Północny Szlak Jedwabny – Chiny

123RF.com / Zachód słońca w Jiaohe

Wraz ze zniknięciem jeziora Lob-nor i upadkiem głównej drogi Jedwabnego Szlaku, wzrosło znaczenie dłuższego, ale lepiej zaopatrywanego w wodę szlaku północnego. W czasach dynastii Tang (618–907) trakt ten usunął w cień także starszy szlak południowy.
Od tego czasu droga prowadząca na północny zachód przez Hami i Turfan do Korli i Kaszgaru (dzisiaj to autostrady 312 i 314) jest najważniejszą trasą ze wschodu na zachód biegnącą przez południowy Sinkiang. Nie przypadkiem poprowadzono tędy także linię kolejową z Jiayuguanu do Kaszgaru, ukończono ją w 1999 r.

reklama

Hami

Aż 621 km dzieli Jiayuguan od samotnej oazy Hami, pierwszej osady, jaka leży przy północnym szlaku w Sinkiangu. Autostrada 312 najpierw przecina nagie Bei Shan, czyli Góry Północne – w rzeczywistości sczerniały, spalony słońcem masyw skalny – i dociera do posterunku na granicy Sinkiangu w Xingxingxia. W tym nieciekawym punkcie postojowym ciężarówek nie ma nic do oglądania, ale na kilku wzgórzach wznoszących się nad drogą w miejscu, gdzie przechodzi ona przez wąski wąwóz, sterczą stare fortyfikacje z czasów Republiki Chińskiej (1911–1949). Za Xingxingxia krajobraz wokół autostrady staje się jeszcze bardziej ponury, rozciągają się tu bezkresne, płaskie równiny smaganego wiatrem rejonu pustyni Gobi, a północny horyzont zamyka pasmo Halik tag z ostrymi szczytami.

Starożytna osada w oazie Hami, zwana też po ujgursku Kumul, leży w depresji, ok. 200 m poniżej poziomu morza. Podobnie jak w pobliskim Turfanie, panują tu skrajne temperatury: od 45°C latem po -30°C zimą. Karawany Jedwabnego Szlaku zatrzymywały się tu, aby uzupełnić zapasy wody ze źródeł i z karez, podziemnych kanałów biegnących z dalekich Halik tag, zaopatrzyć się w bajeczne świeże owoce – do dzisiaj Hami słynie na całe Chiny ze swoich melonów, a także, jeśli wierzyć Marco Polo, nacieszyć się wdziękami miejscowych kobiet, powabnych i o niezbyt surowych obyczajach. Ale najważniejszy powód zatrzymania się w Hami, to ten, że było to jedyne miejsce, gdzie można się zatrzymać. Jest to nadal jedyna oaza w tym rejonie, można tam wypocząć w trakcie długiej i męczącej podroży przez pustynię między Anxi a Turfanem.

Związki Hami z Chinami sięgają co najmniej 73 r. p.n.e., gdy wielki generał Hanów Ban Chao po raz pierwszy zajął oazę i założył osadę. (…)

Turfan

Wychodząca z Hami autostrada 312 przez ok. 15 km biegnie wśród sadów i wielkich pól melonów, poczym znowu wpada w jałową, płaską i kamienistą pustynię. Na północy góry Halik tag stopniowo ustępują wschodniemu pasmu Tien-szanu – Bogda tag, nad którym góruje pokryty śniegiem szczyt Bogda (5445 m n.p.m.). Droga na krótkim odcinku wspina się podnóżem gór Bogda, po czym gwałtownie schodzi do następnej kotliny, depresji Turfan i wreszcie wpada do zielonej i ładnej oazy Turfan, oddalonej o 400 km od Hami.

Turfan (ujgurski Turpan, chiński Tulufan) jest mniej więcej tej samej wielkości co Hami i także ma ok. półmilionową populację, ale o zupełnie innych proporcjach etnicznych – ok. 70% to Ujgurzy, a 20% Hanowie, resztę stanowią muzułmańscy Hui. Przez długi czas Turfan był gospodarczo zaniedbany, ale jego względna izolacja od Jedwabnego Szlaku (a dziś od autostrady 312) pomogła zachować miejscową ujgurską kulturę i wiejski urok. Ale w przeszłości oaza była strategicznie ważnym miejscem na północnym Jedwabnym Szlaku w Sinkiangu; tutaj znajdowały się w starożytności miasta Jiaohe i Gaochang. (…)

Do Turfanu prowadzi boczna droga odchodząca na południe od autostrady 312 i biegnąca przez żyzne pola nawadniane – podobne jak w Hami – przez wody spływające licznymi kanałami karez z gór na północy. Uprawia się tu pszenicę, bawełnę, warzywa i wszelkiego rodzaju owoce. Ale głównymi płodami tej ziemi są winogrona powszechnie cenione w Chinach, tak jak melony z Hami czy gruszki z Korli. Oaza leży w Kotlinie Turfańskiej, w depresji, 155 m p.p.m. Jest to druga pod względem głębokości (po Morzu Martwym) depresja na świecie; odnotowuje się tu amplitudę temperatur od 40°C latem do poniżej zera zimą. Oficjalnie jest to najgorętsze miejsce w Chinach, niegdyś nazywane Houzhou, czyli „Kraina Ognia”, a znajdujące się na północ stąd Huoyan Shan, Płonące Góry, przez długi czas cieszyły się sławą pustkowia porównywanego z paleniskiem. W najniższym punkcie depresji leży Aydingkol Hu (Jezioro Księżycowe), jałowa, zasolona na brzegach niecka, gdzie temperatura w środku lata dochodzi do 60°C. (…)