Brasilia – miasto bez chodników

Antoni Konopka

Metropolia niczym z filmów science fiction od blisko pół wieku przyciąga ciekawskich. Śmiały, wizjonerski projekt i pełna rozmachu awangardowa architektura nie pozostawią nikogo obojętnym. A jeszcze 60 lat temu nie było tu dosłownie nic

reklama

Do lat 50. XX wieku na niemalże pustynnym płaskowyżu w samym sercu kontynentu czerwoną, suchą ziemię porastała sawanna. Nie biegła tędy żadna droga. A jednak w niecałe cztery lata powstała tu ultranowoczesna metropolia, wpisana w 1987 r. na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Kierując się snem XIX-wiecznego mistyka Dom Bosco o powstaniu w centrum Brazylii cywilizacji mlekiem i miodem płynącej, lokalizację nowej stolicy kraju wybrano z okien samolotu. Samolotem dowieziono tu również materiały budowlane, inżynierów i robotników, a miastu nadano jego kształt. Brazylia rozpościera skrzydła, pozostawia za sobą erę kolonializmu i wkracza w nowoczesność.

Pomnik marzeń

Miasto jest manifestem politycznym nowo wybranego prezydenta Juscelina Kubitscheka de Oliveiry, który w 1956 r. wygrał wybory, obiecując „50 lat rozwoju w pięć”. O przeniesieniu stolicy z Rio de Janeiro myślano już na początku XIX w., jednak nikt wcześniej nie podjął się tego wyzwania. Budowa Brasilii stała się źródłem dumy i symbolem jedności narodowej. Przyświecała temu dewiza „porządek i rozwój”. To dlatego miasto zaprojektowano logicznie i funkcjonalnie, precyzując nawet typ taksówek czy kolor mundurów kierowców autobusów. Urbanista Lúcio Costa zorganizował miasto w sektory, architekt Oscar Niemeyer stworzył modernistyczne budynki, a Roberto Burle Marx zajął się zielenią. – Brasilię można lubić bądź nie – przyznał po latach 102-letni Niemeyer, uważany przez wielu za największego żyjącego architekta na świecie. – Ale jedno trzeba przyznać: jest unikatowa. Chce zaskakiwać, zadziwiać, a jeśli to możliwe, zachwycać. – Na olbrzymich przestrzeniach Brasilii miał idealne warunki, by puścić wodze fantazji. – Wybrałem beton, bo najlepiej pozwala tworzyć budynki bez kątów i linii prostych – wyjaśnia. – A linie faliste Brasilii odzwierciedlają kształty naszych wzgórz, meandry Amazonki, kształty chmur i fal, a także zmysłowe ciało Brazylijek.

Mieszkam na SQN704 BQ C29

Długa na 6 km Oś Monumentalna (Eixo Monumental) dzieli położone nad sztucznym jeziorem Paranoá miasto na dwie symetryczne części. To kadłub samolotu, wokół którego skupiły się branżowe sektory: banki, centra handlowe, ambasady, kina i teatry, hotele oraz szpitale. Kabiną pilota jest majestatyczny plac Trzech Władz (Praça dos Três Poderes) z monumentalnym pałacem prezydenckim Planalto, gmachami Kongresu o śnieżnobiałych spodkach na dachu oraz Sądu Najwyższego z wodospadem na fasadzie. Do placu prowadzi gigantyczna Esplanada Ministerstw z identycznymi budynkami rządowymi po obu stronach. Na jej krańcu stanęła awangardowa, podziemna katedra. 16 betonowych kolumn wygina się w kształt korony cierniowej, a zamiast ścian – olbrzymie okna witrażowe. Centrum samolotu wyznacza wieża telewizyjna, która niczym Gwiazda Polarna pozwala odnaleźć drogę w jednolitej siatce ulic. Nieopodal zaś położony jest dworzec autobusowy, prawdziwe serce miasta, z którego rozchodzą się drogi do odległych zakątków kraju.

W tym właśnie miejscu z Osi Monumentalnej odchodzą długie na 10 km dwa skrzydła samolotu, w których usadowiły się dzielnice mieszkaniowe. Osiem olbrzymich bloków na palach otacza pas drzew, tworząc przyjazne pieszemu otoczenie: supercuadrę. Wraz z trzema sąsiednimi, identycznymi osiedlami stanowi ona samowystarczalną społeczność z własną szkołą, kościołem, centrum medycznym i rozrywkowym. Ulice nie mają nazw, tylko numery. „Mieszkam na SQN704 BQ C29” brzmi niewątpliwie niezwykle sucho i naukowo. Jednakże logika systemu sprawia, że odnalezienie budynku jest łatwe niczym odnalezienie książki na półce w bibliotece.

Utopia i UFO

Ze względów ideologicznych Costa zaprojektował miasto dla symbolizujących dobrobyt i nowoczesność maszyn. Na wyrost, gdyż większość Brazylijczyków nie mogła sobie pozwolić na samochód. Wszystko podporządkowano wydajności systemu komunikacyjnego. To dlatego nie ma tu rogów ulic, gdzie można przez przypadek spotkać znajomego, postać i pogadać. W planie nie przewidziano chodników ani przejść dla pieszych. Wydeptane w czerwonym pyle i trawie ścieżki triumfują nad rygorystycznym, oderwanym od rzeczywistości planem miasta. – Każde przejście przez ulicę stanowi wyzwanie – opowiada Rita da Silva. – Można próbować pokonać sprintem sześć pasów ruchu, między mknącymi

120 km/h samochodami. A z dzieckiem na ręku czy z zakupami zakrawa to na wyczyn! Alternatywą są źle oświetlone przejścia podziemne, gdzie buszują bandy rzezimieszków.

– Choć miasto sprawia wrażenie wymarłego, ludziom w Brasilii dobrze się mieszka – stwierdza Niemeyer (sam woli jednak rodzinne Rio de Janeiro). Poziom edukacji w tej ponad dwumilionowej metropolii, gdzie spotyka się kosmopolityczny tłum dyplomatów, jest lepszy niż gdzie indziej, a zarobki wyższe. Ale jest też coś więcej. – Tutejsze otwarte przestrzenie dają mi poczucie wolności. W innych miastach mam wrażenie, że budynki spadną mi na głowę i brakuje mi czystego powietrza Brasilii – mówi Eduardo Aziza, jej rodowity mieszkaniec. Jak wielu wierzy, że miasto powstało w miejscu przecinania się sił wszechświata. To dlatego okolice roją się od sekt, których synkretyczne rytuały czerpią ponoć z tej kosmicznej energii. Spacerując pod bezkresnym niebem stepu wśród wizjonerskiej architektury miasta, trudno oprzeć się wrażeniu, że być może coś jest na rzeczy.

Sposób na Brasilię

Ogrom Brazylii (8,5 mln km kw.,czyli blisko połowa całego kontynentu) i związana z tym różnorodność klimatów sprawiają, że nie istnieje jeden idealny sezon na jej zwiedzanie. Najwięcej turystów przyjeżdża tu latem, zwłaszcza w okresie od grudnia do marca. Zima zaczyna się w maju i trwa do września. W samej Brasilii okres ten odpowiada porze suchej, podczas której często wieją tu lodowate wiatry. Temperatura nocą spada wówczas do 13 stopni Celsjusza.

Większość lotów wewnętrznych ma międzylądowanie w Brasilii, dotarcie tu nie stanowi więc problemu. Turyści zatrzymują się często przejazdem, w drodze do Amazonki bądź w stronę Pantanalu (podmokłe tereny wielkości połowy Francji są rajem dla miłośników obserwacji dzikich zwierząt). Lot z Rio de Janeiro lub Săo Paulo trwa półtorej godziny, autobus pokonuje tę trasę w ok. 17 godzin. Gdy czasu mamy mało, Brasilię można zwiedzić w ciągu półdniowej wycieczki zorganizowanej lub z okien helikoptera. Dziesięciominutowy lot pozwala w pełni docenić rozmach śmiałego projektu.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »