Radość seksu, czyli bachantka w łóżku

Ilustr. Tessa Was

Mężczyźni mogą się jej wystraszyć. Kim jest? Możesz to być ty, ale uwolniona z gorsetu „nie wypada”. Nieskrępowana, dzika, wolna kochanka. Tylko jak się nią stać? Jak doświadczyć nieskrępowanej radości seksu? Czy to możliwe z obcym, czy tylko z ukochanym? – to nie zależy od uczuć lub ich braku do kochanka, ale od tego, czy nasze wewnętrzne dziecko ma się dobrze. Czy umie się bawić i zapomnieć w zabawie – mówi Katarzyna Miller, psychoterapeutka. Czym jest radość seksu i jak ją osiągnąć?

Ilustr. Tessa Was
Ilustr. Tessa Was

reklama

Moje ulubione książki o miłości fizycznej, czyli „Lubię seks” (z nadtytułem „Radosny seks na XXI wiek”) Suzi Godson i Mel Agace oraz „Radość seksu” Alexa Comforta, mówią w naturalny i nieoceniający sposób o seksualności. Nie znajdziemy w nich uzasadnienia dla „nie wypada”, o ile kochankowie są dorośli i nie działają pod przymusem. Ale też i odpowiedzi na pytanie: dlaczego to takie trudne cieszyć się z tego, co może dać ciało?

Umiesz się wygłupiać? Psocić? Zrobić to, na co masz ochotę? Zapomnieć o „wypada” i o „co ludzie pomyślą?!”. No właśnie! Pstro! A udany seks robi nam wewnętrzne dziecko. Nie wydaje się to właściwe mieszać w to dzieci, ale chodzi mi o jeden z aspektów naszej osobowości. Wewnętrzne dziecko to zdolność do nieskrępowanej zabawy. Obok niego jest też wewnętrzny dorosły (wybiera i decyduje o strategii działania) i rodzic (bywa krytyczny i oceniający). No i właśnie: wewnętrzny rodzic! To jego robota, jeśli wewnętrzne dziecko jest tak stłamszone rygorem zakazów, dyscypliną powagi i Bóg wie jakich jeszcze pretensji, że nie umie zaśmiać się głośno, a co dopiero pozwolić nam puścić hamulce w łóżku.

Więcej w Zwierciadle 02/2016. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »