Nowe technologie: e-terapie

Ilustr. Jan Kallwejt

W czasach, w których w licznych czynnościach wyręcza nas komputer, terapia przez Internet przestaje być ubogim krewnym tradycyjnych spotkań z psychologiem. Ale czy może je zastąpić? Uzupełnienie ich pracą z mobilną aplikacją potrafi uratować życie. Są też tacy, którzy za nic nie otworzą się przed specjalistą. A przed obliczem bezosobowego awatara już tak.

Ilustr. Jan Kallwejt
Ilustr. Jan Kallwejt

reklama

Jeszcze na początku wieku nikt nie marzył, że psychoterapia będzie możliwa bez udziału żywego człowieka. Wychodziliśmy z założenia, że być może program komputerowy i zawarte w nim porady mają szansę wspomóc proces dochodzenia do równowagi w smutku, lęku, wstydzie, poczuciu wypalenia, przemęczenia czy porażki. W jaki jednak sposób miałby zastąpić specjalistę? Interaktywnej aplikacji nie sposób wyposażyć w zdolność głębokiego rozumienia, tworzenia metafor, wrażliwość czy intuicję. Laptop Freudowi nie dorówna, gdy wyciągniesz się wygodnie na kozetce i… zaczniesz mówić. Czyżby? Okazuje się, że są takie obszary w psychologii, w których maszyna bywa nie tylko pomocna, ale i skuteczniejsza niż lekarz duszy.

Terapia bez terapeuty

Do eksperymentalnej poradni psychologicznej Elli, skonstruowanej w sieci przez naukowców zza oceanu, gdzie terapeutę zastępuje widoczny na ekranie komputera awatar, trafiają żołnierze armii amerykańskiej. Aplikacja ma za zadanie wykryć u nich lub wykluczyć zespół stresu pourazowego (PTSD) po powrocie z misji wojennych. Rysunkowa sympatyczna postać zadaje pytania i reaguje na nasze odpowiedzi z godną podziwu uważnością. Patrzy w oczy, a to, co mówi, świadczy o bacznej obserwacji naszej mowy ciała, zrozumieniu i empatii. Mamy wrażenie, jakbyśmy siedzieli przed żywą istotą, której nieobojętne, co przeżywamy. Jednak to tylko program. Skąd wie, jak rozmawiać?

Więcej w Zwierciadle 12/2015. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »