Dlaczego dzieci nie chcą się uczyć?

fot.123rf

Są rodziny, w których wszystkie dzieci mają wysokie osiągnięcia w nauce. Czy to dlatego, że dorośli skrupulatnie rozliczają je ze szkolnych obowiązków? A może to kwestia genów? Jak twierdzi nasza ekspertka Ewa Nowak, najważniejsze jest to, czy rodzice zaszczepią w domu kult nauki i wysiłku.
Jestem mamą trójki nastolatków. Syn ma 15 lat, córki bliźniaczki po 12. W tym roku dziewczynki kończą podstawówkę i zdają egzamin szóstoklasisty, syn jest w gimnazjum i również ma egzaminy. Niestety, nie widzę, żeby dzieci przykładały się jakoś szczególnie do nauki, a ja jestem już zmęczona dbaniem o ich szkołę. Wyczytałam gdzieś, że wewnętrzna potrzeba nauki wytwarza się po 15. roku życia. Czy to prawda? Kiedy tej kontroli jest za dużo? A może powinnam w ogóle odpuścić i dać im wolną rękę w dbaniu o szkolne sprawy? Proszę o pomoc.

reklama

Wszelkie zmiany w wychowywaniu dzieci, podobnie jak w innych obszarach życia, warto zaczynać nie od rewolucji, lecz od małych, prawie niezauważalnych kroków. Ale na początek zachęcam do tego, żeby zaczęła Pani od siebie, a dokładniej – od sprawdzenia, czy do tej pory robiła Pani którąkolwiek z poniższych sześciu rzeczy:

1. Utyskiwanie na nauczycieli, że źle uczą, są niekompetentni, rekrutują się spośród nieudaczników (dyskredytowanie autorytetu nauczycieli to prosta droga do odcięcia się od ich wsparcia).

2. Opowiadanie, jak to sama nigdy nie lubiła Pani matematyki i wdrukowywanie dzieciom, że brak zdolności do przedmiotów ścisłych, języków lub pisania mają po rodzicach (wiele mam z dumą obnosi się z tym, że miały kłopoty w szkole, tym samym dając przyzwolenie, żeby dziecko również „odpuściło sobie” te przedmioty, bo jest to genetycznie usprawiedliwione).

3. Branie na siebie odpowiedzialności za naukę dziecka; przejmowanie jego obowiązków – wypożyczanie mu książek, pilnowanie, żeby się spakowało, siedzenie razem z nim przy stole, gdy ma odrabiać lekcje.

4. Obrażanie się, krzyki, pozbawienie przywilejów, gdy dzieci nie spełniają naukowych ambicji (to zachowania wyjątkowo krzywdzące emocjonalnie, bo sygnalizują, że dziecko będzie kochane tylko pod warunkiem bycia najlepszym w klasie).

5. Porównywanie własnego dziecka z innymi uczniami.

6. Dyskredytowanie pozaszkolnych zainteresowań dzieci, np. „Wziąłbyś się do chemii, zamiast słuchać tego jazgotu” (nastolatki potrzebują dokonywać spontanicznych wyborów rodzaju aktywności).

7. Mówienie: „Weź się wreszcie do roboty”, bo ma Pani już dość wiecznego przypominania (dzieci będą myśleć, że celem nauki jest to, żeby Pani miała święty spokój).

Jeśli chociaż jedno z powyższych zachowań jest Pani udziałem, proszę nie dziwić się, że dzieci nie garną się do nauki. Można to jednak zmienić i nie warto czekać do 15. roku życia. Wtedy może być już za późno. Jeśli zdarza się Pani mówić: „Twoi nauczyciele to nieuki, lenie, nieudacznicy” – proszę zmienić front. Niech się Pani nie obawia, że zostanie to odebrane jako przejaw braku konsekwencji. Po prostu od dziś proszę głośno komunikować szacunek do osób wykształconych, specjalistów, naukowców, a z czasem Pani poglądami przesiąkną również dzieci. Proszę jednak nie sygnalizować dzieciom w żaden sposób, że właśnie zaczęła Pani pracę nad motywowaniem ich do nauki.

Wracając do Pani pytania, dlaczego dzieci nie czują potrzeby uczenia się? Często powód jest prosty: nie mają z tego żadnych osobistych korzyści. Proszę nie mylić ich z Pani korzyściami – pochwalenie się w pracy i przed babciami, jak dzieci wspaniale się uczą, to nagroda dla rodziców, nie dla dzieci. Drugą przyczyną może być to, że po prostu nie widzą sensu nauki. Dzieci w Polsce wyrastają w poczuciu, że liczą się znajomości albo szczęście, zaś wykształcenie nie decyduje o niczym. Może też być tak, że przejęły od otoczenia pogardę dla pracowitości. Wszechobecny kult wrodzonych zdolności pozbawia dzieci chęci wysiłku. Bywa też tak, że młodzi ludzie nie umieją się uczyć, bo nie mają sprawdzonych technik przyswajania wiedzy. Czasem jest to wina braku dobrego przykładu. Dorośli w ich otoczeniu, nawet wykształceni, sami niczego się nie uczą. To sygnalizuje, że nauka to ciężki obowiązek młodości, który na szczęście mija. Spore znaczenie ma również środowisko rówieśnicze – bywają klasy, w których dokucza się uczniom odrabiającym lekcje i przygotowującym się do zajęć. Poniżej znajdzie Pani kilka cennych wskazówek do wykorzystania od zaraz.

Jak motywować dziecko do nauki?

Ewa Nowak pedagog, terapeutka, autorka książek dla dzieci i młodzieży.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »