Lalki na problemy

Są znane w wielu tradycjach. Wierzy się, że potrafią przejmować nasze zmartwienia, a schowane pod poduszkę – przynosić rozwiązanie we śnie. Według doradczyni rozwoju Alicji Bednarskiej lalki z intencją potrafią pomóc małej dziewczynce w każdej z nas.
Która kobieta nie marzy o przyjaciółce – powierniczce najskrytszych tajemnic i trosk? Która wysłucha, zrozumie, wesprze… W dzieciństwie taką rolę często spełniała lalka. Mogłaś wszędzie ją zabrać. Opowiedzieć o swoich troskach, zapłakać w jej włóczkowe włosy. Teraz też możesz. Na rynku jest coraz większa oferta lalek dla dorosłych. Jedne są misternie wykonanymi dziełami sztuki, prawdziwą gratką dla kolekcjonerów, inne mają służyć do przytulania, hołubienia i powierzania swoich trosk. Doradczyni rozwoju osobistego, Alicja Bednarska, robi szmaciane lalki, które pomagają kobietom osiągnąć równowagę i spokój.

reklama

Na obfitość i zdrowie

Inspiracja przyszła z Gwatemali. Rok temu, podczas gwiazdkowego spotkania kręgu kobiet prowadzonego przez Alicję Bednarską. Wymieniały się prezentami. Alicja sięgnęła po niewielki pakunek, a osoba, która go przyniosła, rozpromieniła się, widząc, do kogo trafia. W pudełeczku leżały laleczki – małe, szmaciane, kolorowe. Okazało się, że przyjmują zmartwienia. Przed pójściem spać można opowiedzieć laleczce o swoim problemie, po czym umieścić ją pod poduszką. My śpimy, ona szuka rozwiązania. – Od razu pomyślałam, że mogę robić takie lalki dla dzieci. Okazało się jednak, że byłyby dla nich zbyt delikatne – opowiada Alicja Bednarska. – Kupują je dorosłe kobiety, ale przecież w każdej mieszka Wewnętrzna Dziewczynka.

Jakiś czas po tym grudniowym spotkaniu trenerka wróciła do lektury „Biegnącej z wilkami” Clarissy Pinkoli Estés. Książka otworzyła się na przypowieści o Wasylisie, którą matka obdarowuje laleczką. Ukryta w kieszeni mała towarzyszka prowadzi bohaterkę, podpowiada. Nie było wątpliwości – to był ten kierunek!

Grunt przygotowany został wiele lat wcześniej. Alicja Bednarska prowadziła swego czasu dużą pracownię krawiecką, ubierała różne osobistości. Potem droga życiowa poprowadziła ją w stronę rozwoju, pomagania innym. Ale pasja do szycia pozostała. Podobnie jak kawałki tkanin. Niektóre rzeczy wyciąga po prostu z głębin szafy, inne dokupuje – starą biżuterię, guziczki, aksamitki… Albo kluczyk ze szkiełkiem imitującym diament – ma otworzyć serce kobiety, do której trafi (i jej partnera).

– Pierwsza sprzedana lalka miała pomagać na problemy z miesiączką. Kobieta, która ją kupiła, od dawna nie menstruowała. I nagle miesiączka pojawiła się… następnego dnia! Druga lalka miała przyciągnąć obfitość. Trafiła do pewnej pisarki. Kilka dni później trzy ważne wydawnictwa zgłosiły się do niej z propozycją wydania książki. Na koncie pojawiły się zaległe wpływy.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »