Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Adam Kwaśny
16 lipca 2010 in Podróże, Turystyka by Adam Kwaśny

Kuba – Bogowie czuwają w szafkach nocnych

Dawid otwiera szafkę nocną w rogu pokoju.  Pokazuje kamienny przedmiot w kształcie głowy z muszlami w miejscu oczu i ust:  - Tutaj siedzi mój Eleguá. Dzisiaj poniedziałek, więc pił rum. To ważny ericha, pan dróg, które otwiera albo zamyka. Położyłem mu cukierki, lizaka i plastikowy pistolet… Bo Eleguá jest również dzieckiem, psoci, podmienia ludziom czapki… Powinien stać w glinianej misce za drzwiami wejściowymi. Stamtąd najlepiej widzi. Należy postawić mu butelkę rumu, położyć kilka banknotów, miód, ale tylko odrobinę, bo się rozleniwi i nie będzie pracował.

A Eleguá ma pracować, otwierać nowe możliwości, czuwać nad finansami Dawida. W kociołku w głębi szafki, w którym tkwią kowalskie gwoździe, kawałki narzędzi i zardzewiałe pręty, ukrywa się Ogún, brat Elegui, patron kowali i wojowników. Narzędzia w kociołku to wojownicy. Zmagają się z przeciwnościami losu i z tym, co Dawid musi pokonać w sobie.

Dawida poznałem w Hawanie. Dumał na klatce schodowej nad licznikami, które wyglądały, jakby przed chwilą ktoś je rzucił na posadzkę i pracowicie pogniótł.

– Reperuję – wyjaśnił i wyciągnął do mnie szeroką dłoń. – Jestem Dawid, electricista.

Kiedy usłyszał, że interesuje mnie santeria, ucieszył się i zaciągnął do swojego mieszkania. Tu poznałem jego babkę Rosę, szanowaną na całej ulicy santerę.

Santeros – kapłani – pomagają innym. Wskazują drogę. Niektórzy ludzie rodzą się obdarzeni łaską. Są znachorami, leczą. Mają taki dar, moc, siłę życiową.

Santera Rosa

Katolicyzm był na Kubie religią białych kolonistów i zakazywał pogańskich praktyk. Większość Kubańczyków wyznawała sekretną religię przywiezioną z Afryki pod pokładami statków. Wielu niewolników pochodziło ze starożytnego afrykańskiego ludu Joruba. Przywożono ich na Kubę
na przełomie XVIII i XIX wieku. Przenieśli tu swoje bóstwa – orichas – i swój sposób pojmowania świata.

Rosa ma około siedemdziesiątki. Ubrana we wzorzystą sukienkę, z santeryjskimi koralikami na szyi, zapala tanie cygaro i patrzy na mnie uważnie.

– Ukryliśmy orichas pod postaciami katolickich świętych. Na przykład w dzień świętej Barbary katolicy myślą, że czcimy ją na swój sposób, a tymczasem bębny grają dla naszego Changó, pięknisia z siekierą w ręce, za którym oglądają się kobiety, bo zawsze jest elegancko ubrany na biało i czerwono. Changó znakomicie tańczy, lubi rum i radosny seks.

Wylicza: – Olofi, który stworzył świat (Bóg). Eleguá (św. Antoni), Ogún (św. Piotr), cudna Yemayá, która rządzi w morzach (Czarna Madonna z Regli), Orula – ten, który widzi przyszłość (św. Franciszek z Asyżu), Oyá – wojownicza pani cmentarzy (św. Teresa), Babalu Ayé (św. Łazarz), patron chorych i kulawych, zawsze z wiernymi psami, które wylizują mu rany, Obatala – patronka głowy, umysłu (Matka Boska Miłosierna). I Ochún – Matka Boska z Cobre, którą Jan Paweł II koronował na królową Kuby. Jest królową miłości, rzeki i kobiecego brzucha. To piękna Mulatka, kochliwa, a zarazem płochliwa. Ludzie ją wielbią i szanują. Lubi dźwięk skrzypiec i fletu. Nosi masę bransoletek i naszyjników. Pewnego dnia została okradziona. Rzuciła się do rzeki i dopłynęła do morza. Była tam Yemayá ze swoimi delfinami. Ochún opowiedziała jej, że straciła wszystko. Wtedy Yemayá wyciągnęła z dna morza naszyjnik z korali i nałożyła go jej na ramiona, mówiąc: „Wciąż jesteś królową i wciąż jesteś bogata. Jesteśmy siostrami”. Ochún zaczęła się śmiać i z jej śmiechu narodziła się Oyá, która jest boginią wojowniczką. Dlatego miejsce, w którym rzeka wpada do morza, jest święte.

Dawid: – Pewnego dnia Ogún kuł podkowy, ale ogień nie chciał się zapalić. I szedł sobie drogą piec. Ogún go złapał. „Ja ci pomogę rozpalić ogień” – mówi piec. Ale kiedy już to zrobił, Ogún związał go łańcuchem: „Już cię nie wypuszczę, bo możesz mi służyć!”. Rozumiesz? – uniósł brew electricista. – Wbrew woli pieca. Taki był właśnie Ogún – jak coś się mu podobało, to sobie brał.

– Mój ojciec nie wierzył w te rzeczy – mówi Rosa. – Mama była katoliczką. Ale miałam szczęście poznać jedną z moich prababek. Była Afrykanką i opowiadała mi o orichas. Afrykanie żyli gorzej niż ktokolwiek, ale nie porzucili swojej religii. Wierzyli, że istnieje inny wymiar i któregoś dnia tam wszyscy się spotkamy. Mówili: „Kiedy opuszczę ciało, wrócę do Afryki”. Kiedy miałam 14 lat, poszłam do jednego z największych babalawos, jakich miała Kuba. Babalawos są najwyższymi kapłanami Oruli, tylko oni znają przyszłość i mogą ją przepowiadać. Od razu rozpoznał, że moim patronem jest Changó, którego dzieci mają na ciele znamię.

Electricista układa na talerzu ciastka z kremem: – Trzeba jeść. Changó je koguta i żółwia, Babalu Ayé czarną fasolę na miękko, Ogún koziołka i gołębie karmelitanki, Ochún pomarańcze w miodzie i cynamonie, Yemayá słodkie wino, a my zjemy kremowe ciasteczka…

Rozpoznają się po koralikach

Dla turysty santeria jest niezauważalna. Statystyki zaliczyły jej wyznawców do Kościoła katolickiego. Przewodniki opisują santerię jako przejaw lokalnego kolorytu. Tymczasem jest ona ważnym elementem tożsamości Kubańczyków. Wierzący rozpoznają się po koralikach symbolizujących poszczególne bóstwa: czerwono-białych – Changa, zielono-żółtych – Orulę, zielono-czarnych – Ogúna. Potrafią godzinami o nich rozprawiać, dociekają, który bóg czyim jest patronem.

Santeria stała się schronieniem dla wierzeń afrykańskich, europejskich, chińskich, tego, co pozostawili Tainowie i Siboneje, pierwotni mieszkańcy wyspy. Swoje znaki odnajdą tu buddyści i wyznawcy islamu. Jej wyznawcy pozdrawiają się powitaniem „salem alejkum”. Równocześnie santeria jest tworem kubańskim. Niewolnicy płynęli na statkach skuci łańcuchami. Nie przywieźli ze sobą przedmiotów kultu ani instrumentów, jedynie zapamiętane mity, bo santeria wywodzi się z kultury mówionej i nie ma swojej księgi. Dlatego istnieje wiele odmian kultu – inna jest santeri w Hawanie, inna w Trinidad de Cuba, inna w Santiago. Stworzyły ją dwie wielkie kultury – Joruba i Bantu.

Według Jorubów orichas przybrali postać ludzi. Bantu pozostali animistami, oddają cześć kamieniom, zwierzętom, wodzie, roślinom. Na Kubie nazywa się ich paleros. W religii Jorubów dusza idzie do góry, w religii paleros – do środka Ziemi. Dla Jorubów najsilniejszym ciałem niebieskim jest Słońce, dla paleros – Księżyc. Podczas pełni Ziemia drży, bo Księżyc musi naładować się energią. Może pochłonąć wiele osób. Może zabić, pożreć je.

Strony: 1 2


Rajskie ptaki w Twoim ogrodzie

Wiosna i lato to czas wyjątkowych spotkań na świeżym powietrzu. Garden party czy weekendowe przyjęcia z bliskimi na tarasie mają swój niepowtarzalny i bezpretensjonalny urok. ...

Wywiad SENSu: Joanna Brodzik

Na prośby widzów wróciła właśnie na plan szóstego sezonu serialu z cyklu „Nad rozlewiskiem”, na prośbę naszej redakcji po raz trzeci pojawiła się na okładce ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI