Krew z krwi

Jak zauważa psycholog Justyna Glińska, Ryota nie wyniósł swojej postawy znikąd – bohater powiela w wychowaniu syna relację, której doświadczył ze swoim ojcem, opartą na słabej więzi i dystansie emocjonalnym. Widzimy, że nadal żywi do ojca negatywne uczucia i nie ma potrzeby utrzymywania z nim bliskiego kontaktu.

Poznając rodzinę Ryoty, obserwujemy model, w którym dziecko stało się w pewnym sensie projektem rodziców, uczy się, jak spełniać ich oczekiwania. – Można spodziewać się, że z czasem takie dziecko będzie miało trudności separacyjne, gdyż ciągle będzie oglądać się, czy rodzice są z niego zadowoleni, lub zupełnie odetnie się od nich, tak jak zrobił to Ryota – twierdzi Justyna Glińska. – Model zapracowanego, nieobecnego emocjonalnie ojca jest dość powszechny. Można powiedzieć, że do tej pory to bardziej kobiety wychowywały chłopców. Na szczęście powoli ta sytuacja ulega zmianie – dodaje psycholog.

Film stawia pytania o to, co jest ważniejsze – związek biologiczny czy ten psychiczny, tworzony przez lata? Czy w ogóle można w ten sposób wartościować relacje? Reżyser na podstawie dość dramatycznych losów bohaterów uwidacznia odbiorcy, jak ważne jest codzienne budowanie kontaktu z dzieckiem oraz że oba związki są z różnych powodów ważne dla tworzenia naszej tożsamości i osobowości. Co więcej, wychowanie bez więzi emocjonalnej może zubażać, a niekiedy nawet uszkadzać rozwój dziecka.

TYTUŁ: „JAK OJCIEC I SYN”
SCENARIUSZ: Hirokazu Kore-eda
REŻYSERIA: Hirokazu Kore-eda
WYSTĘPUJĄ: Masaharu Fukuyama, Machiko Ono, Yôko Maki, Rirî Furankî, Jun Fubuki